Po trzymiesięcznej posusze na rynku pierwotnym, po pieniądze inwestorów postanowił ruszyć North Coast (NC) z Pruszkowa. Spółka jest importerem i dystrybutorem markowych produktów spożywczych, sprowadzanych w większości z Włoch (makarony, oliwa, sery, produkty z pomidorów, kawa, napoje energetyzujące). Asortyment to około tysiąca pozycji. NC ma wyłączność na dystrybucję w Polsce większości tych importowanych towarów.
Główny cel spółki to zwiększenie udziału w rynku, a sposobem ma być zdecydowana poprawa dostępności produktów. NC liczy, że uzyska na inwestycje około 25 mln zł (dwukrotna wartość aktualnego kapitału własnego spółki), a łączne inwestycje w latach 2006-08 szacuje na blisko 60 mln zł. Tak ambitne i kosztowne plany inwestycyjne kontrastują z dotychczasowymi wydatkami na rozwój. Stabilny wzrost spółki opierał się na rozwijaniu sprzedaży hurtowej, z wykorzystaniem dzierżawionych magazynów (w Pruszkowie i Krakowie), a nakłady inwestycyjne dotyczyły jedynie taboru transportowego, który w większości był własnością leasingodawcy.
Nowa strategia przewiduje budowę magazynów i poszerzenie sieci dystrybucyjnej. Dotychczas produkty przywożone z Włoch lokowano w jednym z dwóch magazynów (w centralnej lub południowej Polsce), a następnie rozwożono do odbiorców. Dzięki magazynom lokalnym wyroby szybciej trafią do odbiorców, co dla importowanych świeżych produktów (ponad 20 proc. przychodów spółki) może się okazać kluczowym czynnikiem przewagi konkurencyjnej. Kolejnym elementem, rozwijającym sprzedaż detaliczną, ma być budowa sieci własnych delikatesów, każdy o powierzchni około 150 mkw., oraz corner shopów (wydzielonych powierzchni np. w centrach handlowych) z produktami włoskimi.
Ciekawie w tej perspektywie przedstawiają się corner shopy — stoiska te korzystać bowiem będą z infrastruktury hipermarketów (mniejsze koszty niż przy budowie własnych obiektów) i z ruchu w dużych obiektach. Tak więc przy dość małych kosztach NC może częściowo uniezależnić się od hipermarketów, które są obecnie najważniejszym rezerwuarem odbiorców (56 proc. przychodów). Jesienią 2004 r. spółka przeprowadziła program pilotażowy w jednym z warszawskich hipermarketów. W dwa tygodnie corner shop zapewnił 240 tys. zł przychodów. To potwierdza: dobra koncepcja.
Wydaje się, że plany zarządu to strzał w dziesiątkę. Ale tak wyraźna zmiana strategii i rozmach nowych inwestycji stanowią znaczne zagrożenie dla wartości spółki w przyszłości. Kadra zarządzająca nie ma doświadczenia w prowadzeniu handlu detalicznego. Dodatkowo gwałtowny rozwój skali działalności spółki, związany z kilkakrotnym wzrostem kapitalizacji (w wyniku nowych inwestycji), może wymagać zdecydowanych zmian w sposobie działania (jak zmiana ustnych umów z dostawcami na bardziej sformalizowane) i stanowić przeszkodę w dalszym rozwoju.
Bardzo ważną, mocną stroną NC, jest obecność na polskim rynku już od ponad 10 lat i systematyczny rozwój poparty poprawą wyników. NC deklaruje wzrost przychodów o blisko 25 proc. rocznie, co ma skutkować dwukrotnie większymi przychodami w 2008 r. (145 mln) w stosunku do 2005 r. Jeszcze większa, bo 30-procentowa progresja ma być widoczna w zyskach spółki (18,3 mln wobec 8,2 mln). Szacunki przedstawione przez NC są jednak bardzo optymistyczne i zostaną zrealizowane tylko przy pełnym sukcesie nowych inwestycji. W wycenie giełdowe.pl nie uwzględnia inwestycji planowanych, bo zbyt dużo jest niewiadomych, a efekty mogą być widoczne dopiero w dalekiej przyszłości. Przy konserwatywnej wycenie wzrost przychodów utrzyma się na poziomie kilkunastu procent rocznie, by w 2008 r. osiągnąć około 105 mln. Przyjmując takie założenie, wyceniamy spółkę na 4,04 zł a więc z 20,6-procentowym potencjałem wzrostu w stosunku do ceny emisyjnej, czyli 3,35 zł.