Polsce grożą opóźnienia, jeżeli wczesną jesienią nie zacznie konsultować z Brukselą nowej pomocy — ostrzega komisarz Danuta Hübner.
Harmonogram jest sztywny — tymi słowami Danuta Hübner, komisarz ds. polityki regionalnej, która złożyła pierwszą oficjalną wizytę w Polsce, wyraziła stanowisko w sprawie akceptacji przez Komisję Europejską założeń do Narodowego Planu Rozwoju (NPR) na lata 2006-13. Komisja chce przystąpić do narodowych konsultacji późnym latem lub wczesną jesienią po to, by — jak zaznacza Danuta Hübner — dać krajom czas na rozpisanie priorytetów planu na programy operacyjne.
Wyborczy tygiel
Plan wydatkowania unijnych funduszy staje się jednak sprawą coraz bardziej polityczną.
— Odrzucenie przez przyszły rząd założeń do NPR (opartych na tzw. planie Hausnera) będzie groziło opóźnieniami w uruchomieniu unijnych funduszy. Sytuacja stanie się dramatyczna. Zakłóceniom ulegnie zarówno podstawa prawna pomocy, kwalifikacja regionów nią objętych i praca obsługujących programy, których może czekać wielomiesięczny przestój — ostrzega Danuta Hübner.
Problem w tym, że ten cały sztywny harmonogram może popsuć kluczowy „szczegół” — brak porozumienia czerwcowej Rady Europejskiej co do zakresu przyszłego budżetu Unii.
Komisarz podkreśliła też aktywną rolę Polski w dążeniu do zablokowania dyrektywy o opatentowaniu oprogramowania.
Komputerowy pat(ent)
Polska dwa razy, w grudniu i styczniu, opóźniła przyjęcie projektu, który — zdaniem naszych dyplomatów — jest korzystny dla wielkich koncernów komputerowych, które stać na składanie kosztownych wniosków patentowych, a niekorzystne dla małych i średnich przedsiębiorstw.
— Dzięki temu Polska zaistniała w dyskusji nad kształtem unijnego prawa — podkreśla komisarz.
Nie udało się zebrać kwalifikowanej większości głosów, by zablokować projekt.
Wczoraj unijna rada ministrów ds. konkurencyjności oficjalnie zatwierdziła projekt dyrektywy, który trafi teraz do drugiego czytania w Parlamencie Europejskim.
— Rada musi ją przyjąć, by nie spowodować dalszego opóźniania procesu legislacyjnego — tłumaczy Jeannot Krecke, minister finansów Luksemburga.