Najwyższa Izba Kontroli zakończyła badanie sześciu z 22 firm, w których zarządy z czasów prawicy skrytykował lewicowy rząd w Raporcie otwarcia. Oficjalnego raportu pokontrolnego NIK można spodziewać się w rocznicę słynnej publikacji. Pierwsze wyniki badania wytkniętych palcem spółek przez NIK, UKS i prokuraturę raczej potwierdzają propagandowy charakter raportu.
Najwyższa Izba Kontroli (NIK) zakończyła kontrolę w sześciu spółkach wymienionych w Raporcie otwarcia — informacji rządu o stanie spółek Skarbu Państwa. Czas na wnoszenie uwag mają teraz: Stoen, Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE), Ciech, ZA Tarnów, Bumar Waryński i dawna Państwowa Agencja Inwestycji Zagranicznych. W pozostałych 16 spółkach kontrole jeszcze trwają.
— Kontrola objęła nie tylko spółki, ale także działalność analityczną Ministerstwa Skarbu Państwa prowadzoną w ramach nadzoru nad tymi firmami — mówi Małgorzata Pomianowska, rzecznik NIK.
Wyniki zakończonych badań są oczywiście objęte tajemnicą do czasu przedstawienia pełnego raportu obejmującego wszystkie firmy. Już wiadomo, że nie ma szans, aby doszło do tego na początku roku, jak zapowiadano pierwotnie. Na razie NIK nie ma nic do przekazania lub zalecenia skontrolowanym podmiotom.
— Po co ta kontrola, jeśli wnioski z niej mają zostać nam przekazane półtora roku od zmian w zarządzie — pyta szef jednej ze spółek.
Prawdopodobnie raport pokontrolny ujrzy światło dzienne w okolicach maja, czyli dopiero w pierwszą rocznicę publikacji informacji o stanie spółek. Za opóźnienie NIK obarcza odpowiedzialnością KGHM, który przedłuży czas trwania kontroli, bo nie chciał wpuścić kontrolerów. Miedziowy kombinat jest akurat jedną z tych firm, w których trudno podważyć fatalną ocenę zarządzania.
Podobnie jest w paru innych przedsiębiorstwach, których sprawami zajmuje się prokuratura lub urząd kontroli skarbowej (UKS). W Ciechu prokurator postawił byłemu zarządowi zarzut działania na szkodę spółki. Postępowanie jest w toku. W rzeszowskiej fabryce urządzeń AGD Zelmer decyzjami odwołanego zarządu nadal zajmuje się prokuratura. Z tytułu nie zapłaconych podatków UKS już nałożył na spółkę 1,4 mln zł kary.
— Ze względu na przesunięty rok obrotowy walne zgromadzenie akcjonariuszy Zelmera odbędzie się dopiero w marcu. Jestem przekonany, że poprzedni zarząd nie może liczyć na absolutorium. Tylko z tytułu podwójnie naliczanych prowizji od transakcji eksportowych firma straciła 8 mln zł — mówi Andrzej Libold, szef Zelmera.
Minister skarbu zarzucał byłym zarządzającym poważne przewinienia. Jednak w czterech z sześciu przebadanych spółek organy kontrolujące działanie firm i ich szefów uznały, że odwołane zarządy nie zasłużyły na potępienie. Pozytywnej opinii WZA nie doczekał się tylko żaden z szefów tarnowskich Azotów oraz spółki Bumar-Waryński, gdzie zresztą już drugi raz w tym roku wymieniono prezesa. W PAIZ, Stoenie, PSE i Ciechu zarząd, lub przynajmniej jego część, uzyskał skwitowanie walnego i pozytywną opinię rady nadzorczej. Podobnie stało się również w innych spółkach wymienionych w raporcie. Absolutorium uzyskał m.in. dwuosobowy zarząd PAIZ.
— Merytoryczną wartość Raportu otwarcia weryfikują decyzje prokuratury, która nie podjęła postępowania wobec mojego zarządu, bo nie znalazła do tego powodów — mówi Adam Pawłowicz, ostatni szef PAIZ w czasach prawicowego rządu.
Do oddzielnego postępowania wyłączono zaś kwestię komputeryzacji PAIZ, która dotyczy urzędowania poprzednika Adama Pawłowicza — Waldemara Dąbrowskiego, obecnego ministra kultury.
Zbigniew Wojewoda, prezes Uzdrowiska Krynica-Żegiestów, uważa, że decyzje poprzedniego zarządu często były uzależnione od okoliczności. Wszyscy członkowie zarządu uzyskali absolutorium od władz spółki, mimo że uzdrowisko poniosło w 2001 r. 2,5 mln zł straty.
— Nie można jednoznacznie stwierdzić, że zarząd z premedytacją podejmował decyzje szkodliwe dla firmy. Zaniedbania były ogromne, ale często spowodowane niemożnością podjęcia decyzji blokowanych np. przez pracowników. Zalecenia NIK nie dotyczyły bezpośrednio zarzutów z raportu premiera Millera — mówi Zbigniew Wojewoda.
Ogromną stratę ponad 560 mln zł (z koniecznymi rezerwami na należności niektórych odbiorców) odnotowały PSE. Jednak z 11 osób, które przewinęły się w ciągu roku przez zarząd, tylko dwie nie uzyskały absolutorium walnego.
Największe i najbardziej kontrowersyjne spółki z raportu nadal bada NIK.