Od ponad miesiąca giełdowa wycena walorów Grupy Onet.pl nie podlega praktycznie żadnym wahaniom. To efekt ogłoszonego pod koniec maja wezwania do sprzedaży akcji spółki przez koncern medialny — ITI Holding. Wzywający zaoferował posiadaczom akcji internetowego portalu 30 zł za każdy walor, co automatycznie ustawiło cenę papierów emitenta na giełdzie. Dzisiaj upływa termin wezwania, można więc oczekiwać większych ruchów na tych walorach, o ile oczywiście, jakiekolwiek pozostaną w obrocie, gdyż wzywający zamierzał skupić wszystkie pozostałe poza jego kontrolą papiery. Było ich w sumie 4,1 mln sztuk, stanowiących 40,39 proc. kapitału akcyjnego.
Ogłoszenie wezwania było niejako automatyczne i wynikało z przekroczenia przez ITI Holding progu 50 proc. głosów na WZA Grupy Onet.pl. Przed całą operacją skupu walorów, wzywający dysponował 59,9 proc. głosów. Co ciekawe, ITI Holding przed wezwaniem nabył od BRE Banku niemal 1,4 mln akcji Onetu, płacąc za nie o 8 proc. taniej niż w wezwaniu. Według deklaracji wzywającego, przejęcie całkowitej kontroli nad Grupą Onet.pl nie będzie skutkowało wycofaniem giełdowego emitenta z obrotu publicznego. ITI zadeklarował, że Onet nie opuści giełdy przez następne dwa lata.
Można sobie jednak zadać pytanie, jaka jest obecnie atrakcyjność walorów nowosądeckiej spółki w odniesieniu do prognozowanej symbolicznej płynności akcji na giełdzie. Taka sytuacja to przede wszystkim raj dla wszelkiej maści spekulantów, rodzi jednak określone konsekwencje dla zwykłych inwestorów, którzy jedynie okazjonalnie zaglądają na pakiet. W ich przypadku posiadanie akcji tak mało płynnej spółki jest dosyć ryzykowne. Zwłaszcza że w opinii analityków, na razie nic nie wskazuje na możliwość znaczącego wzrostu kursu. A wręcz przeciwnie. Jak bowiem pokazuje historia, w większości przypadków po zakończeniu wezwania, kurs akcji najczęściej spada. Sprzedaż akcji w wezwaniu sugerowali zresztą specjaliści z Domu Maklerskiego BIG Banku Gdańskiego. W rekomendacji opublikowanej 27 maja stwierdzili, że od debiutu akcji na GPW, który miał miejsce w styczniu tego roku, do tej pory nie zaszły w spółce żadne zdarzenia podwyższające wycenę akcji, przygotowaną przed pierwszym notowaniem przez analityków na poziomie 30 zł.
Od strony fundamentalnej analiza atrakcyjności inwestycyjnej jest w przypadku Onetu bardzo utrudniona. Brakuje bowiem historycznych danych porównawczych, które dałyby odpowiedź na pytanie, jak się spółka rozwija. Powstała ona bowiem z podziału dawnego Optimusa na dwa odrębne podmioty, Optimusa Technologie i właśnie Grupę Onet.pl.
Ta druga spółka jest typowym przedstawicielem tak zwanej „nowej gospodarki”. A to oznacza, że jeszcze przez długi czas jej działalność będzie przynosiła straty. Po pierwszym kwartale 2002 r. w przypadku spółki matki, strata netto zamknęła się kwotą 600 tys. zł. Znacznie gorzej przedstawia się ta kwestia w przypadku grupy kapitałowej. Strata skonsolidowana po pierwszych trzech miesiącach tego roku wyniosła niemal 5 mln zł. Trudno jednoznacznie oceniać te rezultaty. Gdyby nie brać pod uwagę odmiennej niż rok wcześniej struktury grupy kapitałowej, można by mówić o poprawie kondycji. Warto jednak zaznaczyć, że pozostając przy czystym porównaniu trzeba zauważyć w tym wypadku drastyczny spadek przychodów. W przypadku spółki matki wyniósł on nawet 77 proc.
Spore znaczenie dla przyszłych finansów spółki będzie miało ponowne rozpatrzenie sprawy zaległości podatkowych spółki w kwocie niemal 8,1 mln zł. Sama spółka tłumaczy, że pozytywny dla niej wynik rozprawy przyczyni się do znaczącego ograniczenia potencjalnych zobowiązań podatkowych.
Obserwowana stabilizacja kursu w okolicach 30 zł za walor została poprzedzona bardzo głęboką przeceną, w wyniku której cena papierów internetowego przedsiębiorstwa spadła z ponad 40 zł do zaledwie 22,70 zł w połowie kwietnia 2002 r. Warto równocześnie podkreślić systematyczny spadek wartości obrotów tymi papierami. O ile bowiem tegoroczna średnia sesyjna wynosi blisko 1,4 mln zł, o tyle średnia z ostatniego tygodnia to jedynie nieco ponad 400 tys. zł. Sytuacji nie poprawiło wprowadzenie w połowie czerwca do obrotu giełdowego 365 304 akcji serii F. Powstały one z konwersji akcji imiennych na okaziciela.