NIK też krytykuje KGHM za Kongo

Marcin Goralewski
16-04-2003, 00:00

Członkowie rady nadzorczej KGHM zapoznali się już z wstępnymi ustaleniami kontroli przeprowadzonej w spółce przez Najwyższą Izbę Kontroli (NIK). „Gazeta Wrocławska” pisze, że kontrolerzy wpadli m.in. na ślad fałszowania i antydatowania dokumentów, związanych z kongijskim kontraktem. Potwierdzili, że negocjacje KGHM-Colmet były fikcją, a nieprawidłowości dotyczyły wszystkich etapów inwestycji. Jednak nawet NIK nie była w stanie przebić muru tajemnicy, jakim otoczony jest Colmet International Ltd, firma współpracująca z KGHM przy afrykańskich inwestycjach.

Kontrola NIK to efekt ubiegłorocznego „Raportu otwarcia”, w którym rząd opisał przypadki nadużyć w spółkach kluczowych dla państwa. Zażądała jej sejmowa Komisja Skarbu, której przewodniczy poseł opozycji Wiesław Walendziak.

Lewicowi szefowie KGHM, wśród których byli wszyscy odpowiedzialni za kongijską wpadkę (kluczowe decyzje zapadały w latach 1996-97, gdy prezesami KGHM byli Stanisław Siewierski i Katarzyna Muszkat), przez kilka miesięcy blokowali wejście NIK do KGHM.

We wrześniu kontrolerom odmówiono dostępu do dokumentów. Poselskie naciski opozycji sprawiły, że prezes KGHM uległ i zmienił zdanie.

Zdaniem „GW”, pierwsze ustalenia kontrolerów potwierdziły fakt, że inwestycja w Kongu jest aferalna. Rada nadzorcza KGHM powołała specjalny zespół, który ma ostatecznie wyjaśnić skrywane w dokumentach tajemnice tej awantury.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcin Goralewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / NIK też krytykuje KGHM za Kongo