Tylko w sierpniu na zakup jednostek uczestnictwa funduszy absolutnej stopy zwrotu Polacy wydali 0,7 mld zł — najwięcej w historii grupy, wyliczyły Analizy Online. Od początku tego roku do ich portfeli napłynęło już 1,7 mld zł, a maszyna sprzedaży nabiera obrotów. Z jednej strony rosnąca popularność nie powinna dziwić, bo kaprysy giełdy dają się we znaki niejednemu klientowi TFI, który coraz częściej ma apetyt na zysk nie tylko wtedy, gdy indeksy rosną. Z drugiej jednak strony obietnica zarobku bez względu na koniunkturę nierzadko kończy się na zapisach statutowych. Swoistym papierkiem lakmusowym umiejętności zarządzających był 2011 r., gdy WIG obsunął się o ponad 20 proc.

Wówczas tylko dwa fundusze obroniły się przed stratami. Reszta znalazła się grubo pod kreską i nawet możliwość wykorzystywania wyrafinowanych instrumentów finansowych nie pomogła specjalistom z TFI. Okazuje się, że to, co na Zachodzie działa bez zastrzeżeń, w polskich warunkach rynkowych zawodzi, często nawet wtedy, gdy indeksy pną się w górę. Krajowi zarządzający dopiero uczą się zarabiać bez względu na koniunkturę, a ta lekcja słono kosztuje posiadaczy jednostek uczestnictwa.
— Specjaliści w Polsce nie mają podobnych doświadczeń w prowadzeniu strategii absolute return, jak spece od zarządzania za granicą, gdzie fundusze hedgingowe działają od kilkudziesięciu lat. W szczególności, nigdy nie było możliwości nauczenia się realizowania strategii equity long/short i aktywnego zarządzania krótkimi pozycjami.Niemniej widać, że polscy zarządzający szybko nadrabiają zaległości, a kilka funduszy absolute return pozytywnie się wyróżnia na tle rynku, jak chociażby Total FIZ czy produkty Altus TFI — uważa Piotr Smoleń, prezes Turbine Asset Management.
Wysyp po Lehmanie
Z pewnością każdy inwestor marzy o finansowym perpetuum mobile — maszynie, która zarabiałaby pieniądze bez względu na to, co dzieje się na światowych giełdach. Rzeczywistość po upadku Lehman Brothers jeszcze bardziej pobudziła wyobraźnię, nie tylko klientów, ale też samych TFI. W styczniu 2008 r. na krajowym rynku funkcjonowało zaledwie pięć produktów, które deklarowały osiąganie bezwzględnych zysków.
Z danych Analiz Online wynika, że od tego czasu powstały 73 fundusze absolute return, z czego 17 to produkty skierowane do wybranych inwestorów (tzw. wehikuły inwestycyjne). Dziś w ich portfelach znajduje się ponad 6,5 mld zł, czyli dwa razy więcej niż przed trzema laty.
— Nie byłoby dynamicznego rozwoju tego segmentu produktów, gdyby nie kryzys finansowy. W tamtym czasie struktura aktywów TFI była silnie uzależniona od rynku akcji, a klienci solidnie tracili na funduszach zarabiających wyłącznie na zwyżkach. Koncepcja absolutnej stopy zwrotu w pewnym sensie pogodziła więc interesy jednych i drugich. Inwestorzy otrzymali produkt, który teoretycznie może zarabiać w każdych warunkach, a TFI mogły promować innowacyjne rozwiązania, które nie były obciążone negatywną historią wyników i obiecywały zysk na trudnym rynku — tłumaczy Michał Duniec, dyrektor działu analiz w Analizach Online.
Z braku laku…
Tak samo jak nie ma panaceum na rynkową zmienność, tak nie ma funduszy, którym ani razu nie powinęłaby się noga. Investor FIZ w trakcie poprzedniej hossy dotrzymywał kroku produktom akcyjnym, a kiedy indeksy zmieniły tor, obronił portfele przed stratami. Ale rekordowe zyski z października 2007 r. to dziś odległa przeszłość. Fundusz dźwiga brzemię nietrafionych inwestycji m.in. w rosyjskie spółki z sektora infrastrukturalnego oraz znacznej ekspozycji na emerging markets, a jego klienci przez 5 lat stracili 58 proc. Do tego roku na świeczniku był Total FIZ Konrada Łapińskiego, który dzięki prawie 40-procentowej stopie zwrotu w 2011 r. okrzyknięty został mistrzem absolute return.
