We wtorek po południu ukazała się w Dzienniku Ustaw, już o północy 30/31 maja weszła w życie. A przeczytać warto, ponieważ czerezwyczajna (nadzwyczajna) komisja naprawdę miesza w konstytucyjnym porządku prawnym w sposób zaskakujący dla bardzo wielu ludzi, którzy jeszcze nie mają o tym pojęcia. Uwaga opinii publicznej na razie zasadnie koncentruje się na zamiarze obecnych władców uderzenia przed wyborami w Donalda Tuska, bo taki jest główny cel ustawy w krótkim horyzoncie czasowym. Natomiast w dłuższym przybędzie cała masa celów, w najróżniejszych sferach życia – w tym oczywiście również gospodarczych.
Czerezwyczajka nominalnie wstawiona została do obszaru prawa administracyjnego. Bardzo wiele jej procedur jest jednak całkowicie obcych tej gałęzi prawa, przekopiowano je, a nawet rozwinięto, z prawa karnego, restrykcyjnych przepisów policyjnych, działań służb specjalnych, etc. W sprawach nieuregulowanych specustawa odsyła do ogólnego kodeksu postępowania administracyjnego, ale wiele zastosowań kodeksu z góry wyklucza – choćby rozdziałów 10 i 11 o odwołaniach i zażaleniach. Zawiera bowiem złowrogi zapis „Decyzje administracyjne, postanowienia i uchwały komisji są ostateczne”, czyli kopiuje z epoki PRL niesławnej pamięci tryb doraźny. Całe szczęście, że tym razem chodzi już nie o srogie wyroki karne, lecz tzw. środki zaradcze, realnie eliminujące jednak z życia publicznego. Zastąpienie wyroku sądowego, wymagającego udowodnienia oskarżonemu winy, przez czysto uznaniową decyzję administracyjną np. o zakazie pełnienia do 10 lat przez oskarżonego – nieskazanego, czyli niewinnego! – funkcji związanych z dysponowaniem pieniędzmi publicznymi to nowotwór w organizmie konstytucyjnego porządku prawnego. Oczywiście quasi-wyrok czerezwyczajki można zaskarżyć – za jej pośrednictwem – do dwuinstancyjnego sądu administracyjnego, ale takie procedury rozciągają się na długie lata.

Wątkiem bardzo niesłusznie niedocenianym jest możliwość dokonywania przez speckomisję gigantycznej infiltracji podmiotów gospodarczych. W specustawie chodzi o przedsiębiorstwa państwowe, spółki skarbu państwa oraz spółki realizujące misję publiczną, czyli także prywatne. Na wniosek przewodniczącego komisji muszą one zapewnić jemu oraz wyznaczonym członkom dostęp do wszelkich materiałów i dokumentów, łącznie z zawierającymi informacje niejawne i tajemnicę przedsiębiorstwa. Ciekawe, jak się do tego nakazu odniosą obecne władze tych firm, pochodzące już z zaufanego kręgu PiS – wszak wiele takich danych znajduje przełożenie na wizerunek spółek oraz na giełdowe kursy ich akcji…
Wiele zapisów proceduralnych o trybie działania czerezwyczajki szokuje środowiska prawnicze. Już w trakcie postępowania może ona złożyć do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez osoby wezwane, a nawet żądać od pracodawcy wszczęcia postępowania dyscyplinarnego wobec osoby wezwanej. Przy czym dotyczy to nie tylko niepokornych funkcjonariuszy publicznych, takich jak ministrowie, parlamentarzyści, burmistrzowie czy radni. Wezwani mogą być również szefowie spółek – nie tylko państwowych, lecz także prywatnych – oraz generalnie wszyscy, którzy podejmowali jakiekolwiek decyzje czy czynności urzędowe, brali udział w stanowieniu prawa, zawierali umowy etc. To naprawdę tłum – urzędnicy najróżniejszych szczebli, negocjatorzy, legislatorzy oraz oczywiście niesterowne media, nie tylko ich szefowie, lecz nawet konkretni dziennikarze. Gdy czerezwyczajka się rozkręci, będzie naprawdę jak w tytule…
