Nowa Rada Ministrów czeka na redukcje stóp

Lesław Kretowicz
opublikowano: 2001-10-10 00:00

Nowa Rada Ministrów czeka na redukcje stóp

SLD-UP podpisała umowę koalicyjną z PSL. Deficyt budżetu 2002 r. nie przekroczy 40 mld zł, będzie podatek importowy. Nowy rząd domaga się obniżek stóp procentowych. Będzie też druga nowelizacja budżetu 2001.

Koalicja SLD-UP podpisała porozumienie z PSL. Skład swojego gabinetu Leszek Miller zaprezentuje dzisiaj. W umowie zapisano założenia programowe nowej Rady Ministrów. Rząd oczekuje znacznych obniżek stóp.

Naciski na Radę

Koalicja oczekuje, że w realizacji gospodarczego planu ratunkowego otrzyma mocne wsparcie ze strony Rady Polityki Pieniężnej. Marek Belka, kandydat na ministra finansów, stoi na stanowisku, że RPP powinna utrzymać swoją niezależność. Jego zdaniem, RPP powinna być partnerem w rozmowach z rządem.

Strony koalicji wielokrotnie wzywały już radę do redukcji stóp. Desygnowany na premiera Leszek Miller wyraził nadzieję, że RPP sama obniży stopy, bo ich wysoki poziom szkodzi gospodarce. Jednak rada stała na stanowisku, że bez cięć wydatków redukcja stóp nie jest możliwa.

Taka wspólna deklaracja jest przejawem złagodzenia stanowiska przez partnera koalicyjnego SLD-UP, czyli PSL. Wcześniej partia ta groziła, że jeżeli rada będzie prowadziła restrykcyjną politykę monetarną, doprowadzi do nowelizacji konstytucji i ustawy o banku centralnym.

— Dobrym rozwiązaniem jest ścisła współpraca RPP z rządem. Próby pozbawiania suwerenności rady zostaną źle odebrane przez inwestorów. Polska może stać się w ich oczach krajem o podwyższonym ryzyku — mówi Marek Zuber, ekonomista BPH.

Deklaracje

Nowa Rada Ministrów deklaruje, że maksymalny poziom deficytu budżetowego w 2002 roku ma wynieść 40 mld złotych. W porozumieniu programowym SLD, UP i PSL uzgodniły również uruchomienie procedur i analiz warunkujących podjęcie decyzji w sprawie wprowadzenia podatku importowego. Ustalono jednak, że przychody z tego podatku nie będą podstawą do zwiększenia wydatków budżetu. Umowa zakłada utrzymanie obecnych stawek VAT na żywność na poziomie 3 proc., na środki do produkcji rolnej na poziomie 0 proc., a na materiały budowlane na poziomie 7 proc. do końca 2002 roku. Umowa przewiduje też skuteczniejszy nadzór państwa nad majątkiem przy zapewnieniu kontroli państwa nad nie sprywatyzowanymi dotychczas bankami — PKO PB, BGŻ, BGK i Bankiem Pocztowym. Mają zostać też uruchomione mechanizmy blokujące nieuzasadniony transfer zysków za granicę przez podmioty gospodarcze. Porozumienie przewiduje, że liderzy partii koalicyjnych będą w rządzie Leszka Millera wicepremierami.

Druga nowelizacja

Marek Belka, kandydat na stanowisko ministra finansów, chce, by Sejm już na swoim drugim posiedzeniu zajął się nowelizacją budżetu na 2001 rok. Druga już w tym roku nowelizacja ma na celu spłatę części zaległości budżetowych, głównie wobec ZUS i KRUS. Powinna stanowić także zabezpieczenie dla rządu, gdyby tegoroczne dochody budżetu były niższe od założeń.

— Najważniejsze jednak jest to, że lipcowa nowelizacja była ułomna, bo nie były w niej zadekretowane cięcia wydatków. To może spowodować żądania różnych dysponentów budżetowych. Chcemy to uciąć — powiedział Marek Belka.

Odchodzący rząd w projekcie budżetu na 2002 rok prognozuje wykonanie wydatków w 2001 roku na 172,8 mld zł, wobec zapisanych w budżecie 181,6 mld zł. Nowy szef resortu finansów wymieniał kwotę około 173 mld zł jako maksymalny pułap wpływów budżetowych w tym roku.

— Inwestorzy dobrze przyjmą kolejną nowelizację. W ich odczuciu, lepiej powiększyć tegoroczny deficyt, który można w części sfinansować z rosnących wpływów z prywatyzacji. Wzrost deficytu 2002 r. do kwoty 50 mld zł nie wchodzi w rachubę — tłumaczy Marek Zuber.

Optymizm na rynku

Rynek spokojnie przyjął wieści o utworzeniu koalicji. Nasza waluta wzmocniła się po tej informacji zarówno w stosunku do dolara, jak i do euro. Optymizm widać było także na rynku obligacji, zanotowano niewielki wzrost ich wartości. Na koniec notowań za dolara płacono 4,1570 zł wobec 4,1745 na otwarciu.

Nieco więcej zyskała nasza waluta wobec euro. Rano za wspólną walutę płacono 3,8506 zł, a po południu już tylko 3,8196 zł.