Wart 890 mld USD fundusz, inwestujący norweskie przychody ze sprzedaży ropy, sięgnie po bardziej zróżnicowane inwestycje, by poprawić wyniki. Od powstania pod koniec lat 90. ubiegłego stulecia wehikuł generował stopę zwrotu 3,6 proc. powyżej inflacji, choć celem dla zarządzających były realne zyski w wysokości 4 proc. Zarządzająca funduszem komórka Norges Bank Investment Management (NBIM) zamierza przede wszystkim sięgnąć po spółki ze słabo rozwiniętych tzw. rynków granicznych, do których należą m.in. Argentyna, Ukraina oraz Kazachstan.
- Uważamy, że powinniśmy posiadać tak szeroki wachlarz aktywów reprezentujących globalną gospodarkę, jak to tylko możliwe. To oznacza, że będziemy wkraczać na nowe rynki, kiedy tylko spełnią one nasze minimalne wymagania odnośnie spełnianych standardów – zadeklarował w rozmowie z Bloombergiem Yngve Slyngstad, prezes funduszu.
Fundusz, który już teraz dysponuje aktywami z Egiptu, Maroka i Kenii, ma zamiar zwiększać obecność przede wszystkim na Bliskim Wschodzie i w Afryce. NBIM planuje także zwiększać udział nieruchomości w portfelu funduszu o 1 punkt proc. rocznie. W 2016 r. liczba spółek, w których posiada przynajmniej 5-procentowy pakiet ma przekroczyć na całym świecie 100. Zdaniem Oeysteina Olsena, szefa sprawującego nadzór nad funduszem norweskiego banku centralnego, fundusz powinien nadal zwiększać ryzyko, aby móc osiągać wyższe stopy zwrotu.
Według niego powinien zaangażować się w finansowanie projektów infrastrukturalnych oraz inwestycje typu private equity, a także podnieść udział akcji w aktywach do 70 proc. Do norweskiego funduszu majątkowego należy 1,3 proc. akcji spółek notowanych na rynkach kapitałowych w skali globu. Od początku roku wskaźnik rynków granicznych, tworzony przez MSCI, zyskał 16 proc. W tym samym czasie grupujący akcje z rynków rozwiniętych MSCI World wzrósł o 5 proc.
