Niski popyt uderza w wyniki integratorów

Tadeusz Stasiuk, Sebastian Gawłowski
opublikowano: 2001-12-20 00:00

Wbrew tradycji, ostatni kwartał roku nie będzie przysłowiowym „okresem żniw” dla rodzimych spółek informatycznych. Wizerunek sektora stale się pogorsza, a analitycy powoli rezygnują z oceny całej branży, sugerując wybiórcze podejście do poszczególnych spółek.

W przypadku firm IT końcówka roku jest okresem podpisywania najbardziej wartościowych kontraktów i generowania wysokich zysków. Tak przynajmniej było do tej pory. Tegoroczne prognozy są jednak znacznie ostrożniejsze. Analitycy podkreślają, że spowolnienie całej gospodarki negatywnie wpłynęło na poziom wydatków na informatyzację, a tym samym przychody spółek IT. Dodatkowo, w walce o kontrakty przedstawiciele branży poświęcają marże, co niekorzystnie wpływa na generowane zyski.

— Sektory małych i średnich przedsiębiorstw i publiczny zdecydowanie ograniczyły wydatki. W najtrudniejszej sytuacji znajdują się obecnie firmy, których portfel zamówień jest rozdrobniony i dominują w nim małe spółki — tłumaczy Przemysław Sawala-Ur- yasz, analityk DM BZ WBK.

Specjaliści odradzają uogólnianie, sugerując skupienie się na pojedynczych firmach i wydarzeniach bezpośrednio nich dotyczących.

— Ze względu na niepowtarzalne trendy, porównanie do ubiegłego roku jest ogromnym uproszczeniem, gdyż występowały zdarzenia istotne dla konkretnych spółek, które nie dotyczyły całego sektora. Należy także pamiętać, że w przypadku większości firm mamy do czynienia z niską bazą. W analizowaniu wyników spółek IT należy przede wszystkim brać pod uwagę wynik na działalności operacyjnej — twierdzi Sobiesław Pająk, analityk CDM Pekao SA.

Są jednak spółki, które z powodzeniem radzą sobie w tych trudnych warunkach. Do takich firm bez wątpienia można zaliczyć krakowski Comarch, warszawski Computerland i gdyński Prokom, chociaż w tym ostatnim przypadku prezentowany przez firmę wynik netto na pierwszy rzut oka mógłby rozczarowywać.

Po wynikach trzech kwartałów 2001 roku zdecydowanie najlepiej wypadł Comarch. W okresie styczeń-wrzesień spółka wypracowała już ponad 90 proc. całości zeszłorocznych przychodów i prawie o 7 proc. przekroczyła poziom zysku za 2000 r. Ostatni kwartał, zdaniem naszych rozmówców, może jednak zmienić tę sytuację.

— W IV kwartale 2000 r. spółka zrealizowała niemal cały zeszłoroczny zysk. Teraz będzie inaczej, tak więc czyste porównanie kwartałów wypadnie dla spółki niekorzystnie — ocenia Sobiesław Pająk.

W zgodnej opinii ekspertów, wspomniane wcześniej firmy posiadają kilka podstawowych atutów. Przede wszystkim dysponują siłą negocjacyjną, odpowiedniej klasy produktem i silnym marketingiem. Nie bez znaczenia jest rodzaj klientów.

— Wiele kontraktów ma charakter długoterminowy, co zapewnia ciągłość kontraktacji i stały dopływ środków przez kilka lat — dodaje przedstawiciel DM BZ WBK.

Tak jest między innymi w przypadku Prokomu i Computerlandu, któremu udało się, po okresie dogłębnej restrukturyzacji powrócić do grona największych polskich firm informatycznych.

Rozczarowanie analityków wywołuje nadal Softbank, który nie jest w stanie wygenerować wyników odpowiadających potencjałowi spółki. To głównie efekt braku dużego odbiorcy. Firma liczy na umowę z PKO BP, jednak bank nie kwapi się do rozpisania przetargu.

Istnieje wysoka korelacja pomiędzy PKB a wynikami osiąganymi przez spółki IT. Aktualne prognozy zakładają, że do trwalszej poprawy koniunktury w branży dojdzie najwcześniej w drugim kwartale przyszłego roku. Do tego czasu niektóre podmioty mogą popaść w duże kłopoty finansowe, jak przykładowo miało to miejsce z STGroup.

— Sektor liczy na zwiększenie popytu. Duże nadzieje wiązane są z kolejnymi obniżkami stóp procentowych. Jeśli w dalszym ciągu będziemy mieli do czynienia z przedłużającą się stagnacją, czeka nas zapewne upadek niektórych firm, co jednak może być zbawienne dla branży, gdyż zrobi się miejsce dla najsilniejszych podmiotów — podsumowuje Bogusław Taźbirek, analityk PBK AM.

Negatywny obraz branży przekłada się na wycenę walorów na GPW. Tracą jednak nie tylko zwykli udziałowcy spółek, ale i podmioty biorące udział w konsolidacji sektora. Najlepszym przykładem jest Prokom, który musiał utworzyć ogromne rezerwy na uaktualnienie wyceny aktywów (w tym udziałów w Softbanku i Ster Projekcie), które drastycznie obniżyły zyski netto gdyńskiego integratora.