O takim, co przechodził z perkusją

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2022-04-01 13:30

Piotr, Sebastian, Mariusz i Jarosław tworzą kapelę Follow. Trzech z nich to profesjonalni muzycy. A czwarty? Czwarty ma perkusję.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • co skłoniło menedżera nie mającego wcześniej nic wspólnego z tworzeniem muzyki do gry z profesjonalnymi artystami
  • jak oceniają go koledzy z zespołu
  • jakie wspólne muzyczne plany snują

Posłuchaj też ich pierwszego wspólnego covera

Skład:
Skład:
Przed państwem zespół Follow w składzie (od lewej): Jarosław Sroka, Piotr Konca, Mariusz Dyba i Sebastian Piekarek.
MAREK WISNIEWSKI

Piotr Konca, gitarzysta, kompozytor, producent, grał m.in. z Magdą Femme i Patrycją Markowską, od lat związany z zespołem IRA. Sebastian Piekarek, muzyk sesyjny, gitarzysta, wokalista i kompozytor, współpracował m.in. z Kasią Kowalską, Dodą i zespołami Daab oraz IRA. Mariusz Dyba, wokalista o niebanalnym głosie, to artysta solowy i zwycięzca piątej edycji Idola.

I wreszcie Jarosław Sroka, menedżer rynku mediów, członek zarządu Kulczyk Investments. Przez długie lata „grał” m.in. z „Pulsem Biznesu”, „Newsweekiem” i „Dziennikiem Gazetą Prawną”. Regularnie „towarzyszy na scenie” Forum Obywatelskiego Rozwoju, Polskiemu Komitetowi Olimpijskiemu i Akademii Leona Koźmińskiego. „Dyryguje” też PGA Polska (polskie stowarzyszenie zawodowych golfistów). Muzyka?

– Lubię, ale z jej tworzeniem nie miałem dotąd nic wspólnego – przyznaje Jarosław Sroka.

Muzyczny amator. Po co wam, panowie, amator?

– Ma perkusję, i to niezłą – wybuchają śmiechem muzycy.

Prezent urodzinowy

Ziszczenie marzeń:
Ziszczenie marzeń:
Wspomniałem kiedyś przyjaciołom, że chciałbym się jeszcze w życiu czegoś nowego nauczyć. Sprezentowali mi perkusję i tym samym możliwość realizacji tych zamiarów – wspomina Jarosław Sroka
MAREK WISNIEWSKI

Skąd u muzycznego nowicjusza profesjonalny zestaw perkusyjny?

– To prezent. Dostałem na swoją pierwszą „siątkę”, czyli okrągłe urodziny. Był owocem wieczornych dyskusji z przyjaciółmi o tym, że niezależnie od upływającego czasu warto uczyć się nowych rzeczy. I tak stałem się posiadaczem bębnów. Z zapałem zacząłem się uczyć grać, trafiłem na znakomitego nauczyciela, a potem nadeszła pandemia, która uwięziła nas w domach na wiele tygodni. Cóż było robić, ćwiczyłem po kilka godzin dziennie – opowiada Jarosław Sroka.

O ile realizowanie pasji nie jest niczym dziwnym i nie jest nim również chęć zdobywania nowych umiejętności, nawet jeśli nie wiążą się z dotychczasowymi zainteresowaniami czy służbowymi zadaniami, o tyle zaskakuje skład zespołu. Trzech profesjonalnych muzyków spotyka się i mówi: „chodźcie, robimy muzykę” – to zrozumiałe, ale skąd pomysł na Jarosława?

– Akurat przechodził z perkusją – żartuje Piotr Konca.

A poważnie: Piotr i Jarosław poznali się na imprezie sylwestrowej w Ustroniu. Jarosław, wiedząc, że ma do czynienia z muzykiem, opowiedział o swojej nowej pasji i postępach w nauce. I jak to bywa, od słowa do słowa, od szklanki do szklanki, wyklarowała się propozycja.

