Rywalizacja o fotel prezesa Telewizji Polskiej formalnie nabiera rumieńców, ale naprawdę ten przetarg już dawno został politycznie rozstrzygnięty. Specyfikacja istotnych warunków zamówienia gwarantuje zwycięstwo kandydatowi namaszczonemu przez PiS. Gdy jednak na trzeźwo oceni się dorobek PO właśnie w obszarze propagandy — wychodzi na to, iż przechwycenie TVP przez opozycję pozwoli na utrzymanie przez społeczeństwo zbiorowej higieny psychicznej.
Przejściowy zarząd TVP właśnie podniósł alarm, że w roku 2009 stacja zanotuje stratę 200 mln zł. I w związku z tym występuje do ministra skarbu o podniesienie kapitału zakładowego. Strata ma wynikać nie tylko ze spadku wpływów z abonamentu, ale także z "dyskryminujących" przepisów, które nie zezwalają telewizji publicznej na przerywanie programów reklamami.
Zawsze, gdy słyszę żądania zniesienia tego zakazu, czuję jak przysłowiowy nóż otwiera mi się w kieszeni. Przecież integralność filmów i innych audycji w TVP jest ostatnim bastionem medialnej normalności! A co do deficytu, to główna jego przyczyna leży po stronie kosztowej. Od czasu do czasu zaglądam w charakterze gadającej głowy do różnych stacji — i w TVP finansową rozwiązłość czuję dosłownie od progu. Notabene podobne wrażenie mam z koleżeńskich obserwacji ekip reporterskich pracujacych w terenie. Dlatego obstawiając, że minister skarbu z założenia odrzuci wniosek opanowanej przez wraże siły TVP, z zupełnie innych względów wypada mi podpisać się pod taką decyzją.