Nowe szczyty indeksów dopiero wczesną jesienią

Jarosław Niedzielewski
14-04-2010, 00:00

Podstawą do wzrostów w pierwszej fazie rocznej zwyżki (marzec — czerwiec 2009) były oczekiwania co do możliwej poprawy sytuacji gospodarczej przedsiębiorstw w USA, odzwierciedlane we wzroście wskaźnika PMI (uznawanego za wskaźnik wyprzedzający). Natomiast ostatnia faza wzrostów następuje już w okresie wyraźnej, nawet dla niewprawnego oka, poprawy kondycji ekonomicznej zarówno przedsiębiorstw, jak i konsumentów. To, na jak mocnych podstawach zbudowano tę poprawę, jest na razie mniej istotną kwestią. Najważniejsze, że rozbudzone oczekiwania inwestorów nie są rozbijane w zderzeniu z rzeczywistością. Wręcz przeciwnie, wiele wskaźników zaskakuje wysoką dynamiką wzrostu. Jest to jednak w dużej mierze efekt niskiej bazy w pierwszych miesiącach 2009 roku, kiedy cały świat znajdował się w epicentrum "credit crunchu". Uważamy, że dynamika roczna wskaźników gospodarczych osiągnie apogeum wzrostów na przełomie pierwszego i drugiego kwartału bieżącego roku, po czym rozpocznie się faza konsolidacji na niższych poziomach zmian procentowych. Powinno to zostać zauważone również na rynkach akcji w zmniejszonej skali wzrostów lub w wejściu w trend boczny. Kolejna fala wzrostów na indeksach giełdowych powinna być podbudowana wyraźną poprawą na rynku pracy w USA, co będzie miało zdecydowane przełożenie na wzrost konsumpcji i jej znaczenie w PKB.

Bardzo podobny scenariusz co do wzrostu gospodarczego widzimy również w przypadku Polski. Model bazujący na połączeniu realnych rynkowych stóp procentowych oraz realnego efektywnego kursu walutowego, czyli indeks warunków monetarnych, przewiduje rychły koniec wzrostu rocznej dynamiki produkcji przemysłowej. Przez kolejne 8-12 miesięcy mamy mieć do czynienia z wyraźnym ograniczeniem tempa wzrostu gospodarczego, ale przynajmniej bez gwałtownego spadku, jaki miał miejsce w 2005 roku.

Zachowanie rynku akcji zgodnie z historycznym wzorcem powinno odzwierciedlać tę niższą dynamikę wzrostu gospodarczego. Obecna roczna zmiana indeksu WIG na poziomie 70 proc. jest nie do utrzymania, już sam efekt wzrastającej bazy będzie powodował obniżenie dynamiki indeksów akcji, a ewentualna korekta lub konsolidacja przyspieszy ten proces. W naszych prognozach przyjęliśmy założenie, że skala spadku rocznej dynamiki WIG, choć istotna (z 70 proc. na 10-20 proc. rocznie), nie spowoduje zejścia tego wskaźnika w okolice zera lub poniżej. Ma to zasadnicze konsekwencje dla oszacowania przebiegu WIG do końca tego roku. Zgodnie z naszymi założeniami korekta, która powinna zacząć się w najbliższych tygodniach, będzie miała stosunkowo ograniczony zasięg, np. do 37 000 pkt w czerwcu/lipcu bieżącego roku. Nowe szczyty powinniśmy zobaczyć dopiero wczesną jesienią, a prognoza 48 000 pkt dla WIG na koniec roku w dalszym ciągu pozostaje w mocy.

Powyższy scenariusz jest też podstawą do budowania krótkoterminowego scenariusza rynkowego na drugi kwartał 2010 roku. Nasz scenariusz bazowy, któremu nadaliśmy 60-procentowe prawdopodobieństwo wypełnienia, opiera się na założeniu, że wybicie WIG20 z 2500 punktów będzie mizerne. Rynek dojdzie do 50- -procentowego zniesienia całej bessy, czyli do pułapu 2600 pkt i z tego poziomu rozpocznie kwietniową korektę. Zakładamy, że w pierwszej fali spadków linia długoterminowego trendu będzie stanowiła istotną podporę dla rynku i na początku maja będziemy mieli okazję do ponownego testowania 2600 pkt. Trudność z pokonaniem poprzedniego szczytu oraz szybkie przebicie stromej linii trendu będą sygnałem rozpoczęcia większej korekty, która może doprowadzić rynki do poziomów z początków lutego (2200 pkt) jeszcze w czerwcu.

Kolejne 20 proc. szansy dajemy scenariuszowi optymistycznemu, w którym rynek dochodzi w maju do 2750- -2800 pkt, czyli do dolnego ograniczenia konsolidacji z lutego-maja 2008 roku, prawie 60-procentowego zniesienia całych spadków oraz wypełnienia teoretycznej formacji odwróconej głowy z ramionami. W takim scenariuszu czerwcowa korekta kończy się na 2500 pkt, które wcześniej były istotnym poziomem oporu, a teraz staną się ważnym poziomem wsparcia dla WIG20. Brakujące 20 proc. prawdopodobieństwa przypisujemy wersji pesymistycznej, czyli scenariuszowi, w którym nie dochodzi do przebicia oporu na 2500 pkt lub jest ono tylko symboliczne, a rynek szybko przebija linię trendu i do końca kwartału kontynuuje falę spadkową. Zasięg takiej korekty można szacować na 2000-2100 pkt, a jej przebieg może przybrać formę lustrzanego odbicia półrocznych wzrostów (od sierpnia do stycznia).

Jarosław Niedzielewski

zarządzający DWS TFI

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jarosław Niedzielewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Nowe szczyty indeksów dopiero wczesną jesienią