Resort finansów unieważnił przetarg na system IT dla budżetu. Bez wyjaśnień. Lepiej milczeć o wyrzuconych w błoto pieniądzach.
Dwa lata resort finansów starał się wybrać system informatyczny do obsługi budżetu, by w końcu przegrać kilka arbitraży i unieważnić przetarg. Ile zmarnowano pieniędzy? Dlaczego resortowi nie podobała się żadna z pięciu ofert od znanych i doświadczonych firm? Czy wyciągnięto konsekwencje? Tego nie udało nam się dowiedzieć, bo Ministerstwo Finansów (MF) przez tydzień nie zechciało odpowiedzieć na nasze pytania i skomentować sprawy.
Przypomnijmy, że o sprawie pisaliśmy przed tygodniem. Chodzi o przetarg na system IT, który usprawniłby obsługę budżetu państwa.
Kto to zrobił?
W konkursie wystartowały: Softbank, Comarch, Computerland, Oracle, SKG Główka z Fujitsu. Wszystkie firmy z pierwszej informatycznej półki, znane i doświadczone. Oferty sięgały od 3 do ponad 8 mln zł. Najmniej zażądał Softbank i on oraz Computerland, z ofertą opiewającą na blisko 8 mln zł, znalazły się na ostatnim etapie przetargu. Ponieważ różnica cen była zbyt duża, rozstrzygnięcie wydawało się oczywiste. Jednak komuś się to nie spodobało i postanowił odrzucić ofertę Softbanku. Jak to się nie udało, MF próbowało unieważnić przetarg. Gdy i ta decyzja musiała być cofnięta wskutek protestów do Urzędu Zamówień Publicznych (UZP), zdecydowano się na wykluczenie z przetargu... Computerlandu.
Stracili pieniądze i czas
Dzięki temu przetarg padł, bo nie było dwóch ważnych ofert, których wymagają przepisy. W ubiegłym tygodniu — według nieoficjalnych informacji — MF podjęło decyzję o jego unieważnieniu. Bilans: kilka przegranych przez resort finansów spraw w arbitrażach UZP (to też kosztuje) i zmarnowane dwa lata. No i resort nie dostanie systemu, który bardzo jest mu potrzebny.