Norwescy udziałowcy opuszczą Radiostację
Zmiany na rynku radiowym
OPTYMIZM WŁAŚCICIELA: Stacja miała zacząć przynosić zysk po dwóch latach od wdrożenia projektu. Na razie wszystko idzie zgodnie z biznesplanem. Stacja ma już solidne podstawy — uważa Justyn Depo, szef Radiostacji i członek zarządu P4 Polska. fot. Tomasz Zieliński
Przeszło rok temu Justyn Depo i norweska spółka radiowa P4 Norway postanowili postawić na nogi dawną Rozgłośnię Harcerską (dzisiejszą Radiostację). Jednak ostatnio akcjonariusze P4 zdecydowali o koncentracji działań wyłącznie na norweskim rynku. Radiostację opuszczą do końca roku. Justyn Depo jest przekonany, że do tego czasu będzie ona samowystarczalna.
Pod koniec 1997 roku Justyn Depo we współpracy z norweską grupą medialną P4 podpisał umowę operatorską z ZHP, właścicielem koncesji Rozgłośnia Harcerska. Umowa zaczęła obowiązywać od stycznia 1998. Nowi inwestorzy postawili sobie za cel uzdrowienie Rozgłośni Harcerskiej, która tonęła w długach i miała słuchalność w granicach błędu statystycznego. Według umowy operatorskiej, która weszła w życie w styczniu 1998, norweski koncern P4 ma 49 proc. udziałów, a pozostałe 51 jest własnością Justyna Depo. Udziałowcy zainwestowali w rozwój stacji około 3,3 mln złotych. Do końca roku jednak norweski udziałowiec odejdzie ze spółki.
Teraz tylko Norwegia
Zdaniem Justyna Depo, choć Norwegowie zainwestowali dużo pieniędzy, to „nie zrozumieli potencjału polskiego rynku”.
— Weszli w osiem projektów jednocześnie, nie mając wystarczającego zaplecza. Oprócz Polski, P4 zainwestował pieniądze w dwa projekty medialne w Republice Południowej Afryki, w Czechach, na Węgrzech, a także w Danii, Finlandii, Słowacji i Łotwie. Pod naciskiem udziałowców w marcu postanowili wycofać się ze wszystkich projektów i rozwijać działalność tylko na norweskim rynku. Ostatnio w P4 nastąpiła zmiana kierownictwa. Zniecierpliwieni akcjonariusze nie zrozumieli, że inwestycje były przedsięwzięciami długofalowymi — opowiada Justyn Depo.
Jak mówi, Norwegowie deklarują zaangażowanie w projekt polski do końca roku.
— Moim zdaniem, jest to wystarczający okres, aby stacja usamodzielniła się. Mam nadzieję, że rynek reklamowy w Polsce zrozumie unikalność Radiostacji — dodaje.
Zyski za pół roku
Justyn Depo deklaruje, że radiostacja jest „w bardzo dobrym stanie” i nie ma zobowiązań.
— Tworzony przez nas od ponad roku produkt w postaci programu i zespołu jest gotowy i potrzebuje od 4 do 6 miesięcy, aby zacząć na siebie zarabiać — zapewnia Justyn Depo.
— Myślę, że każda stacja sformatowana, jeśli znajdzie odpowiednią ilość słuchaczy może na siebie zarobić. Moim zdaniem, Radiostacja, jeśli będzie dobrze prowadzona, ma szansę z takim profilem utrzymać się na rynku — mówi Ireneusz Iwański, szef Konwentu Lokalnych Komercyjnych Nadawców Radiowych.
Jego zdaniem, sformatowana stacja ma przyszłość, jeśli grono jej słuchaczy wynosi przynajmniej 100-150 tysięcy odbiorców.
Przyszłościowy projekt
— Według badań SMG/KRC rozgłośni udało się z praktycznie zerowej słuchalności w ciągu roku osiągnąć w grupie 15-25-latków wynik 9,9 proc. W momencie, gdy przejmowaliśmy radio, mieliśmy na swoim obszarze nadawania (ponad pięć milionów osób) słuchalność 0-0,2 proc. W ciągu roku udało się nam osiągnąć 3,7 proc. — informuje Justyn Depo.
Znacznie gorzej stacja wypada w badaniach ogólnopolskich. Jej całkowity zasięg tygodniowy wynosi 0,1 proc., a w grupie wiekowej 15-24 lata jest to 0,3 proc.
Radiostacja w pigułce
Obok Radia WaWa i Radia Jazz, Radiostacja jest jedyną rozgłośnią, która otrzymała od Krajowej rady Radiofonii i Telewizji pozwolenie na emitowanie swojego programu w kilku wybranych miastach. Stację można usłyszeć w Warszawie, Gdańsku, Gdyni, Poznaniu, Rzeszowie i Elblągu, gdzie słyszalny jest sygnał z Gdańska. ZHP wystąpiło do KRRiT o 12 dodatkowych częstotliwości. W poniedziałek rada zdecydowała o przyznaniu Radiostacji częstotliwości w Krakowie, co pozwoli na zwiększenie o ponad milion liczby odbiorców będących w technicznym zasięgu stacji.
— Z silnym inwestorem istnieje duża szansa na otrzymanie kilku dodatkowych częstotliwości — informuje Justyn Depo.
W stacji pracuje 50 osób, z czego większość to współpracownicy zatrudnieni w oparciu o umowy o dzieło.