Mimo obietnic rządu, pakiet Kluski nie trafił jeszcze
do Sejmu. Pakiet Szejnfelda już jest — utknął w szufladzie marszałka.
Pakiet Kluski, czyli projekt ułatwień ustawowych dla przedsiębiorców, Rada Ministrów z wielką pompą przyjęła 5 czerwca. Wicepremier Przemysław Gosiewski niedawno informował, że w połowie miesiąca dokument znajdzie się w Sejmie. Minął 21 czerwca i...
— Projekt zmian w ustawie o swobodzie gospodarczej, czyli pakiet Kluski, do Sejmu nie trafił — mówi Izabela Sobolewska z biura prasowego Sejmu.
Przyczyna poślizgu?
— Trwają jeszcze prace, szlifowana jest ostateczna wersja — dowiedzieliśmy się w biurze prasowym rządu.
Przypomnijmy: prace nad zmianami ustawy o swobodzie gospodarczej rząd rozpoczął ponad rok temu.
Utknął też projekt Platformy Obywatelskiej, tzw. pakiet Szejnfelda, składający się z dziewięciu projektów zmian w ustawach gospodarczych. Dwa miesiące temu trafił do marszałka Sejmu. Leży w szufladzie i obrasta kurzem.
Prace nad ustawami proponowanymi przez PO nie ruszyły, bo... formalnie rzecz biorąc, nie są one dokumentami sejmowymi. Nie nadano im numerów druków sejmowych, a to jest warunek uznania ich za oficjalne projekty i skierowania do pierwszego czytania. Skąd dwumiesięczne opóźnienie?
— Nad tymi projektami trwają prace sprawdzające — poinformowało biuro prasowe Sejmu.
Adam Szejnfeld, współtwórca pakietu PO, niepokoi się jego losem.
— Gołym okiem widać, że PiS, mając swojego marszałka Sejmu, celowo opóźnia rozpoczęcie prac nad pakietem PO. Obawiam się, że takie blokowanie może długo potrwać — mówi poseł Szejnfeld.