Nordea Życie kokietuje zalotników

W oczekiwaniu na nowych właścicieli ubezpieczyciel rośnie szybciej niż rynek i zapomniał o stratach

Na mocno dołującym rynku ubezpieczeń życiowych, który od początku roku stracił jedną piątą wartości, tylko nieliczni mogą pochwalić się rosnącym biznesem. W tym gronie jest Nordea Życie — firma, która już za kilka miesięcy może mieć nie jednego, ale nawet dwóch nowych właścicieli. Wygrywa na tym, na czym poległa reszta rynku: bliskiej współpracy z bankami.

Zobacz więcej

PIERWSZE ZYSKI: Nasz plan na ten rok zakłada uzyskanie dodatniego wyniku finansowego — mówi Sławomir Łopalewski, prezes Nordei Życie. Ubiegły rok towarzystwo zakończyło stratą w wysokości blisko 4 mln zł. [FOT. MW]

— Wierzę, że mimo chwilowych perturbacji rynek bancassurance ma dobre perspektywy w Polsce. Sądzę, że przy spełnieniu określonych warunków w niedługim czasie jego wartość może się podwoić — mówi Sławomir Łopalewski, prezes Nordei Życie. Dowodem na to mają być tegoroczne osiągnięcia kierowanej przez niego spółki. Podczas kiedy konkurencja chudła w oczach z powodu masowego wycofywania się banków ze sprzedaży polisolokat, Nordei po trzech kwartałach udało się urosnąć o 2 proc. i zebrała ponad 1 mld zł składek.

— To przede wszystkim efekt wzrostu sprzedaży produktów powiązanych z ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi oraz produktów strukturyzowanych. My również wycofaliśmy się pod koniec pierwszego kwartału z oferowania polisolokat, ale utraconą z tego tytułu składkę zrekompensowaliśmy sprzedażą innych produktów — mówi prezes.

Powrót polisolokat

Jego zdaniem, zarówno banki, jak i klienci są nimi coraz mocniej zainteresowani, bo stopy, a za nimi depozyty, są na rekordowo niskich poziomach, a giełda idzie w górę. Wzrost sprzedaży polis z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym (UFK) wynosi aż 87 proc. w skali roku. Spółka zebrała z tytułu ich sprzedaży ponad 650 mln zł, czyli blisko dwie trzecie dotychczasowej składki.

Reszta pochodzi z produktów strukturyzowanych (wzrost o ponad 50 proc.) i ochronnych. Wycofanie się ze sprzedaży polisolokat spowodowało, że Nordea Życie zaprzestała współpracy ze spółką matką w Danii. Przez ostatnie kwartały płynęły do niej dziesiątki milionów złotych przypisu zbieranego w Nordea Banku. W ten sposób ubezpieczyciel radził sobie z obostrzeniami dotyczącymi współpracy z jednym bankiem w Polsce.

Jego głównym partnerem jest bowiem bank z grupy, który obecnie generuje około 50 proc. przypisu. Resztę dostarczają inne banki (Bank BPH i Deutsche Bank) i pośrednicy. To struktura już niedługo może się zmienić, bo grupę Nordea w Polsce kupuje PKO BP.

Po zamknięciu transakcji życiowa spółka ma zostać przekształcona w ubezpieczeniowe ramię największego banku w Polsce. Kiedy jednak na początku tego roku zaczęły po rynku ubezpieczeniowym chodzić słuchy, że życiowe ramię Nordei w Polsce ma pójść pod młotek, towarzyszyły im szepty na temat tego, że spółka jest w złej kondycji finansowej. I rzeczywiście miała dołek finansowy. Sławomir Łopalewski tłumaczy, że był to efekt nałożenia się na siebie dwóch czynników: inwestycji w IT i wysokiej szkodowości na portfelu ubezpieczeń pracowniczych.

— Zrestrukturyzowaliśmy ten portfel, m.in. wprowadzając nowy sposób wyceny ryzyka. To spowodowało, że jest on już ponownie rentowny — wyjaśnia prezes.