Sukces udało mu się powtórzyć w 2012 r., gdy zarobił 9,7 proc., ale już w tym klienci powodów do zadowolenia raczej nie mają. Od stycznia stracili 16,6 proc. Jedynym funduszem, który rokrocznie zarabia, bez względu na to, co dzieje się na giełdzie, jest Altus Absolutnej Stopy Zwrotu Rynku Polskiego. W 2011 r. i 2012 r. powiększył portfele o odpowiednio 13,6 i 12,7 proc., a w tym zyskuje 6,4 proc. Problem tkwi nie tylko w niskiej płynności na GPW.
Brakuje infrastruktury operacyjnej do łatwego zawierania transakcji krótkiej sprzedaży, jak również podmiotów, które byłyby skłonne pożyczać akcje. Zdaniem Piotra Smolenia, w takich warunkach absolutne stopy zwrotu mogą być generowane tylko poprzez timing rynkowy, co przy niskiej płynności, większym funduszom nie może się udać w 100 procentach.
— Nie mamy odpowiedniej liczby instrumentów pochodnych, a płynność wszystkich derywatów, poza kontraktami na WIG20, jest niezadowalająca. W polskich warunkach strategia absolute return najczęściej opiera się na długiej pozycji w małych i średnich spółkach i krótkiej w kontrakcie na WIG20. Tego typu strategia przynosi ostatnio dobre rezultaty, ale należy pamiętać, że wiąże się z ryzykiem. WIG20 może w przyszłości być relatywnie mocniejszy od mWIG40 i sWIG80, a płynność na małych i średnich spółkach jest ograniczona — tłumaczy Piotr Smoleń.
Z kim najlepiej walczyć o absolutny zysk
Zdaniem „PB”:Altus Absolutnej Stopy Zwrotu Rynku Polskiego:
jest to jeden z niewielu funduszy, który statutowe zapisy o bezwzględnym zysku potrafi wdrożyć w życie. Co roku wypracowuje dodatnią stopę zwrotu i nie straszny był mu nawet 2011 r. — kiedy WIG obsunął się o ponad 20 proc., fundusz ten zyskał 13,6 proc. Okazji inwestycyjnych poszukuje na krajowym rynku, dokonując selekcji na podstawie perspektyw spółek oraz branż. W tym roku jest 6,4 proc. nad kreską.
Skarbiec Market Neutral:
jest to pierwszy na rynku fundusz, który stosuje strategię neutralności rynkowej, polegającej na zabezpieczeniu pozycji w akcjach kontraktami terminowymi na konkretny indeks giełdowy, w skład którego wchodzi dana firma. Pozwala to uniezależnić się od trendu na rynku akcji i polegać na selekcji spółek. W tym roku fundusz zarobił ponad 18 proc.
Quercus Selektywny:
jest to fundusz, który poszukuje okazji na rynku akcji, wśród podmiotów o niskiej kapitalizacji. Ryzyko zabezpieczane jest kontraktami terminowymi. Pozostałą część portfela wypełniają obligacje korporacyjne. I choć nie udało się zarządzającemu wypracować zysku w 2011 r., to jednak w przeciwieństwie do rywali, znacznie ograniczył straty: WIG zanurkował o 20 proc., a fundusz o 6,8 proc. W tym roku zyskuje 12,9 proc.
PKO Globalnej Strategii FIZ:
jest to fundusz zamknięty, który niedawno wystartował. Kolejna emisja certyfikatów odbędzie się w październiku. Składnikami portfela są kontrakty terminowe m.in. na akcje, obligacje, surowce i waluty. Strategia pozwala na wykorzystywanie krótkiej sprzedaży, arbitrażu i dźwigni finansowej. Podobną politykę od półtora roku realizuje bratni PKO Globalnej Makroekonomii, który w tym roku zarobił 7,9 proc.