Nikt nie chce Krosna

Syndyk nie znalazł kupca na upadłą firmę z 2,2-tysięczną załogą, choć ta zwiększa zysk, a wierzyciele mają rozbieżne interesy

Niebawem musi się zebrać rada wierzycieli Krośnieńskich Hut Szkła Krosno. Bez jej zgody po 31 grudnia 2013 r. nie będzie możliwe kontynuowanie produkcji przez zatrudniający 2,2 tys. osób zakład. Warunkiem koniecznym jest też osiąganie przez firmę dodatniego wyniku finansowego. — Mimo upadłości firma zwiększy zysk — zapewnia Dariusz Gawroński, pełnomocnik syndyka Krosna.

O konkretnych kwotach nie chce mówić, podaje tylko, że w 2012 r. przy 230 mln zł przychodów spółka miała około 4 mln zł zysku netto. Dariusz Gawroński uważa, że z uzyskaniem zgody rady wierzycieli na kontynuację działalności też nie będzie problemów.

— Płacimy wszystkie bieżące zobowiązania. Jeżeli nie będzie działalności produkcyjnej, majątek huty niewiele będzie wart. To nieruchomości przemysłowe w Krośnie. Ceny gruntów nie są tu wysokie. Jeżeli rada wierzycieli nie wyraziłaby zgody na kontynuację działalności, podcięłaby gałąź, na której siedzą wierzyciele. Wygaszenie produkcji może spowodować zmniejszenie wartości masy upadłości kilkadziesiąt razy — twierdzi pełnomocnik syndyka.

Zadowoleni i nie

Sęk w tym, że wartość masy upadłości z punktu widzenia wierzycieli jest coraz bardziej iluzoryczna. Upadłość likwidacyjna zakładu została orzeczona w marcu 2009 r. Od tego czasu syndyk już cztery razy próbował sprzedać KHS Krosno oraz zależne od niego Krosglass i Hutę Szkła w Jaśle jako działające firmy. Chętnych nie było. Kolejny przetarg ma być rozstrzygnięty na początku grudnia. Spółki zostały wycenione odpowiednio na: 190, 25 i 8 mln zł. Do dziś syndyk nie sprzedał nawet zajazdu będącego własnością huty.

Z naszych informacji wynika zaś, że w radzie wierzycieli nastąpił rozdźwięk między należącymi do niej instytucjami komercyjnymi a Zakładem Ubezpieczeń Społecznych oraz urzędami skarbowym i miejskim. Pierwsza grupa ma poważne zastrzeżenia do pracy syndyka. Pozostałych satysfakcjonuje status quo, czyli utrzymywanie 2,2 tys. miejsc pracy oraz stopniowe spłacanie zobowiązań wobec Funduszu Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych, który w 2009 r. wypłacił pracownikom zaległe pensje.

— Z punktu widzenia miasta ocena syndyka jest pozytywna. Utrzymał i rozszerzył rynki zbytu, zmodernizował technologię produkcji i zoptymalizował jej koszty. Co bardzo istotne, udało się utrzymać zatrudnienie wykwalifikowanej kadry. Dzięki temu wartość przedsiębiorstwa i jego marki jest wysoka. Mankamentem jest brak transakcji zaspokajających wierzycieli — twierdzi Joanna Sowa, rzeczniczka krośnieńskiego magistratu.

— Nie powstało jednolite stanowisko rady o niezadowoleniu z pracy syndyka, natomiast na posiedzeniach rady wyrażaliśmy swoje niezadowolenie na przedłużające się postępowanie — mówi Małgorzata Olczyk z biura prasowego Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa (PGNiG).

Przedstawiciele Banku Pekao, największego wierzyciela firmy, nie chcieli się wypowiadać. Dariusz Gawroński nie chce ujawnić kwoty, jaką syndyk zgromadził dotychczas dla wierzycieli, np. z wyprzedaży zapasów lub zysków wypracowywanych w trakcie upadłości.

Sądowe batalie

Możliwość wypłat blokują ciągłe spory sądowe o uznanie niektórych długów spółki. — Nie ma sporu co do wysokości wierzytelności, tylko co do zabezpieczeń. To o tyle istotne, że wierzyciel, który ma zabezpieczenie, jest zaspokajany w pierwszej kolejności po sprzedaży majątku objętego zabezpieczeniem — tłumaczy Dariusz Gawroński.

Potwierdza, że jedną z kwestii spornych jest wierzytelność wobec Banku Millennium. Tam zaś konflikt dotyczył istoty długu. Syndyk uznał nieco ponad 14 mln zł zobowiązań huty, a odrzucił roszczenia o 31 mln zł, motywując to brakiem „podstawy prawnej i merytorycznej”. — Bank ma obowiązek zachowania tajemnicy bankowej, także w przypadku klienta znajdującego się w upadłości — ucina sprawę Wojciech Kaczorowski, rzecznik prasowy Banku Millennium.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Nikt nie chce Krosna