Noble Bank jest jak z innej bajki

ET
opublikowano: 2009-08-19 00:00

Taka sztuka nie udała się jeszcze żadnemu bankowi. Pojawiają się jednak wątpliwości o trwałość wyniku.

Taka sztuka nie udała się jeszcze żadnemu bankowi. Pojawiają się jednak wątpliwości o trwałość wyniku.

Za jedno Noble Bank na pewno trzeba docenić — trwałość zysku netto. Od kiedy wszedł na giełdę, niemal kwartał w kwartał pokazuje wynik w granicach 40 mln zł (wyjątkiem jest końcówka 2008 r., kiedy zarobek wyniósł 28 mln zł).

— Stabilność wyniku netto jest do pozazdroszczenia — ocenia Andrzej Powierża z DM Banku Handlowego.

Nie inaczej jest w tym roku. I kwartał — 40 mln zł. II kwartał — 41 mln zł. Razem wychodzi o 3 mln zł więcej niż w I półroczu 2008 r., kiedy miał 78 mln zł zysku. Jak dotąd nikomu w branży nie udało się poprawić wyniku rok do roku. Zaskoczeń jest więcej.

— Dość specyficzna jest struktura przychodów. Nigdy czegoś takiego nie widziałem — mówi Andrzej Powierża.

Chodzi o wynik prowizyjny. Podczas gdy w całej branży od miesięcy, od kiedy spadła sprzedaż funduszy inwestycyjnych, wynik prowizyjny kuleje, Noble chwali się lepszymi osiągami niż w całkiem przecież jeszcze dobrej pierwszej połówce 2008 r. Na prowizjach zarobił 128,51 mln zł, wobec 44,73 mln zł w takim samym okresie poprzedniego roku. Jak to możliwe?

— Można zadać pytanie o powtarzalność wyniku prowizyjnego — stwierdza Piotr Palenik, analityk ING Securities.

Skąd ten sceptycyzm? Ano stąd, że na początku roku Noble trochę zamieszał w portfelu kredytów hipotecznych: zmienił umowy z niektórymi klientami, spisując z nimi nowe umowy, za co wziął prowizję. Bank tłumaczy, że nie było tego dużo i miało wpływ tylko na wynik w I kwartale. W II kwartale źródłem przychodów były opłaty od różnych ubezpieczeń sprzedawanych do kredytów. Noble, który kredytuje już tylko w złotym, twierdzi, że dzięki tym prowizjom osiąga nie mniejsze przychody niż kiedyś na spreadach od franka szwajcarskiego.

— Brzmi przekonująco — mówi Andrzej Powierża, choć dodaje, że w kolejnych kwartałach trudno będzie Noble Bankowi powtórzyć wynik na prowizjach. Mniejsze wpływy z tego źródła bank będzie mógł sobie jednak odrobić na odsetkach.

— Wynik odsetkowy, bardzo słaby w I półroczu, powinien poprawić się w II połowie roku. Noble będzie miał coraz więcej wpływów z nowych kredytów o wyższej marży, w mniejszym stopniu będzie mu natomiast ciążył portfel depozytowy z lokatami sprzedanymi na wysoki procent — prognozuje Andrzej Powierża.

Na odsetkach bank zarobił ledwie 2,30 mln zł, wobec 16,09 mln zł rok wcześniej.