– Piotr wspomniał, że chodzi mu po głowie nowy muzyczny projekt, chętnie posłucha, jak mi idzie, i może coś wspólnie zrobimy. Brzmiało bajkowo, czyli zupełnie nierealistycznie – mówi Jarosław Sroka.

Jak sobie radzi menedżer na perkusji? Pytanie do muzyków!

– Powiem tak: Jarek ładnie gra i zyskuje przy bliższym poznaniu – uśmiecha się Piotr Konca.

Szybko jednak dodaje, że sekcja rytmiczna jest dla zespołu szalenie ważna i o przymykaniu oka na niedociągnięcia mowy być nie może. Przytakuje mu Sebastian Piekarek.

– Rytm jest sercem zespołu. Zawsze tak było. Od rytmu zaczęła się muzyka. Zadanie, jakie stoi przed Jarkiem, do łatwych więc nie należy – twierdzi muzyk.

Jarosław Sroka nie ukrywa, że nawet nie próbuje się porównywać z kolegami.

– Oni wręcz porażają profesjonalizmem i talentem. Każda próba to dla mnie wyzwanie, żeby nie wprawiać ich w zdumienie. Fizyczne i emocjonalne – przyznaje menedżer.

Ponoć do osiągnięcia sprawności w dowolnej dziedzinie potrzeba co najmniej 10 tys. godzin treningu. Było tyle?

– Jestem na dobrej drodze! Na razie spotykamy się na próbach dwa, trzy razy w tygodniu. Poza tym z perkusistą Sławkiem Puchałą opracowujemy kawałki, które potem wspólnie gram z zespołem. Robota ciężka, ale fajna, bo fizyczna, w hałasie, tylko zapachu benzyny brakuje – uśmiecha się Jarosław Sroka.

– Jarosław radzi sobie zaskakująco dobrze. Gdyby było inaczej, to nie traktowalibyśmy tego projektu tak poważnie – wskazują muzycy.

Poważnie? Byłem przekonany, że to raczej wieczorne zakrapiane spotkania z muzyką i śmiechem w tle. Takie odreagowanie stresów.

– To też. Ale my naprawdę gramy. Ba, nagraliśmy już swój pierwszy numer i nawet teledysk! – cieszy się Sebastian Piekarek.

W drodze na stadiony

Media i muzyka:
Media i muzyka:
Jarosław Sroka to człowiek mediów. Członek zarządu Kulczyk Investments zarządzał w przeszłości redakcjami „Puls Biznesu“, „Newsweeka”, „Dziennika Gazety Prawnej“. Robił w życiu wiele rzeczy, ale nigdy muzyki. Do teraz. Od niedawna zasiada za perkusją formacji Follow.
MAREK WISNIEWSKI

Panowie nagrali cover utworu Leonarda Cohena „Hallelujah“

– Był to przełomowy moment w naszej znajomości. Pokazaliśmy nie tylko sobie, że jesteśmy zespołem, grupą ludzi, która się rozumie i lubi twórczo spędzać ze sobą czas. To dopingujące do lepszej roboty i mobilizujące do tworzenia kolejnych kawałków – wspomina Jarosław Sroka.

Debiut? Był, i to nie byle gdzie.

– Nasze nagranie wysłałem Piotrowi Stelmachowi, wieloletniemu dziennikarzowi muzycznemu programu III Polskiego Radia, obecnie Radia 357. Wysłałem z prośbą o ocenę. Szczerze mówiąc, liczyłem się z tym, że piosenka do mnie wróci opatrzona komentarzem „ja takich nagrań dostaję 50 dziennie” albo „przepraszam, ale nie mam czasu na takie rzeczy”. Wróciła z pytaniem o nazwę zespołu – opowiada Jarosław Sroka.

– I tu pojawił się problem, bo jej nie mieliśmy – dodaje Piotr Konca.

Nazwa była potrzebna ze względów prawnych. Piotr Stelmach postanowił bowiem zaproponować utwór jako piosenkę dnia w Radiu 357.

