Podczas wtorkowej sesji notowania naszej waluty delikatnie wzrosły. Jej odchylenie od dawnego parytetu, które w poniedziałek na zamknięciu wynosiło 1,60 proc. po słabej stronie, po początkowym wzroście do 1,95 proc. spadło do 1,35 proc. O nominalnych poziomach kursów euro i dolara decydowały zmiany na rynku międzynarodowym.
Wraz z aprecjacją kursu EUR/USD złoty zyskał do dolara i stracił do euro. Cena amerykańskiej waluty spadła do 3,8900 zł. Cena euro, po początkowym wzroście do 4,7415 zł, w kolejnych godzinach handlu zniżkowała w okolice 4,71 zł. Rynek przed świętami powoli się stabilizował. Inwestorzy z uwagą śledzili podejmowane przez Marka Belkę działania w celu powołania nowego rządu. Kandydat na premiera zapowiedział, że w exposé zaapeluje do posłów o danie mu roku na naprawę finansów publicznych, służby zdrowia i prywatyzację.
W ciągu dnia dobre wieści napłynęły z resortu finansów, który podwyższył prognozę wzrostu PKB w I kwartale z 5,1 proc. do 5,3 proc. Według ministerstwa, produkcja przemysłowa w marcu wzrosła o 18 proc. w ujęciu rocznym. W I kwartale deficyt budżetu wyniósł 27 proc. planu wobec 20,7 proc. po lutym. Inwestorzy dobrze odebrali również popołudniową wypowiedź Pedro Solbesa, komisarza UE ds. ekonomicznych i walutowych, że władze Unii mogą zezwolić nowym członkom na większy deficyt przez kilka lat po akcesji. O godz. 15.50 dolar wyceniany był na 3,8975 zł, a euro na 4,7105 zł (odchylenie: +1,44 proc.). Rynek złotego powoli stabilizuje się przed świętami. Nie oznacza to jednak, że zmniejszyło się ryzyko polityczne jego spadku.
Wtorkowe notowania na rynku euro i dolara upłynęły pod znakiem realizacji zysków po ostatnich spadkach. W pierwszych godzinach sesji euro spadło jeszcze do poziomu 1,1984 USD, najniższego od początku grudnia zeszłego roku. Dolara umacniały niedawne publikacje bardzo dobrych danych makroekonomicznych z USA. Z czasem jednak wspólna waluta zaczęła odrabiać starty, a jej kurs zwyżkował do 1,2120 USD. Jej notowaniom nie zaszkodziły nawet słabe dane z niemieckiego rynku pracy, gdzie w marcu zanotowano wzrost liczby bezrobotnych o 44 tys. Wynik ten kontrastował z piątkowymi danymi z USA, gdzie w ostatnim miesiącu przybyło ponad 300 tys. miejsc pracy. Europejska gospodarka dużo wolniej niż amerykańska wychodzi z kryzysu. Być może wpłynie to na decyzję ECB o obniżeniu stóp procentowych. Doprowadziłaby ona do głębszego osłabienia wspólnej waluty i zwiększenia konkurencyjności europejskich eksporterów. O godz. 15.50 euro wyceniane było na 1,2090 USD.
Za dolarem nadal przemawiają trzykrotnie lepsze od oczekiwanych dane z amerykańskiego rynku pracy oraz bardzo dobry wskaźnik kondycji amerykańskiego sektora usług. Wraz z poprawą sytuacji w największej gospodarce na świecie ożywają spekulacje o możliwej podwyżce stóp procentowych w USA, co dodatkowo ma umocnić dolara. Notowania euro mogą ponownie spaść poniżej 1,2000 USD.