Nowy, czyli jednak będzie po staremu

Bartosz Krzyżaniak
11-07-2006, 00:00

Nowy minister będzie prowadził starą politykę. Dla rynku oznacza to uspokojenie, ale też brak nadziei na zdecydowane działania reformatorskie.

Reformy finansów publicznych i podatkowa będą kontynuowane, a kotwica budżetowa zostanie utrzymana — to jeden z pierwszych komunikatów Stanisława Kluzy, po tym, jak Jarosław Kaczyński przedstawił go jako kandydata na ministra finansów. Następca Pawła Wojciechowskiego zapewnił też o konieczności zagwarantowania stabilności rynków oraz sprzyjania wzrostowi gospodarczemu.

Spadki na chwilę

I podziałało. Choć rano rynek zareagował na polityczne wydarzenia weekendu przeceną złotego i obligacji, w ciągu dnia sytuacja z godziny na godzinę się poprawiała.

— Po bardzo mocnych spadkach przyszły bardzo mocne wzrosty. Okazało się, że reakcja rynków trwała krócej niż się spodziewałem — przyznaje Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING.

Jak tłumaczy Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku, rynek uspokoiły zapowiedzi przyszłego premiera, a także szybko przedstawionego kandydata na ministra finansów.

— Kolejny raz operacja zmian w rządzie została wykonana sprawnie, a deklaracje dotyczące kontynuacji polityki gospodarczej rządu pojawiły się szybko. Reakcja byłaby mocniejsza i trwałaby znacznie dłużej, gdyby kierunek tej polityki miał się zmienić — uważa ekonomista Raiffeisen Banku.

Ekonomiści mają o Stanisławie Kluzie bardzo dobre zdanie.

— Jest ekspertem w dziedzinie finansów. Rynki mu ufają. Dał się poznać z kompetentnych wypowiedzi jako wiceminister finansów odpowiedzialny za zarządzanie długiem — twierdzi Katarzyna Zajdel-Kurowska, główna ekonomistka Banku Handlowego (BH).

Jest jednak mało prawdopodobne, by w tej sytuacji politycznej Stanisław Kluza mógł pokusić się poważniejsze zmiany w finansach publicznych, które pomogłyby uniknąć problemów w przyszłości.

— Ministrów finansów można podzielić na „księgowych”, którzy dobrze zarządzają finansami państwa, i „wizjonerów”, którzy wytaczają nowe kierunki i przeprowadzają reformy. Stanisław Kluza jest świetnie przygotowany, by spełniać tę pierwszą rolę. Nie ma niestety zaplecza, a w samym PiS brak woli politycznej, by przeprowadzić większe zmiany — uważa Jacek Wiśniewski.

Podobnego zdania są inni ekonomiści. Nie spodziewają się po nowym ministrze istotnej zmiany w polityce fiskalnej w stosunku do działań prof. Zyty Gilowskiej.

— Te działania, czyli praca nad reformą finansów publicznych i zmianami podatkowymi, będą kontynuowane. Tym bardziej że Jarosław Kaczyński liczy na powrót do rządu Zyty Gilowskiej, co świadczy o tym, że i on pragnie kontynuacji takiej polityki — zauważa ekonomistka BH.

Pomarzyć o 10 procentach

Poza tym następca Kazimierza Marcinkiewicza nie ukrywa, że bardziej od gospodarki czy podatków interesuje się np. rozbijaniem układów.

— Jarosław Kaczyński nigdy nie specjalizował się w tematyce gospodarczej i nie udaje, że zaczął się nią interesować. Bardziej od MF ciekawi go np. MSWiA. Dlatego nie spodziewam się większych korekt w polityce ministerstwa — zaznacza Marcin Mrowiec, ekonomista Banku BPH.

Poza tym, jak zauważa Mateusz Szczurek, jeszcze przed dymisją rządu resort finansów nie był w stanie przeforsować pomysłów, które byłyby sprzeczne z linią PiS.

— Dlatego ta zmiana nie będzie znacząca — przewiduje ekonomista ING.

Choć to się może zmienić przed wyborami samorządowymi, gdy wzrasta zainteresowanie polityków finansami państwa. A konkretnie zwiększaniem wydatków w ramach przygotowywania kiełbasy wyborczej. Dlatego ekonomiści spodziewają się napięć związanych z przyszłorocznym budżetem.

— Stanie się on najlepszym sprawdzianem, czy polityka gospodarcza rządu będzie kontynuowana czy nie — uważa Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.

 

Zdaniem Jacka Wiśniewskiego, utrzymanie status quo przy dobrej koniunkturze pozwoli na stabilizację wzrostu gospodarczego na poziomie 4-5 proc. PKB.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Nowy, czyli jednak będzie po staremu