W projekcie ustawy oddłużeniowej PKP PR znajduje się dziura, przez którą do Polski mogą wjechać zagraniczni przewoźnicy.
Plan oddłużenia PKP Przewozy Regionalne zakłada, że skarb państwa najpierw spłaci należności przewoźnika, a potem wszystkie akcje spółki odda samorządom. Darmo. Każde województwo dostanie równą liczbę udziałów (6 proc.), przy czym może — ale nie musi — ich brać. Objęcie akcji byłoby dobrowolne. Niezainteresowani mogliby oddać swoje udziały komuś innemu.
I tu pojawia się problem. Autorom projektu pewnie chodziło o to, by jedno województwo przekazało akcje innemu. Tymczasem możliwy jest taki scenariusz: samorząd sprzedaje udziały prywatnej firmie, np. jednemu z zagranicznych przewoźników obecnych w Polsce, który w ten sposób zdobyłby przyczółek do walki o krajowy rynek przewozów pasażerskich.
Jak się okazuje, resort transportu w ogóle nie rozpatrywał takiej ewentualności! Na lukę w projekcie zwrócił uwagę Zespół Roboczy ds. Regionalnych Przewozów Pasażerskich — kolegialne ciało reprezentowane przez wszystkie województwa — który zebrał się w piątek, by zaopiniować rządowy plan oddłużenia PKP PR.
Samorządowcy wstępnie godzą się przejąć spółkę, lecz m.in. pod warunkiem że dostaną udziały w kolejowym majątku.