Przedsiębiorcy oczekują współpracy od władzy fiskalnej i monetarnej. Ich zdaniem, inwestycje może pobudzić redukcja i podatków, i stóp procentowych. Oczekują także, że polskie prawo będzie przejrzyste i stabilne.
Deklaracje przedstawicieli rządu, dotyczące możliwości obniżki opodatkowania, ucieszyły tylko część przedsiębiorców. Podobnie kolejna w tym roku redukcja stóp procentowych.
Przedstawiciele biznesu twierdzą, że do tego, by inwestycje rosły, potrzebne są i niższe podatki, i niższe stopy. Ich zdaniem, warunki prowadzenia biznesu w Polsce nie mogą zmieniać się z roku na rok.
W ocenie przedsiębiorców, deklaracja wicepremiera Grzegorza Kołodki o redukcji podatku CIT do 19 proc. w 2004 r. to krok we właściwym kierunku. Jednak ich optymizm hamuje niewielkie zaufanie do fiskusa.
— Na razie wiemy o redukcji CIT-u do 19 proc. oraz likwidacji wszystkich ulg i odliczeń. Nie znane są konkretne wyliczenia i nie można wykluczyć, że realnie zapłacimy więcej — zastanawia się Paweł Sroka, dyrektor finansowy ZM Duda.
Większość przedsiębiorców jednak z nadzieją oczekuje przyszłego roku i zmniejszenia obciążeń fiskalnych. Pieniądze, które pozostaną w firmach, mogą być wydane na inwestycje i rozwój. Niższe podatki ułatwią także bieżącą działalność.
— Planując inwestycje należy najpierw zastanowić się nad opłacalnością nakładów, możliwością ulokowania produktu na rynku. Niższe podatki to nie tylko więcej pieniędzy u nas, ale także szansa na wzrost popytu i sprzedaży naszych produktów — tłumaczy Rafał Chwast, wiceprezes ds. finansowych Comarchu.
Należy jednak pamiętać o bardzo niskiej rentowności przedsiębiorstw w ostatnich dwóch latach. Przy minimalnym lub zerowym zysku, nawet zdecydowana redukcja daniny dla fiskusa nie poprawi kondycji przedsiębiorstw.
O ile przedsiębiorcy są zgodni, że minister finansów może ulżyć ich doli, to w wypadku RPP zdania są podzielone. Redukcje stóp procentowych mają znaczenie dla firm, które są w trakcie procesów inwestycyjnych lub gdy spłacają pożyczki po ich zakończeniu. Oprocentowanie kredytów dla firm jest oparte na stawce WIBOR, która najbardziej reaguje na decyzje banku centralnego.
— Postulowana przez polityków redukcja stóp o 300 pkt bazowych to natychmiastowa ulga dla firm spłacających zadłużenie. To czysty, żywy pieniądz, który pozostaje w firmie — mówi Paweł Sroka.
Natomiast dla przyszłych decyzji inwestycyjnych restrykcyjność polityki pieniężnej ma mniejsze znaczenie. Przedsiębiorcy doceniają skalę dotychczasowych cięć, ale to nie oprocentowanie kredytów jest problemem. W ich ocenie, jest nim niechęć banków do udzielania pożyczek.
— Banki nie chcą kredytować inwestycji w niepewnych czasach spowolnienia gospodarczego. I nie będą tego robić, dopóki będą miały żyłę złota w postaci instrumentów inwestycyjnych, finansujących deficyt budżetowy — uważa Rafał Chwast.
— Problemem nie jest wysokość stóp procentowych NBP, ale oprocentowanie kredytów w bankach komercyjnych. Niestety, na to ani politycy, ani RPP wpływu nie mają. To efekt małej konkurencji na rynku usług bankowych — dodaje Ryszard Waśniewski, prezes Ekodrob.
Prowadzący działalność gospodarczą zwracają także uwagę, że niższe podatki i stopy procentowe to nie wszystko. Apelują oni do rządzących o większą swobodę działalności, uproszczenie procedur i dobrą wolę urzędników. Nadmierna biurokratyzacja gospodarki i dowolność interpretacyjna poszczególnych urzędów skarbowych nie pozwala na właściwe budowanie planów inwestycyjnych.
Największą jednak przeszkodą dla inwestycji jest brak stabilnych przepisów i ciągłe zmiany w ordynacji podatkowej. Przykład CIT-u pokazuje to wyraźnie — w 2003 r. miało być 24 proc., jest 27 proc. O tym, jaka będzie stawka podatku w 2004 roku, też nie do końca jeszcze wiadomo. Na dodatek przedsiębiorcy nie ufają politykom. Obawiają się, że pieniądze z ich podatków mogą zostać zmarnowane.
— Przedsiębiorcy w Polsce chcą płacić podatki i będą je płacić. Jednocześnie chcielibyśmy mieć gwarancję, że zostaną one właściwie wydane. To znaczy na rozwój, inwestycje, nowe miejsca pracy, a nie na utrzymywanie kolejnych urzędników w zbędnych agencjach rządowych — apeluje Piotr Kulikowski, prezes Indykpolu.
Przedsiębiorcy zapewniają, że poradzą sobie w każdej sytuacji gospodarczej, jeśli tylko politycy pozwolą im na swobodne robienie interesów.
— Niskie podatki i proste przepisy skłonią polskich pracodawców i pracobiorców do opuszczenia szarej strefy. Zyskają na tym wszyscy: my spokój, a państwo dodatkowe pieniądze z poszerzenia bazy podatkowej — podsumowuje Krzysztof Adamski, członek zarządu Impexmetalu.