Nikt nie wierzy w fiasko układu Elektrimu

Marcin Goralewski
opublikowano: 2002-11-15 00:00

Dzisiejsze głosowanie wierzycieli Elektrimu nad warunkami układu powinno być tylko formalnością. Spółkę czeka jednak trudny proces wyprzedaży aktywów. Tylko w taki sposób uda się spłacić długi.

Dziś o godzinie 10.00 obligatariusze Elektrimu mają przegłosować oficjalną zgodę na realizację porozumienia z Elektrimem. Chodzi o spłatę około 2 mld zł wymagalnego już od roku długu.

— Jestem optymistą, mamy już od dawna podpisy wymaganej większości, potwierdzającej porozumienie z października. Nie otrzymałem żadnych sygnałów o zmianie stanowiska w sprawie porozumienia — mówi Wojciech Janczyk, prezes Elektrimu.

— To tylko formalność. Ze strony spółki wszystko jest dopięte na ostatni guzik. Ze strony obligatariuszy także wszystko powinno być OK — twierdzi Zbigniew Jakubas, członek rady nadzorczej Elektrimu.

Obligatariusze, pamiętając o wcześniejszych problemach z realizacją zawartych już w tym roku porozumień z warszawską spółką, tym razem dobrze się zabezpieczyli. Na początku listopada Elektrim udzielił powiernikowi papierów dłużnych pełnomocnictwa do zawarcia w imieniu spółki umów restrukturyzacyjnych, jeśli po dzisiejszym głosowaniu na tak, Elektrim nie będzie chciał się z niego wywiązać.

Holding wykonał wszystkie zobowiązania związane z porozumieniem — rada nadzorcza powołała członka zarządu z rekomendacji wierzycieli, a zarząd założył specjalny rachunek bankowy na który przelał już 25 mln EUR.

— Rzeczywiście nie ma zagrożeń. To nie wyjaśnia jednak sytuacji wokół spółki. Do spłaty są jeszcze polscy wierzyciele, którzy mogą składać kolejne wnioski o jej upadłość. Trudna może też okazać się sprzedaż aktywów. Problemy więc są — ocenia Radosław Solan, analityk BDM PKO BP.

Umowa z obligatariuszami zakłada pełną spłatę około 2 mld zł długu do 2005 roku. W czerwcu wierzyciele otrzymają około 120 mln zł. Na resztę poczekają maksymalnie do połowy grudnia 2005 r.

— Dzięki temu porozumieniu możemy sprzedawać aktywa spokojnie po najwyższej możliwej do uzyskania cenie oraz rozstrzygnąć, czym ma być Elektrim w przyszłości — mówi Wojciech Janczyk.

Na razie spółka rozpoczęła proces sprzedaży Elektrimu Megadex. Niedługo pod młotek powinny trafić inne, stosunkowo niewielkie, aktywa (np. Rafako i mniejszościowy pakiet Mostostalu Warszawa).

Obligatariuszy nie uda się jednak spłacić, jeśli Elektrim nie znajdzie kupca na 49 proc. udziałów w Elektrimie Telekomunikacja (do którego należy 51 proc. udziałów w Erze, największym w kraju operatorze telefonii komórkowej).

— Działamy w trudnym okresie bezprecedensowego kryzysu w branży telekomunikacyjnej, odczuwają to nawet najpotężniejsze światowe firmy, ale też wszystkie prognozy przewidują, że za rok, dwa nastąpi ożywienie i powrót do czasów świetności. Dlatego tak ważne jest, że możemy poczekać ze sprzedażą ET — mówi prezes Elektrimu, odpowiadając na pytanie dotyczące zagrożeń dla spółki już po układzie z wierzycielami.

Zdaniem szefa Elektrimu, należy również pamiętać o nierozstrzygniętych procesach arbitrażowych w Wiedniu.

— Kolejną sprawą określaną przez rynek jako potencjalne zagrożenie jest nieuzyskanie finansowania dla inwestycji Pątnów II. Prace nad kredytem konsorcjalnym są na tyle zaawansowane i przebiegają zgodnie z założeniami, że mogę być optymistą — dodaje prezes.