Normalizacja potrwa długo

Jacek Zalewski
opublikowano: 23-08-2011, 00:00

Obalenie Muammara Kaddafiego nie doprowadzi do szybkiego spadku cen ropy naftowej, chociaż na szczęście nie stanie się także impulsem ich wzrostu. Jak zawsze w takich sytuacjach, po rozsypaniu się dotychczasowych struktur państwa upłynie sporo czasu, zanim Libia zacznie eksportować do Europy tyle ropy, ile przed wybuchem wojny domowej. Tym bardziej że w nieznanym jeszcze stopniu zniszczona została infrastruktura wydobywcza i przesyłowa.

Ropa naftowa odegrała w obaleniu dyktatury rolę nieporównanie większą, niż było to postrzegane przez zaniepokojone rynki. Prawdziwym powodem wybuchu wojny domowej w Libii nie stała się żadna tam demokratyzacja czy też prawa człowieka, lecz zwyczajnie… nierówny podział naftowych zysków. Muammar Kaddafi po czterech dekadach sprawowania władzy czuł się tak niezagrożony, że faworyzując własny klan rodzinny, zapomniał o w miarę przyzwoitym obdzielaniu także innych znaczących plemion, szczególnie ze wschodniej części kraju.

W reakcji światowej, a zwłaszcza europejskiej, klasy politycznej skala potępienia dyktatora okazała się wprost proporcjonalna do jakże niedawnych zachwytów. Przoduje w tym mający wyjątkowo nieczyste sumienie prezydent Nicolas Sarkozy. Całkowitym przypadkiem wieczorem 12 grudnia 2007 r., gdy z premierem Donaldem Tuskiem podróżowaliśmy na podpisanie traktatu w Lizbonie via Paryż, widziałem na dziedzińcu Pałacu Elizejskiego końcówkę politycznego show składającego również wizytę Muammara Kaddafiego. Wtedy podpisano wielomiliardowe kontrakty. Dzisiaj oczywistym pragnieniem Francji jest, aby na zgliszczach reżimu jak najwięcej z nich uratować…

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane