Nysa Motor może przetrwać

Paweł Janas
opublikowano: 2002-10-11 00:00

W środę upadły zakład Daewoo w Nysie zmontował ostatniego Poloneza trucka. Ma jednak cień szansy na wznowienie działalności. Prywatna spółka Click Car chce w nim produkować miejskie auto Clic i wznowić produkcję Polonezów.

Dwa dni temu ostatni Polonez truck wyjechał z Nysa Motor, upadłego zakładu Daewoo-FSO. Pewne nadzieje budzi oferta Wacława Stevnerta, szefa i właściciela prywatnej firmy Clic Car Corporation, który chce na ich terenie produkować 2,5-metrowe miejskie auto o nazwie Clic.

— Wynajęliśmy prototypownię Nysa Motor. Docelowo do końca roku chcemy wynająć od syndyka całą powierzchnię produkcyjną. Rozmowy w tej sprawie powinniśmy zakończyć do końca roku i ruszyć z produkcją w kwietniu 2003 r. Koszt przedsięwzięcia można szacować na kilkadziesiąt milionów dolarów — mówi szef Click Car.

Deklaruje, że w 2003 r. zamierza wyprodukować 5 tys. sztuk, z czego połowa ma trafić na eksport.

— Przy nowej produkcji zatrudnienie znajdzie około 200 z 900 osób, które utraciły pracę po głoszeniu w czerwcu upadłości zakładu — mówi Wacław Stevnert.

Na tym jednak plany Clic Car się nie kończą.

— Do końca roku planujemy też wznowienie produkcji Polonezów trucków oraz rozpoczęcie produkcji komponentów samochodowych dla przemysłu motoryzacyjnego i rolnictwa. Przy dodatkowej produkcji pracę znalazłoby kolejne 200 osób — wylicza prezes Click Car.

Nadal nie wiadomo jednak, kto miałby sfinansować przedsięwzięcie. Prezes Click Car mówi, że szuka partnerów, szczegółów jednak nie ujawnia. Wątpliwości ma Jarosław Marczyński, pełnomocnik syndyka masy upadłościowej oraz dyrektor zarządzający spółki.

— Wraz z głównym wierzycielem zakładu — BIG BG — szukamy rozwiązań, które prowadziłyby m.in. do zatrudnienia choćby części byłych pracowników spółki. Nieba przychylimy każdemu, kto uruchomi jakąkolwiek produkcję. Firmie Click Car pomogliśmy w stworzeniu biznesplanu, udostępniamy potrzebne materiały i narzędzia. Niestety, potencjalny inwestor nie ma pieniędzy, które starczyłyby choćby na pokrycie amortyzacji i pozwoliły na opłacenie czynszu za wynajem linii — mówi Jarosław Marczyński.

Jego zdaniem, uruchomienie produkcji Clicków w kwietniu przyszłego roku jest mało możliwe.

Pod dużym znakiem zapytania stoi również możliwość wznowienia produkcji Polonezów trucków

— Niedawno za pieniądze dealerów wyprodukowaliśmy 180 sztuk, ale jeśli Click Car chce je dalej robić, musi się spieszyć. W listopadzie kończy się homologacja, wkrótce wygasną prawa do dokumentacji technicznej należącej do spółki matki, a za chwilę może rozpaść się sieć kooperantów i dealerów — snuje czarny scenariusz Jarosław Marczyński.