Nowy cel: ochrona

Zgodnie z planami spółka miała zamknąć ten rok na plusie. Po trzech kwartałach miała ponad 1 mln zł zysku netto, wobec Nordea Życie czeka na nowych właścicieli ponad 3 mln zł straty rok wcześniej. Na plus udało się także wyprowadzić wynik techniczny, który wynosi także ponad 1 mln zł, wobec ponad 4 mln zł straty technicznej rok temu.

Najbliższy czas Nordea Życie chce poświęcić rozbudowie oferty w ubezpieczeniach ochronnych. Prezes podkreśla, że banki są coraz bardziej zainteresowane nie tylko sprzedażą polis dodawanych do produktów bankowych i inwestycyjnych, ale także tzw. ubezpieczeniami stand-alone. Za tą branżową nazwą kryją się wszystkie inne rodzaje ubezpieczeń, które można sprzedawać w okienku bankowym.

— Chcemy wzmocnić drugą nogę naszego biznesu, którą stanowią ubezpieczenia ochronne — podkreśla prezes. Na temat potencjalnych zmian, które Komisja Nadzoru Finansowego zamierza wprowadzić na linii współpracy między bankami a ubezpieczycielami, prezes nie chce się wypowiadać. Podkreśla, że na razie są znane tylko założenia. Nadzór ma przedstawić projekt do końca roku. Dopiero wówczas będzie można o nim dyskutować.

— Dużo już zrobiliśmy w tym obszarze. Jako jeden z pierwszych ubezpieczycieli na rynku wprowadziliśmy kartę produktu, która dokładnie informuje klientów o tym, jaką polisę kupują. Co ważne — nie ograniczyliśmy się tylko do produktów z UFK, jak rekomenduje Polska Izba Ubezpieczeń, ale podobny dokument stosujemy także do grupy innych naszych produktów inwestycyjnych. Wymagamy także od naszych partnerów, by poddali się skrupulatnym procedurom sprawdzającym, czy proces sprzedaży przebiegł prawidłowo. Nasi pracownicy w rozmowach telefonicznych z klientami weryfikują też ich wiedzę na temat kupionego ubezpieczenia — zapewnia prezes.

Poprawiająca się sytuacja finansowa Nordei Życie na pewno ucieszy PKO BP. Największy polski bank będzie bowiem nowym właścicielem ubezpieczyciela. Nabył go wraz z innymi aktywami Nordei w Polsce. Jednak nie chce być sam i od kilku miesięcy szuka partnera na rynku ubezpieczeniowym, który zdecyduje się wejść jako udziałowiec do życiowej Nordei. W zmian będzie mógł na wyłączność — za pośrednictwem wspólnej spółki — sprzedawać ubezpieczenia w PKO BP.

Jeszcze we wrześniu wydawało się, że proces poszukiwania partnera zostanie szybko zakończony. PKO BP zaprosił do rozmów kilkunastu dużych ubezpieczycieli. Do ścisłego finału awansowało trzech, z których najbardziej liczy się PZU i francuska AXA. Chętni na ubezpieczeniowy mariaż z PKO BP już raz złożyli końcowe oferty, ale zostały one wycofane ze względów proceduralnych. W październiku miało dojść do kolejnego złożenia ofert, ale proces zaczął się przeciągać.

Osoba zbliżona do sprawy twierdzi, że ubezpieczyciele czekają na przejęcie Nordei Życie, by móc zbadać jej księgi. Na razie bowiem kupują kota w worku. Potrzebna jest także zgoda nadzoru, której wydanie jest spodziewane do końca roku. Na zmianę tempa procesu niewątpliwie miała wpływ aktywność nadzoru w obszarze bancassurance. Po miesiącach milczenia uaktywnił się i zapowiedział rychłe wydanie rekomendacji, która na nowo uporządkuje sprzedaż polis przez banki. Konkrety pojawią się pod koniec roku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu