"Światowa gospodarka może sobie poradzić z zakłóceniami dostaw ropy naftowej. Jeżeli sytuacja będzie tego wymagała, sięgniemy po strategiczne rezerwy ropy" - powiedział Obama na konferencji prasowej w piątek.
Prezydent podkreślił również, że jego administracja pilnie śledzi, czy
koncerny naftowe nie manipulują cenami ropy na światowym rynku.
Poinformował, że poprosił prokuratora generalnego o sprawdzenie, czy
producenci ropy nie działają w zmowie, aby sztucznie zawyżać jej ceny.
W ostatnich dniach, mimo zwyżki cen ropy, eksperci wyrażali opinię, że po
rezerwy strategiczne rząd USA powinien sięgać dopiero w ostateczności.
Konserwatywni komentatorzy krytykowali administrację Obamy za
ograniczanie - ich zdaniem - krajowego wydobycia ropy.
Na konferencji prasowej prezydent polemizował z krytykami.
"Opinie, że ograniczamy rozwój krajowej produkcji ropy, są dalekie od
rzeczywistości. Zwiększyliśmy tę produkcję" - powiedział, przypominając, że
planuje się zwiększyć wydobycie np. na Alasce.
Zaznaczył jednak, że zwiększanie krajowej produkcji jest "rozwiązaniem na
krótką metę".
"Na dłuższą metę musimy zmniejszyć naszą zależność od ropy naftowej" -
oświadczył i dodał, że trzeba rozwijać alternatywne źródła energii i poprawić
konserwację energii.
"Mówimy o tym od lat i nic się nie zmienia, a kiedy ceny ropy nagle
skaczą w górę, jesteśmy w szoku. Amerykanie mają tego dość" -
powiedział.