rynek Agencje public relations radzą sobie coraz lepiej
Trudno precyzyjnie oszacować, ile firm działa w branży PR. Wiadomo jednak, że przyszłością dla nich jest specjalizacja.
Pierwsza polska agencja PR powstała w 1990 r. Pięć lat później było ich 11. W 2000 r. działania PR miało wpisane w zakres działalności ponad 200 firm, dzisiaj jest ich ponad 500.
Wiele z nich praktycznie nie wykonuje jednak działań PR lub są to małe, często jednoosobowe firmy reklamowe, dla których PR stanowi tylko uzupełnienie innych działań. Te ostatnie firmy, zdaniem Pawła Trochimiuka, prezesa Związku Firm Public Relations (ZFPR), psują opinię o rynku.
— Ich usługi bywają niebezpieczne. Jednoosobowa agencja nie jest — z biznesowego punktu widzenia — wydajna i choć często za taką samą usługę proponuje stawkę czterokrotnie niższą niż duża agencja, nie potrafi przeprowadzić zaplanowanych działań — twierdzi prezes ZFPR.
Liczy się specjalizacja
– Po krótkiej stagnacji od ponad roku sytuacja ciągle się poprawia. Wartość rynku usług public relations szacuje się na kilkaset milionów złotych. Wiele firm odczuwa skutki takiego rozwoju — zwiększa się liczba zleceniodawców, rośnie wartość budżetów PR. Dla przykładu: przychody On Board w 2006 r. były o ponad 70 proc. wyższe niż rok wcześniej — cieszy się Norbert Ofmański, dyrektor zarządzający On Board Public Relations.
Stereotyp agencji PR zajmującej się głównie kontaktami z mediami traci aktualność. Dziś agencja pełni wiele ról: jest doradcą, strategiem, koordynatorem, planistą, nawet „strażakiem”, pomagającym w sytuacjach kryzysowych. Najczęściej zamawiane usługi to: organizowanie konferencji prasowych oraz kreowanie i odnawianie wizerunku firmy.
— Nasza firma doradza, głównie zarządom, w komunikacji. Prowadzimy audyty wizerunkowe, pomagamy znaleźć optymalny sposób pozycjonowania na rynku, doradzamy w wyborze firmowych wartości — wymienia Norbert Ofmański.
Zdaniem Anny Jasińskiej, współwłaścicielki Agencji Green, firma PR powinna się specjalizować. Jej agencja obsługuje rynek farmaceutyczny, finansowy, kosmetyczny i centra handlowe. Są to zarówno przedsiębiorstwa dopiero wchodzące na rynek, które chcą zbudować swój wizerunek, jak również takie, które chcą wizerunek wzmocnić, oraz te, które borykają się z sytuacją kryzysową.
— Bardziej przewidujących namawiamy na symulację kryzysu i stworzenie wcześniej niezbędnych procedur. Uczymy, jak sobie z nimi radzić, gdy zaistniał kryzys — mówi Anna Jasińska.
Pokaż swój dorobek
Własne struktury PR i doświadczenie w działaniach komunikacyjnych mają mniejsze firmy, których nie stać na usługi wyspecjalizowanych agencji, ale także duże, np. banki. Uzasadniają to potrzebą ścisłej kontroli nad działaniami komunikacyjnymi.
— Ludzie pracujący w danej firmie wiedzą o jej bieżących problemach, lepiej znają produkt, branżę. Niemal od początku istnienia mojej firmy, czyli od 2002 r., zatrudniam menedżera PR. Dba on o wizerunek: kontaktuje się z dziennikarzami, zamieszcza komunikaty o naszych nowych produktach. Od roku widać wymierne wyniki tych działań — twierdzi Marek Tymiński, prezes City Interactive, firmy produkującej gry komputerowe.
Dodaje, że we Francji, w Niemczech i Austrii, w odróżnieniu od innych krajów, w których działania PR podejmują dystrybutorzy, w branży gier wideo i PC pracują agenci PR. To najtańszy sposób przekazania klientom informacji o firmie i jej produktach.
— Choć nie mamy tam biura, możemy prowadzić działania promocyjne, co pomaga w kreowaniu pozytywnego wizerunku firmy. Teraz jednak nasza strategia działań PR się zmienia, bo będziemy wchodzili na giełdę — ujawnia Marek Tymiński.
Jego firma właśnie wybiera profesjonalną agencję PR, potrzebną do wsparcia działań związanych z wejściem na giełdę.
— Decydujący jest dla nas track record, czyli to, co firma zrobiła dotąd na konkretnym polu. Z naszego doświadczenia wynika, że to ważniejsze niż uniwersalność oferowanych usług — stwierdza Marek Tymiński.
Monika Witkowska