Nowy kodeks nie zwalczy problemów

Paweł Zielewski
22-03-2002, 00:00

Ewa Tomaszewska, członek prezydium Komisji Krajowej NSZZ Solidarność nie zostawia na nowelizacji kodeksu pracy suchej nitki. Twierdzi, że rządowe założenia, iż nowe przepisy pomogą w walce z bezrobociem, to fikcja. To jeden z wielu powodów, dla których Solidarność zamierza przeprowadzić serię akcji protestacyjnych przeciwko nowelizacji.

- Joanna Wrześniewska (Polsat): Czy związki zawodowe wyjdą na ulice po tym, jak rząd przyjął nowelizację kodeksu pracy?

- Ewa Tomaszewska (Komisja Krajowa Solidarności): Trudno mi mówić za innych, ale Solidarność na pewno będzie organizowała akcję protestatcyjną. Dlaczego? Co zostało zawarte w tym kodeksie? My nie wiemy. Myśmy go w rękach nie mieli. Znamy tylko propozycje.

- I jakie wnioski?

- Po pierwsze — jest zdecydowanym nieporozumieniem mówienie o tym kodeksie w aspekcie bezrobocia, ponieważ jest to odchodzenie od meritum sprawy. Ten kodeks — moim zdaniem — spowoduje wzrost bezrobocia. Przede wszystkim w krótkim okresie czasu, ponieważ zakłada większą łatwość zwalniania pracowników.

- Ale za łatwiejszym zwalnianiem ma iść łatwiejsze zatrudnianie...

- To nie ma związku. Przejdźmy do konkretnych zapisów projektu. Na przykład zapis o obniżeniu kosztów godzin nadliczbowych. Przecież to zachęca pracodawcę, żeby nie przyjmować nowych pracowników, bo on za mniejsze pieniądze będzie miał wykonaną konkretną pracę we własnym zakładzie pracy.

- Ale jest recesja, wszyscy musimy się w jakiś sposób poświęcić. Kodeks pracy ma być znowelizowany właśnie po to, by ułatwić pracodawcom zatrudnianie nowych ludzi. I zwalnianie, żeby pracodawcy nie bankrutowali.

- Pomysł jest taki, żeby koszt bezrobocia poniósł bezrobotny i pracownik, natomiast nie ponosił go pracodawca. Generalnie chodzi o to, by polepszyła się sytuacja pracodawców, ale zarazem żeby nie nastąpił żaden wzrost zatrudnienia. Odnoszę się do projektu, który został nam przedstawiony do oceny. I w tym projekcie były tylko zapisy mówiące o możliwości zmniejszenia zatrudnienia i zachętach do tego, żeby nie zatrudniać więcej ludzi.

- Ale silne są głosy, że znowelizowany kodeks pracy byłby korzystny dla pracowników i pomógłby w walce z bezrobociem...

- To specyficzna optyka Kalego. Jak Kali ukraść krowę — to dobrze. Jak Kalemu — to źle. Na przykład nasze urlopy są krótsze niż wymagane w Unii Europejskiej. W tych zapisach — znam z nieoficjalnych źródeł, bo nie z dokumentów — umieszczone są też kwestie na okres przejściowy — do chwili wejścia Polski do UE. Później one nie będą spełniały standardów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Paweł Zielewski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Media / Nowy kodeks nie zwalczy problemów