Nominalne stopy w dół, za to realne idą w górę

Wiktor Krzyżanowski
opublikowano: 2001-11-13 00:00

Utrzymujący się mimo pięciu tegorocznych obniżek stóp dysparytet oprocentowania między Polską a Unią Europejską i USA będzie wzmacniał złotego — twierdzą ekonomiści. Ich zdaniem jednak nie należy oczekiwać boomu na kredyty denominowane w walutach wymienialnych.

Po serii obniżek stóp procentowych na całym świecie oraz w związku ze spadającą inflacją powiększa się dysparytet realnych stóp między Polską a krajami strefy euro i Stanami Zjednoczonymi. Różnica w realnych stopach procentowych może jeszcze rosnąć — wynika z prognoz.

— Oczekujemy, że w związku z dobrymi wynikami cen żywności roczna inflacja we wrześniu spadła do rekordowej wartości 3,9 proc. Podzielamy optymizm rynku i wierzymy, że taka sytuacja utrzyma się przynajmniej w krótkim okresie — twierdzi Marcin Mróz, ekonomista Societe Generale.

Jeśli rzeczywiście inflacja w Polsce będzie spadać — a ze względu na różnicę poziomów spada ona szybciej niż w UE czy w USA — realne stopy procentowe będą w naszym kraju coraz wyższe. Tym bardziej że prawdopodobieństwo zdecydowanych obniżek stóp przez Radę Polityki Pieniężnej nie jest duże. Rada obcięła stopy już sześciokrotnie w 2001 r. i raczej poczeka na nowy budżet, zaś ewentualne obniżki będą czysto kosmetyczne.

Jeśli zaś dysparytet realnych stóp utrzyma się, należy oczekiwać wzmożonego zainteresowania zagranicznych inwestorów polskimi papierami skarbowymi.

— Jeśli w Warszawie na instrumentach rynku fixed income można zarobić kilkakrotnie więcej niż we Frankfurcie, Londynie czy Nowym Jorku, to trudno oczekiwać, że inwestorzy tego nie zauważą — uważa Mirosław Gronicki, główny ekonomista BIG BG.

Jego zdaniem, za inwestycją w instrumenty denominowane w złotych przemawiają też silne fundamenty polskiej gospodarki.

— Ryzyko makroekonomiczne zmniejsza się. Zagraniczne fundusze wyłączyły polskie papiery z portfeli tzw. rynków wschodzących i patrzą na nasz kraj inaczej niż na Brazylię czy Argentynę — dodaje ekonomista BIG BG.

To oznacza, że złoty powinien utrzymać swoją siłę. Z ankiety przeprowadzonej przez „Puls Biznesu” wynika, że na koniec listopada polską walutę czeka lekkie osłabienie, choć ankietowani ekonomiści uważają, że zmiany nie powinny być duże.

Nie należy natomiast oczekiwać nagłego wzrostu akcji kredytowej w walutach wymienialnych.

— Dysparytet realnych stóp procentowych to nie wszystko. Akcja kredytowa w Polsce nie ruszy, zanim nie drgnie popyt wewnętrzny, a ten wciąż jest bardzo słaby. Dopiero wraz z oznakami ożywienia gospodarczego można oczekiwać, że polskie firmy mocniej zainteresują się kredytami, a wtedy oferta w innych walutach będzie bardziej atrakcyjna — twierdzi Mirosław Gronicki.