Nowi kandydaci na czempionów

Spółki znad Wisły po cichu podbijają świat technologii. Poniżej subiektywna, krótka lista najciekawszych z nich.

Wielki Zderzacz Hadronów — to tam po raz pierwszy spotkali się dzisiejsi wspólnicy w Creotechu, który jest najbardziej znaną polską spółką w sektorze technologii kosmicznych. Te kilka lat temu Creotech, mający kilkoro uzdolnionych naukowców w zespole, dopiero myślał o kosmosie, zarabiając głównie na produkcji specjalistycznych kamer. Teraz urządzenia z podwarszawskiego Piaseczna pracują w sondzie okrążającej Marsa. A na rynku technologii kosmicznych, wartym rocznie 330 mld USD i rosnącym w szybkim tempie, Creotech Instruments dopiero zaczyna, podobnie jak Vigo, którego elektronika również trafiła do ostatniej marsjańskiej misji. To nowa, wciąż mało znana warstwa polskiego biznesu, który być może nie dostarcza takich dywidend jak PZU, KGHM czy PKO BP, ale ma ambicję być czymś więcej niż tylko efektywnym kosztowo zespołem informatyków i inżynierów-podwykonawców w strukturze globalnych korporacji. Przy czym rola państwa jest tu nie do przecenienia.

Wyświetl galerię [1/3]

W ATAKU: Mariusz Ciepły, twórca LiveChatu, kieruje firmą wycenianą na 1,2 mld zł. Jednak jak sam mówi, w rzeczywistości liczy się to, czy powiedzie atak jego spółki na pozycję globalnego lidera. Grzegorz Kawecki

— Pamiętajmy, że na całym świecie branża kosmiczna jest mocno wspierana z pieniędzy publicznych — podkreśla Jacek Kosiec, dyrektor programów kosmicznych w Creotechu i jednocześnie wiceprezes Związku Pracodawców Sektora Kosmicznego.

Widzę światło

Dzwoniąc do wyróżniających się właścicieli młodych firm z tego segmentu, coraz częściej w słuchawce słychać sygnał łączenia z zagraniczną siecią komórkową. Zwykle odpowiadają zaspane głosy przedsiębiorców zażarcie walczących o swoje w słonecznej Kalifornii. — Teraz akurat wróciłem z Sankt Petersburga, tam też jest biznes — mówi Rafał Han, którego Silvair właśnie zamknął rundę inwestycyjną na 12 mln USD i przez długie miesiące pracował na renomę wśród inwestorów z Krzemowej Doliny.

Silvair bierze aktywny udział w opracowaniu nowego standardu bluetooth — ten ma być ogłoszony najwcześniej wiosną przyszłego roku. Gdy to nastąpi, Silvair będzie oferować gotowe rozwiązania do inteligentnego oświetlenia m.in. przestrzeni biurowych zmniejszające koszty o kilkadziesiąt procent, a oparte na technologii bluetooth. Już teraz technologia Silvair pracuje m.in. w biurowcach w Australii. Coraz głośniej jest też np. o Pawle Soluchu, którego Neuro Device buduje wyspecjalizowane urządzenia medyczne. Bayer zaliczył właśnie spółkę Solucha do 10 najbardziej innowacyjnych przedsięwzięć w Europie.

Sprężyna inżyniera

Oczywiście, wciąż najwyższe wyceny osiągają biało-czerwone biznesy, które już teraz są w stanie przyciągać uwagę użytkowników internetu i pokazywać przychody przy wysokiej rentowności. Tu królują usługi np. w modelu SaaS (oprogramowanie jako usługa). Do tego grona zalicza się m.in. GetResponse (e-mail marketing), LiveChat (komunikatory), DocPlanner (medycyna) czy Brainly (edukacja).

— Cel pozostaje ten sam: udowodnić, że polska firma może być numerem jeden w swoim segmencie — mówi Mariusz Ciepły, twórca LiveChata. Jednak pieniądze Narodowego Centrum Badań i Rozwoju (nawet 8 mld zł) czy Polskiego Funduszu Rozwoju (niemal 3 mld zł) mogą trafić też do potencjalnych czempionów o innym profilu: takim, w których inżynierski akcent jest wyraźnie widoczny, i już mogących pochwalić się niemałymi zyskami. W tej grupie jest np. krakowski Elmodis (przemysłowy internet rzeczy), FA Krosno (sprężyny gazowe) czy Wheel Systems sprzedający — głównie na amerykańskim rynku — systemy do kontroli tzw. dostępu uprzywilejowanego (np. w bankach). Swoje ambicje mają też takie spółki jak MSP, budujący specjalistyczne drony, czy EBS, produkujący urządzenia oparte na technologii GSM/GPRS oraz RFID, wykorzystywane masowo przez m.in. branżę ochroniarską w Europie. Te patenty mogą przydać się i w przypadku kolonizacji Marsa.

OKIEM INWESTORA
Nadzieja w inżynierach

KRZYSZTOF KOWALCZYK, partner zarządzający funduszu HardGamma Ventures, inwestor w kilkudziesięciu start-upach

W Polsce są dobre, technologiczne spółki, które mają szansę na globalną karierę. Niestety, większości z nich nie mogę wymienić, bo są na naszym radarze inwestycyjnym. Widać jednak wyraźnie, że mamy dobrych inżynierów i dobre spółki o inżynierskiej naturze. W warstwie produktów skupionych na technologii jesteśmy w stanie powalczyć z globalną konkurencją. Takie firmy są zwykle rentowne i prosperujące, dlatego szukają nie czystej gotówki od inwestorów, ale tzw. smart money. Za tym kryją się możliwości otwarcia nowych rynków sprzedaży czy sojuszy z wielkimi firmami. Zatem ci przedsiębiorcy nie pielgrzymują po lokalnych imprezach dla start-upowców, gdzie ma się 3 minuty na przedstawienie biznesu. Spotkać ich można na branżowych targach, gdzie podpisują niemałe kontrakty.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Nowi kandydaci na czempionów