– No i ruszyło gorączkowe poszukiwanie nazwy, trwało to cały dzień i nie ukrywam, że większości wymyślonych nawet nie chcę przytaczać. W końcu stanęło na propozycji mojej prawej ręki w KI, czyli Kamili Szymańskiej – Follow. Z tą nazwą zadebiutowaliśmy w Radiu 357. Wylądowaliśmy na 48. miejscu listy piosenek, i to jako premiera. Umieściliśmy teledysk na YouTubie, zebrał bardzo miłe i pozytywne komentarze – podkreśla Jarosław Sroka.

Gdzie ten pierwszy sukces zaprowadzi zespół Follow?

– Na stadiony – wykrzykuje ze śmiechem Mariusz Dyba.

– Na szczyt – licytuje z uśmiechem Piotr Konca.

Wszyscy członkowie zespołu podkreślają, że na razie niczego nie planują i po prostu chcą nagrywać fajne piosenki.

– Zakładanie już dziś, jak ma wyglądać nasza przyszłość, jest nie na miejscu. Po prostu trzeba zrobić jeszcze kilka superkawałków, trzeba się nauczyć fajnie współpracować, grać, rozumieć się nawzajem. Myślę, że to teraz nasze główne zadanie – uważa Piotr Konca.

Poza tym wszyscy panowie mają też inne zajęcia.

– Jarosław zasuwa na etacie, my z zespołem IRA przygotowujemy poważny materiał kompilacyjny na 35-lecie. Regularnie grywamy koncerty. Założyliśmy sobie, że w każdej wolnej chwili, kiedy po prostu możemy działać, to będziemy wspólnie grać. Nie mamy konkretnych planów. Wiemy natomiast, że poza coverami chcemy pokazać nasz autorski materiał. I to wkrótce – podkreśla Sebastian Piekarek.

Motor projektu

Na poważnie:
Na poważnie:
Zarówno Jarosław Sroka, jak i jego koledzy z zespołu podkreślają, że ich wspólny muzyczny projekt to nie tylko odreagowanie i muzyczno-towarzyskie spotkania. Wkrótce mają się ukazać ich autorskie piosenki.
MAREK WISNIEWSKI

Choć Jarosław Sroka traktuje uczestnictwo w projekcie Follow w kategoriach sympatycznego hobby i poniekąd eksperymentu, wiąże z nim jednak pewne ambicje.

– Koledzy z zespołu są wybitnymi artystami. Wierzę, że jesteśmy w stanie jeszcze nie raz zrobić coś ważnego, co będzie docenione przez publiczność – mówi.

Mariusz Dyba uważa, że najważniejsze w ich wspólnym graniu jest to, że lubią spędzać ze sobą czas.

– Ponieważ mamy też dużo energii twórczej, pojawią się fajne piosenki. Tak to działa – twierdzi muzyk.

Przez kilkadziesiąt minut, jakie z nimi spędziłem, miałem okazję poczuć atmosferę panującą w piwnicach budynku Ufficio Primo. Jeśli może to być miernik potencjału energetycznego zespołu Follow, to stawiam na ostrego rocka.

– Poruszamy się między rockiem i popem. Ale nie określamy się z góry. Chcemy robić muzykę i chcemy ją robić razem – mówi Piotr Konca.

Jarosław Sroka precyzuje, że w praktyce to „robienie muzyki” spoczywa głównie na barkach chłopaków.

– Oni są kluczowymi bohaterami tej historii. Ja zamierzam nie przeszkadzać, starannie wybijając rytm – mówi.

Czy Jarosław Sroka przesiądzie się z fotela członka zarządu KI na perkusyjny taboret?

– Łatwo się mnie nie pozbędą. Na pewno nie podzielę losu Pete’a Besta, pierwszego perkusisty Beatlesów, który stracił posadę tuż przed ich wielką, światową karierą. A poza tym to ja załatwiłem tę piwnicę – żartuje Jarosław Sroka.