Seat pokazał czwartą generację modelu leon, zwanego czasem „hiszpańskim golfem”. Niemieckiemu bestsellerowi pod wspólnym dachem koncernu Volkswagena urósł mocny konkurent. Oba auta zostały zbudowane na tej samej platformie MQB Evo, ale Hiszpanie z dumą podkreślają, że leona zaprojektowali w Martorell i tam też będzie produkowany. Innymi słowy — rodowodu nie oszukasz.



— Zainwestowaliśmy ponad 1,1 mld EUR w opracowanie i produkcję nowej wersji, koncentrując się przede wszystkim na projekcie pojazdu i wyposażeniu zakładów — mówi Casten Isensee, pełniący obowiązki prezesa Seata.
Niektórzy mówią, że projektanci zrobili rewolucję, inni uważają, że to raczej ewolucja. Niewykluczone, że rację mają i jedni, i drudzy. Nie ma już tylu ostrych krawędzi co poprzednio, a linia auta jest jakby bardziej opływowa. Wartość współczynnika oporu aerodynamicznego poprawiła się o około 8 proc.
Seat przekonuje, że model oparto na charakterystycznych cechach poprzednich generacji, co pozwoliło zachować spójność stylistyczną. Dodano jednak nowe elementy, w tym najbardziej rzucający się w oczy pas tylnych świateł, rozciągający się wzdłuż klapy bagażnika. LED-owe oświetlenie ma nie tylko poprawićbezpieczeństwo, ale również pomóc wyróżnić się w dosyć zatłoczonym segmencie.
Pod światłami znajduje się napis „Leon” przypominający podpis złożony odręcznie przez projektanta. Konkurentami nowego leona są nie tylko golf i skoda octavia, ale także ford focus, toyota corolla, kia cee’d czy opel astra. Większy tłok jest chyba tylko wśród SUV-ów. Jeśli już jesteśmy przy rozmiarach, to leon nieco je zmienił. W wersji pięciodrzwiowej ma 4368 mm długości, czyli o 86 mm więcej niż poprzednik, choć jednocześnie jest nieznacznie węższy i niższy. W wersji kombi proporcje zmieniły się w podobnym stopniu.
Bagażnik w hatchbacku nadal ma 380 litrów, ale w kombi przybyło 30 litrów i jest 617. Leon chce się wyróżnić i być „naj”, więc reklamowany jest jako najlepiej połączony z otoczeniem model w historii marki, a jednocześnie również najbezpieczniejszy, bo wyposażony w proaktywny tempomat, asystenta aktywnego utrzymania pasa ruchu, asystenta wyprzedzania i adaptacyjne zawieszenie. O ile na zewnątrz można się spierać rewolucja to czy ewolucja, o tyle we wnętrzu wątpliwości można odsunąć na bok.
Deska rozdzielcza sprawia wrażenie lekkości i wygląda jakby była zawieszona w powietrzu. Królować ma minimalizm, funkcjonalność, gładkość i technologia. Tradycyjne zegary zastąpił 10,5-calowy wirtualny kokpit. Na środku deski znajduje się 8-calowy ekran systemu multimedialnego, ale można też poprosić o 10-calowy ekran retina z nawigacją 3D, którym można sterować za pomocą gestów. Oczywiście dostępne są zarówno Android Auto, jak Apple CarPlay.
Aplikacja Seat Connect natomiast pozwala zarządzać niektórymi funkcjami przez stukanie po ekranie smartfona. Pod maską dla każdego coś miłego. Seat wprowadzi do oferty gamę silników benzynowych i wysokoprężnych o mocy od 90 do 190 koni mechanicznych. Poza Polską będą oferowane również napędy korzystające z gazu ziemnego. Hiszpański koncern nie może lekceważyć trendu związanego z podłączaniem aut do prądu, więc leon będzie oferowany również w wersjach mild hybrid i plug-in hybrid.
W tym ostatnim przypadku silnik spalinowy o pojemności 1,4 litra będzie wspierany przez silnik elektryczny i razem udostępnią kierowcy 204 konie mechaniczne. Akumulator litowo-jonowy o pojemności 13 kWh ma według producenta zapewnić zasięg około 60 KM. Daleko nie zajedziesz, ale ktoś na pewno zauważy LED-owy pas z tyłu.
