Norma dla reputacji

Dorota Kaczyńska
opublikowano: 2005-02-15 00:00

Certyfikat systemu odpowiedzialności społecznej pomaga firmom wyróżnić się na rynku. Najczęściej sięgają po niego duże podmioty.

Brak społecznej odpowiedzialności uderza w reputację firmy. Gdy międzynarodowe korporacje dostrzegły to zagrożenie, zaczęły dobrowolnie wprowadzać tzw. kodeksy postępowania, regulujące stosunki na płaszczyźnie pracodawca-pracownik.

— Problem w tym, że każda firma stosowała własne kodeksy. Odnosiły się w różnym zakresie m.in. do podstawowych praw pracowników, dostawców lub poddostawców, zasad ich monitorowania oraz do współpracy z udziałowcami — opowiada Grażyna Miller, audytor wiodący SA 8000 w jednostce certyfikującej BVQI.

Ta różnorodność kodeksów spowodowała potrzebę ich unifikacji. W efekcie powstała norma odpowiedzialności społecznej SA 8000.

Jak twierdzi Piotr Błoński, dyrektor ds. rozwoju Kema Quality Polska, norma jest świetnym uzupełnieniem dla SZJ według ISO 9001:2000. Zajmuje się sferami, których ISO 9001 nie reguluje.

— Posiada jednak ograniczenia. Skupia się na potrzebach pracowników i na warunkach pracy. Nie bierze natomiast pod uwagę potrzeb klientów, dostawców, inwestorów. Dlatego powstają strategiczne modele, które umożliwiają zintegrowanie różnych potrzeb wszystkich udziałowców. Jednym z nich jest np. norma AA1000 — wyjaśnia Grażyna Miller.

W Polsce SA 8000 nie jest jeszcze rozpowszechniona. Zaledwie dziewięć firm uzyskało certyfikat potwierdzający zgodność z wymaganiami normy.

Norma SA 8000 wymusza podjęcie konkretnych działań mających na celu przestrzeganie podstawowych praw pracowników ujętych w kluczowych konwencjach Międzynarodowej Organizacji Pracy. Wzoruje się na normach ISO, obejmując elementy wspólne dla większości systemów zarządzania. Ponadto porusza kwestie związane z przestrzeganiem podstawowych praw człowieka i praw pracowniczych. Po spełnieniu wstępnych warunków normy, przedsiębiorstwo może przystąpić do wdrożenia poszczególnych elementów systemu zarządzania odpowiedzialnością społeczną.

Punktem wyjścia jest powołanie rzecznika odpowiedzialności społecznej, który będzie reagować i rozwiązywać zgłaszane problemy.

— Jednak trzeba upewnić się lub nawet zbadać rzeczywisty stan spełnienia wymagań zawartych w normie; jakie są intencje kierownictwa i jaka jest opinia pracowników. Takie badania nie są łatwe i wymagają odpowiednich technik — wyjaśnia Piotr Błoński.