Niezależne fundusze nie boją się rekinów

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 2007-10-22 00:00

Investors i Opera wydzierają bankom i ubezpieczycielom coraz większy kawałek rynku. Mają już 2,4 mld zł aktywów.

Investors i Opera wydzierają bankom i ubezpieczycielom coraz większy kawałek rynku. Mają już 2,4 mld zł aktywów.

Polski rynek funduszy inwestycyjnych jest zdominowany przez olbrzymie, często globalne, instytucje finansowe. Do czwórki największych graczy: Pioneer Pekao, BZ WBK AIG, ING i PKO należy ponad 61 proc. rynku. Sukces zawdzięczają w dużej mierze rozbudowanej sieci bankowej. Na drugim biegunie są: Investors i Opera — TFI stworzone przez inwestorów indywidualnych. Nie mogą liczyć na setki okienek bankowych czy agentów ubezpieczeniowych. Mimo tych nierównych szans oba rozwijają się prężnie. Tylko w tym roku klienci wpłacili do nich ponad 1,1 mld zł (Investors uzyskał 612 mln zł, Opera 499 mln zł)

— Oba TFI oferują specyficzne fundusze, które kierowane są do konkretnej grupy odbiorców. Osiągają bardzo dobre wyniki, co napędza sprzedaż — mówi Tomasz Publicewicz, analityk Analiz Online.

Recepta na sukces

Jeszcze rok temu aktywa Investors ledwie przekraczały 59 mln zł. Dziś już 809 mln zł. Tylko w tym roku wzrosły o 789 mln zł (909 proc.). Szybciej od nich rośnie tylko Noble Funds TFI z grupy Getin Holding. Podobnie Opera — we wrześniu 2006 r. zarządzała 532 mln zł, a rok później już 1,6 mld zł.

— Recepta na przebicie się jest tylko jedna — dobry produkt. Nam udało się stworzyć fundusz, który przynosi duże zyski, a jednocześnie ma strategię inwestycyjną, która sprawdza się w trudnych sy- tuacjach, co udowodniliśmy podczas załamania rynku w lutym — mówi Grzegorz Mielcarek, członek zarządu Investors TFI.

Swoimi ścieżkami

Oba TFI podążały dotąd podobną drogą. Tworzyły zamknięte, skierowane do dość wąskiego grona inwestorów fundusze o alternatywnych strategiach inwestycyjnych. Jednak powoli ich drogi się rozchodzą. Opera w tym roku otworzyła pierwszy fundusz otwarty, dostępny dla każdego. Investors nie ma takich planów.

— Takie fundusze mają ustawowo ograniczoną politykę inwestycyjną, a w takich warunkach nie czujemy się najlepiej — mówi Grzegorz Mielcarek.

Opera tworzy też fundusze dla konkretnych inwestorów, np. Fundacji na rzecz Nauki Polskiej czy Edmunda Mzyka, znanego inwestora giełdowego. Investors — nie.

— Unikamy tworzenia tego typu funduszy, bo wiążą się one z dużą ilością pracy, a marże na nich są niewielkie — dodaje Grzegorz Mielcarek.

W zamian jego TFI stworzyło w tym roku fundusz inwestujący w Rumunii i Bułgarii oraz lokujący w spółki niepubliczne.

Udana historia natchnęła innych do zakładania samodzielnych TFI. Zgodę ma już AKJ Investment należąca do Jana Wagi, kiedyś prawej ręki Jana Kulczyka. Na zgodę czeka Quercus założony przez Sebastiana Buczka, wieloletniego prezesa ING.