Nowe podatki i cięcie kosztów w Grecji

Łukasz Wróbel
13-06-2011, 00:00

Nowy trzyletni program reform ogłoszony właśnie przez rząd Grecji jest najprawdopodobniej wstępem do drugiego programu pomocowego. W nim jednak nie będzie uczestniczył ECB, przez co bankructwo Grecji staje się coraz bardziej realne.

Premier Grecji w czwartek zaprezentował nowy program reform, który ma przynieść około 6,4 mld euro dalszych oszczędności. Cięcia kosztów, mimo burzliwych protestów opozycji i społeczeństwa, ukierunkowane są głównie na pracowników budżetówki. W sektorze publicznym w Grecji zatrudnionych jest obecnie 700 tys. osób i w ciągu najbliższych kilku lat liczba ta ma zostać zredukowana o jedną czwartą (na jednego nowego pracownika ma przypadać 10 zwalnianych). Przedstawiciele władz próbują uspokoić protestujących urzędników, że sam fakt posiadania pracy w sektorze rządowym stawia ich w uprzywilejowanej pozycji względem pracowników sektora prywatnego, ale na sukces raczej nie powinni liczyć, zwłaszcza, że w nowym pakiecie reform zapisano podwyżki podatków dla obu grupy — VAT dla restauracji oraz nowy podatek solidarnościowy; od dochodów osób fizycznych. Na giełdzie w Atenach główny indeks tracił w piątek blisko 1 proc.

Bardziej zdecydowanie inwestorzy wycofywali się z rynków akcji państw Europy Zachodniej posiadających największą ekspozycję na greckie obligacje, czyli Niemiec i Francji. Paryski CAC40 spadał o 1,8 proc., a frankfurcki DAX o 1,4 proc. Przyczyną takich decyzji były najprawdopodobniej wypowiedzi przewodniczącego ECB oraz niemieckiego ministra finansów. Jean Claude Trichet wykluczył bezpośrednie uczestnictwo Europejskiego Banku Centralnego w drugim pakiecie pomocowym dla Grecji, na co niemiecki minister stwierdził, że w takim razie konieczne będzie zmuszenie sektora prywatnego do partycypacji w programie. W praktyce może to oznaczać przymusową zamianę wygasających obligacji Grecji na nowe, o kilkuletnim (mówi się o siedmiu latach) terminie wykupu. Trzeba jednak pamiętać, że agencje ratingowe zapowiedziały, że taka operacja, nawet jeśli zostanie określona jako dobrowolna, będzie uznana za ogłoszenie bankructwa przez Grecję.

Na rynku walutowym euro mocno traciło w piątek na wartości i kosztowało po południu 1,435 USD. Z punktu widzenia inwestorów kierujących się analizą techniczną, można powiedzieć, że powrót kursu euro do dolara powyżej 1,47 USD w najbliższych tygodniach jest mało prawdopodobny. Idąc dalej tym tropem należałoby się spodziewać, że kurs euro będzie tracić na wartości również względem franka, a to najprawdopodobniej wywinduje wartość szwaj-carskiej waluty powyżej 3,30 zł. To, co dla kredytobiorców jest niewątpliwie negatywnym scenariuszem, przekłada się na niższe ceny surowców, których wartość wyrażana w dolara z reguły spada wraz z kursem eurodolara.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Łukasz Wróbel

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Waluty / Nowe podatki i cięcie kosztów w Grecji