Notre Dame w kawałkach

opublikowano: 18-04-2019, 22:00

Mili państwo, oto rzygacze, strasznie śmieszne doprawdy — padało z ust przewodniczki po katedrze, która od dawna prosiła się o rozbiórkę na kawałki. O ile podejmują się jej malarze, stacje telewizyjne nie płaczą

Chcąc przesadnie dosłownie podejść do sztuki, można zrzucić
zbyt żywą kolorystykę październikowego pejzażu Picassa na stan ducha — według
katalogu malarz był wtedy żywo zakochany, wobec czego ani jesień, ani reguły
perspektywy nie zdołały odcisnąć się na wartej ponad 4 mln zł „Notre Dame de
Paris”.
Wyświetl galerię [1/2]

MIŁOŚĆ OŚLEPIA?:

Chcąc przesadnie dosłownie podejść do sztuki, można zrzucić zbyt żywą kolorystykę październikowego pejzażu Picassa na stan ducha — według katalogu malarz był wtedy żywo zakochany, wobec czego ani jesień, ani reguły perspektywy nie zdołały odcisnąć się na wartej ponad 4 mln zł „Notre Dame de Paris”. FOT. BONHAMS

Rozbiórka 1: Marc Chagall

Jak zrozumieć architektoniczne terminy, którymi poprzetykane jest łkanie po pożarze trawiącym paryską Notre Dame? Jednym ze sposobów na wyłowienie czegokolwiek z popielatego morza kamiennych detali jest oglądanie katedry na obrazach artystów słynących z wprawnego posługiwania się uproszczeniami. Czasem z obfitej w kunsztowne drobiazgi fasady wydobywali oni wyłącznie najmocniejsze elementy konstrukcji, innym razem do monstrualnej skali wyolbrzymiali jakiś fragment odkutej dekoracji — jak chociażby maszkarona, na którego kolorami wziętymi z arbuza dobitnie wskazał Marc Chagall.

„Demony z Notre Dame” zostały wylicytowane do 750 GBP (4,5 tys. zł) w londyńskim Bonhams, jako że na aukcję nie trafił muzealny olejny obraz autora, tylko grafika z hojnej edycji liczącej 2,5 tys. odbitek. Pomijając wątpliwy potencjał ostrej cenowej zwyżki przy tak solidnym nakładzie, warto skorzystać na tej pracy inaczej, chociażby przyswajając terminy w innych okolicznościach uchodzące za niestrawne: maszkarony i rzygacze. Dwie figury — zielonego kozła o kobiecych piersiach i czerwonego koguta piejącego na świt — Chagall usadowił na samym szczycie wieży, przetwarzając po swojemu jedną z wyrazistszych cech gotyku.

Maszkaron to fachowe określenie niekiedy straszliwych figur wieńczących wsporniki, kolumny czy inne fragmenty fasad, które razem ze wspomnianymi rzygaczami czatują na piewców ogólnie pojętego zła. Zdobiące ujście rynny rzygacze — rozwierające smocze paszcze dla upływu deszczówki — rozgrywają na gotyckiej katedrze pojedynki na poły katolickie, na poły pogańskie, bo na widok ich upiornych kłów rozpierzchać miały się pozostałe demony rodem z niepojętnego piekła. Marc Chagall przystroił katedrę odpędzającym księżyc kogutem i zadomowionym w jego twórczości kozłem, choć skrzyżowanym jakby z damskim ciałem — mimo że praca pochodzi z lat 50., pielęgnuje więc średniowieczną lukę w dorobku naukowym, dzięki której w zbożnym celu straszyć można było gatunkami, których nikt nie widywał na co dzień.

Rozbiórka 2: Zao Wou-Ki

Demontując na kawałki zarówno fasadę Notre Dame, jak i rynek dzieł, warto sięgnąć po wylicytowane w kwietniu ubiegłegoroku płótno jednego z najżywiej komentowanych chińskich artystów. Spłycając temat do wymiarów tabeli, nieżyjący już Zao Wou-Ki zapisał się rekordem przebijającym z aukcyjnymi opłatami 65 mln USD (247 mln zł), bo taką wartość osiągnęło wysoce abstrakcyjne dzieło z połowy lat 80. Mierzące jedynie 65,9 cm „Notre Dame de Paris” opuściło natomiast hongkońską aukcję z rachunkiem na równowartość 4,7 mln zł i paroma wymagającymi detalami, które trudno byłoby zidentyfikować, znając Paryż głównie jako miasto tłustych bułeczek i zaręczyn w rozkroku wieży Eiffla. Przyglądając się zatopionym w jesiennych kolorach zarysom, zauważymy chociażby most nad Sekwaną, pod który lada moment wpłynie barka, mimo że dalszy bieg rzeki ucina niebawem niebo barwy biszkoptowego ciasta. Zaznaczone cieniutkim okręgiem słońce zawieszone jest tym razem na wysokości wieżowych okien, które przemycą dzięki tej anomalii nowe architektoniczne słowo: maswerk.

251dc9e0-90f6-11e9-bc42-526af7764f64
To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Zapowiadając upodobanie do mazistej abstrakcji, Zao Wou-Ki potraktował drobiazgową kamienną dekorację grubą fakturą pędzla, uzyskując obraz jak przy zmrużonych powiekach — rozpoznajemy, gdzie są okna, ale ich nadludzko lekki ażur zastępują już błotnistej barwy plamki. Te słynne zawijasy, które mimo zimnego, litego surowca zwisają w górnej części gotyckiego okna jak koronkowa zasłonka, nazywa się maswerkiem, trwalszym szkieletem dla kruchego witrażu. Jak podaje ponadto katalog, ani celowego rozmycia architektonicznego detalu, ani tym bardziej kolorystki kompozycji nie należy przy tym lekceważyć, bo czerpać ma nie tylko z patyny na wiekowych brązach z Państwa Środka. Wyczerpująca nota obiektu kieruje nasz zaspany wzrok również na niebieskawe maźnięcie przy górnej krawędzi pejzażu, jako że dobór tej farby nawiązywać ma ściśle do lazurowych szat Marii na renesansowych obrazach — co niewątpliwie zaliczyć można do kategorii gwałtownych objawień.

Rozbiórka 3: Pablo Picasso

Trudno o malarza bieglejszego w rozbieraniu bryły na poszczególne kawałki od Picassa, którego autorski pejzaż z katedrą Notre Dame tylko pozornie wygląda na klarowniejszy od poprzedniego. O ile Zao Wou-Ki bez skrępowania wzmocnił dolną część fasady i rozprawił się z pracochłonnymi maswerkami, Picasso przeprowadził silnie pouczający skrót: kółko na środku to okno rozetowe, a pomarańczowo-cytrynowe pałąki to tzw. łęki lub łuki przyporowe.

Datowany na 1954 r. paryski krajobraz wylicytowany został do równowartości 4,3 mln zł w lutym 2012 r. jako podręcznikowy przykład dojrzalszego dorobku, w którym artysta sięgał po bardziej młodzieńcze praktyki kubizmu. Nurt z początku stulecia zrywał z dotychczasowym nawykiem przedstawiania obiektów z jednego punktu widzenia — modelki płakały oczami skierowanymi na wprost, kanciaste łzy spływały po bokach policzków, a chusteczki, które miały je ocierać, prezentowały się z wielu stron naraz jak pogięte kawałki blachy.

Mimo że tym razem kubistyczny demontaż nie dotknął aż tak dramatycznie samej budowli, katalog przestrzega, że nie powinniśmy dać się nabrać — kościół pokazany jest w końcu tak, jak ogląda się go z prawego brzegu Sekwany, a przecinający rzekę most prezentuje się, jakby autor przeszedł na drugą stronę, żeby go namalować. Dzięki swobodnemu potraktowaniu perspektywy obraz wyraźnie wskazuje też na element kluczowy dla konstrukcji strzelistych gotyckich katedr — odciążający ściany rząd łuków przyporowych. Przypominające odnóża owadów kamienne pałąki przenosiły parcie ciężkiego sklepienia nawy głównej na mocne przypory, gwarantując budowli stabilność nawet w zetknięciu z płomieniami pożaru. Rozchwiany różnymi punktami widzenia obraz Picassa może przy tym trochę pasować do przykrych okoliczności, podnosząc na siłę kąciki ust optymizmem udawanego lata — widok katedry jest w końcu nasłoneczniony jak plażowy parasol, chociaż data obrazu wskazuje na październik, a więc czas konkurujący w kłębieniu najczarniejszych myśli chyba tylko z listopadem.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Weronika Kosmala

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu