Nysa nie zrezygnuje z własnego 500+

Burmistrz Nysy zapowiada, że miasto nie przestanie wypłacać swojego wsparcia dla rodziny, mimo że według sądu narusza ono zasadę równości.

Samorząd Nysy, jednego z miast z najbardziej wyrazistą polityką prorodzinną w Polsce, będzie bronić bonu wychowawczego w sądzie apelacyjnym. Miasto przegrało w Sądzie Administracyjnym w Opolu proces z własną mieszkanką i Rzecznikiem Praw Obywatelskich Adamem Bodnarem.

— Działania RPO i WSA w Opolu są dla nas swoistym zamachem na naszą politykę rozwoju. Będziemy się odwoływać od wyroku i oczywiście ani na moment nie przestaniemy wypłacać naszego bonu — komentuje wyrok Kordian Kolbiarz, burmistrz Nysy.

Jego zdaniem stanowiska obu instytucji są podważaniem idei samorządności.

Samorząd wprowadził tzw. bon wychowawczy w styczniu 2016 r. — jeszcze przed rządowym programem 500+. Pomysł też pojawił się dużo wcześniej.

— Zasady wypłaty są podobne do wsparcia rządowego, ale jest kilka istotnych różnic. Nasz bon wypłacamy rodzicom od drugiego dziecka w wieku 1-6 lat. Pierwszeństwo mają rodzice pozostający w związku małżeńskim oraz pracujący. Wychodzimy z konstytucyjnego założenia, że podstawą rodziny jest małżeństwo — mówi Kordian Kolbiarz.

Przyznanie pierwszeństwa osobom pracującym ma być pewnego rodzaju zachętą do podejmowania pracy na terenie gminy. Sąd w Opolu unieważnił uchwałę nyskiej rady miejskiej, która wprowadziła bon wychowawczy, przychylając się do zarzutu, że samorząd dyskryminuje osoby samotnie wychowujące dzieci oraz pary pozostające w związku i wychowujące wspólnie dzieci bez małżeństwa. Zdaniem sądu lokalna uchwała naruszała konstytucyjną zasadę równości.

— Efekty wprowadzenia bonu są piorunujące. W 2016 r. zanotowaliśmy wzrost dzietności o 21,6 proc. To jeden z najwyższych wskaźników w Polsce. Dzięki naszej polityce prorodzinnej na koniec 2016 r. byliśmy wśród 10 proc. najlepiej rozwijających się miast, zgodnie z raportem Politechniki Warszawskiej — podkreśla Kordian Kolbiarz.

Gmina znana z dawnej peerelowskiej fabryki samochodów dostawczych, gdzie jeszcze kilka lat temu bezrobocie biło rekordy, dziś wypłaca rodzicom co najmniej dwójki dzieci 2 mln zł rocznie. Lokalny bon wychowawczy jest jednym z 3 filarów polityki burmistrza. Te filary to: kreowanie nowych miejsc pracy (miasto odkupiło tereny po dawnej fabryce aut dostawczych i uruchomiło tam tereny inwestycyjne, zachęca też do inwestycji firmy technologiczne), tanie mieszkania (miasto bierze m.in. udział w programie „mieszkanie plus” i oferuje młodym ludziom działki budowlane za 15 proc. wartości) oraz wsparcie rodzin (w tym celu samorząd oferuje bon wychowawczy, przywraca stołówki w przedszkolach i chce budować nowe przedszkola).© Ⓟ

2 mln zł Tyle Nysa, gmina w woj. opolskim, wypłaca rocznie z miejskiej kasy na mocy lokalnej uchwały o bonie wychowawczym na drugie i każde kolejne dziecko w wieku 1-6 lat. Do świadczenia w wysokości 500 zł (niezależnie od rządowego programu) mają prawo tylko małżeństwa, w których co najmniej jedna osoba jest zatrudniona na terenie gminy. Po unieważnieniu uchwały przez sąd, który uznał, że narusza ona zasadę równości, miasto zapowiedziało apelację.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Aleksandra Rogala

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Prawo / Nysa nie zrezygnuje z własnego 500+