„Kompleksowość i ciągłość leczenia pacjentów zabezpieczona w ustawie. Zastanawiające, że są tacy, którzy są przeciw” — napisał na Twitterze Bartosz Arłukowicz , minister zdrowia. Słowa szefa resortu odnosiły się do nowelizacji ustawy o świadczeniach medycznych finansowanych z pieniędzy publicznych, w której urzędnicy przeforsowali zapis dotyczący kompleksowości i ciągłości leczenia. Założenie Ministerstwa Zdrowia (MZ) jest takie, by pacjent nie musiał krążyć między jedną placówką a drugą i aby jak najwięcej usług realizowano w ramach jednej grupy medycznej. W ramach danego obszaru terapeutycznego miałaby oferować diagnostykę, podstawową opiekę, ale również bardziej zaawansowane leczenie, m.in. specjalistyczne i szpitalne. I takie „kompleksowe placówki” będą premiowane przez Narodowy Fundusz Zdrowia (NFZ) w wyścigu po publiczne pieniądze.
![CO PIĄTY
NA STRATY:
Bartosz Arłukowicz,
minister zdrowia,
chce premiować
placówki oferujące
szeroki zakres
usług medycznych.
Zdaniem Marka
Wójcika, eksperta
ds. zdrowia w
ZPP, oraz Marcina
Szulwińskiego, założyciela
GNS, takie
rozwiązanie
to gwóźdź
do trumny prywatnych
lecznic
i małych szpitali
powiatowych.
Według szacunków
ZPP, problem
dotyczy
co piątej placówki.
[FOT. WM, TP] CO PIĄTY
NA STRATY:
Bartosz Arłukowicz,
minister zdrowia,
chce premiować
placówki oferujące
szeroki zakres
usług medycznych.
Zdaniem Marka
Wójcika, eksperta
ds. zdrowia w
ZPP, oraz Marcina
Szulwińskiego, założyciela
GNS, takie
rozwiązanie
to gwóźdź
do trumny prywatnych
lecznic
i małych szpitali
powiatowych.
Według szacunków
ZPP, problem
dotyczy
co piątej placówki.
[FOT. WM, TP]](http://images.pb.pl/filtered/ba6e9b15-c4b7-4e6c-b7b9-0afbbfa9bd70/5a95691d-1538-53d0-8d50-d582c3a45b4d_w_830.jpg)
Bez szans
Marek Wójcik, ekspert ds. zdrowia w Związku Powiatów Polskich, alarmuje, że proponowane rozwiązania mogą okazać się gwoździem do trumny mniejszych placówek medycznych.
— W rywalizacji z dużymi szpitalami nie będą miały szans. Jeśli w mieście jest szpital miejski i duży szpital wojewódzki, ten drugi, dzięki dodatkowym punktom za kompleksowość, ma duże szanse na zdobycie kontraktu. Mniejsze placówki zostaną pozbawione finansowania, więc będą musiały zamknąć się lub znaleźć inwestora w postaci dużej lecznicy. Tym sposobem rynek skonsoliduje się w ciągu 5-6 lat, czyli w ciągu dwóch tur kontraktowania z NFZ — twierdzi Marek Wójcik.
Wojciech Mizerka, członek zarządu holenderskiej sieci Euromedic, twierdzi, że wszystko zależy od tego, jak regulator będzie interpretował określenie „kompleksowość”.
— Nie wiem, czy kompleksowość rozumiana jako koncentracja pieniędzy, a więc także pacjentów, w dużych wieloprofilowych szpitalach to dobry pomysł. W onkologii kończyłoby to się leczeniem pacjentów wyłącznie w dużych instytutach. Nie po to dzisiaj buduje się ogólnokrajowe sieci placówek onkologicznych, by pacjenci musieli dojeżdżać do największych lecznic.Jeśli spełnią się czarne scenariusze, małe placówki rzeczywiście mogą być w kłopocie — uważa Wojciech Mizerka.
Medyczny PGR
Marcin Szulwiński, założyciel sieci szpitalnej Grupa Nowy Szpital (GNS), również krytykuje te rozwiązania.
— Politycy myślą, że jeśli dadzą pieniądze wyłącznie dużym molochom, wyciągną je z kłopotów finansowych. Uważają, że winne są mniejsze placówki, które często znajdują się w lepszej kondycji. Znaczna część dużych szpitali jest sama sobie winna — przez kilkanaście lat nie zrobiła nic, aby się zrestrukturyzować i poprawić efektywność. W tym czasie inni się komercjalizowali i restrukturyzowali, a także prywatyzowali. Nie rozumiem, dlaczego teraz muszą płacić za to tak wysoką cenę. Proponowane rozwiązanie to tworzenie medycznego PGR. Wiadomo, że niezależnie jak duże pieniądze na nie przeznaczymy, i tak zostaną wydane. Pytanie, czy efektywnie — mówi Marcin Szulwiński.
Oburzenie założyciela GNS jest o tyle uzasadnione, że w przypadku kilku prowadzonych przez grupę lecznic zachodzi ryzyko straty kontraktu na rzecz większego rywala. Zaznacza, że kompleksowość nie jest zła, ale można ją osiągać innymi sposobami — np. podpisywać umowy o współpracy z innymi placówkami medycznymi. Największe placówki odpierają zarzuty. Ewa Książek-Bator, dyrektor gdańskiego szpitala klinicznego, pyta, dlaczego zarządzana przez nią lecznica nie miałaby być premiowana za to, że oferuje kompleksowe leczenie.
— Patrzę na to z punktu widzenia pacjenta. Dla niego jest lepiej, jeśli trafia do placówki wieloprofilowej, szczególnie jeśli ma wiele chorób, jest po wypadku i ma różne obrażenia. Dostaje pomoc w jednym miejscu, a nie krąży z jednej placówki do drugiej — uważa Ewa Książek-Bator.
Do zarzutów odnosi się również resort zdrowia. Krzysztof Bąk, rzecznik MZ, zaznacza, że kryterium kompleksowości jest jednym z wielu elementów oceny. Analizowane są też np. jakość i cena.
— Uzyskanie mniejszej liczby punktów w tym obszarze nie wyklucza zdobycia kontraktu z NFZ. Nie doprowadzi więc do automatycznego wypadnięcia z rynku małych podmiotów — uważa Krzysztof Bąk.
To cofa cały system leczenia
ANDRZEJ SOKOŁOWSKI
prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Niepublicznych
Rozwiązania dotyczące premiowania kompleksowości i ciągłości leczenia to wyrok dla sektora prywatnego oraz małych szpitali powiatowych. Za zmianami stoi lobby dużych placówek, które mają kłopoty finansowe. Nie ma dodatkowych pieniędzy, aby im pomóc, więc postanowiono je zabrać m.in. firmom prywatnym, które mają zaledwie kilkuprocentowy udział w rynku szpitalnym. To cofa cały system. Przeprowadzone ponad 10 lat temu reformy doprowadziły, że usługi szpitalne i podstawowa opieka zdrowotna zostały rozdzielone. Teraz okazuje się, że będą premiowane placówki, które mają oba segmenty. Te propozycje są bez sensu, a taka radosna twórczość urzędników pokazuje, że nie wiedzą, w jakim kierunku cały system ma się rozwijać. Wszystkie proponowane dzisiaj rozwiązania przetrwają zaledwie kilka miesięcy — do kolejnego kryzysu, tymczasem placówki medyczne chcą rozwiązań na lata.