Nowe kary dla brokerów

Magdalena Graniszewska
opublikowano: 2011-07-01 00:00

Nowe przepisy o karach dla domów maklerskich oburzyły środowisko. Zdaniem KNF — bezpodstawnie.

Członkowi zarządu domu maklerskiego grozi nawet 10 mln zł

Nowe przepisy o karach dla domów maklerskich oburzyły środowisko. Zdaniem KNF — bezpodstawnie.

Od dwóch dni rynek kapitałowy obowiązują zmienione: prawo bankowe, ustawa o obrocie instrumentami finansowymi oraz ustawa o nadzorze nad rynkiem finansowym. Domy maklerskie są niezadowolone, a niektóre... zaskoczone.

— Zmiany są niesprawiedliwe, ponieważ nakładają zbyt wysokie i nieuzasadnione sankcje na domy maklerskie — mówi Jacek Jaszczołt, szef Izby Domów Maklerskich i prezes Amerbrokers.

Zgadza się z nim zewnętrzny specjalista.

— Rzeczywiście występuje istotne zróżnicowanie, jeśli chodzi o traktowanie banków i domów maklerskich — ocenia Przemysław Szpytka, partner zarządzający firmy doradczej Compliance Partners.

Ogromne sankcje...

Ustawa budzi niezadowolenie branży, bo — jak twierdzą jej przedstawiciele — została uchwalona w ogromnym pośpiechu i bez wystarczających konsultacji ze środowiskiem, którego dotyka. Efektem jest — też zdaniem branży — przesadna restrykcyjność.

Po pierwsze, skala potencjalnej kary jest bardzo wysoka. Może opiewać nawet na 10 mln zł, podczas gdy dotychczas maksimum to było 500 tys. zł. Po drugie, kary będą nakładane na osoby fizyczne, a nie na spółkę.

— Dokładnie takie same kary są przewidziane zarówno dla zarządów domów maklerskich, jak i dla zarządów banków, które są przecież o wiele większe. To obrazuje nierówność traktowania przez te przepisy — oburza się, lecz anonimowo, prezes jednego z biur maklerskich.

Nierówność widzi też w określeniu podstaw do nałożenia kar. W przypadku banków będzie to np. niewywiązywanie się z obowiązków nałożonych przez plan naprawczy, ale przy zachowaniu pewnego okresu ochronnego. Z kolei w przypadku brokerów — wystarczy uchybienie jakimkolwiek wymogom adekwatności kapitałowej oraz obowiązkom z niej wynikającym. Bez okresów ochronnych.

— W praktyce oznacza to, że ogromne sankcje, i to natychmiastowe, grożą już np. za spóźnienie się o trzy dni z wysłaniem zawiadomienia do Komisji Nadzory Finansowego (KNF). To kuriozalne — podkreśla ten sam prezes krajowego brokera.

Jest przekonany, że ustawa daje urzędnikom zbyt silną broń do ręki.

— Pozostaje nam liczyć na zdrowy rozsądek pracowników KNF, którzy będą te kary nakładać. W przyszłości będziemy się starać lobbować za wprowadzeniem zmian do tej ustawy — zapowiada nasz rozmówca.

…ale paniki nie ma

Tymczasem KNF bagatelizuje skargi brokerów.

— Przecież ustawa została przygotowana w normalnym procesie legislacyjnym, w którym wypowiedzieć się mogły wszystkie zainteresowane strony — zauważa Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF.

Przypomina, że zmiany wynikają z konieczności dostosowania przepisów do wymogów dyrektywy unijnej. To ona precyzuje m.in. osobisty charakter sankcji.

— Ryzyko nałożenia kary na osobę fizyczną działa jak prewencja, bo taka kara jest bardziej dotkliwa. Poza tym zaletą jest fakt, że karany jest menedżer, a nie spółka, czyli jej akcjonariusze. A jeśli chodzi o wysokość kar, to KNF zawsze działa rozsądnie — podkreśla Łukasz Dajnowicz.

Ustawa już obowiązuje, ale wśród większości brokerów paniki nie widać. Widać natomiast brak wiedzy.

— Nie słyszałem o tych przepisach — przyznaje Grzegorz Leszczyński, prezes Domu Maklerskiego IDMSA.

— Słyszałem, ale to chyba mojego biura nie dotyczy, bo nie jest osobną spółką — mówi Krzysztof Polak, dyrektor biura maklerskiego Alior Banku.

Możesz zainteresować się również: