Obecność na giełdzie pomaga w biznesie

Tadeusz Stasiuk
18-04-2005, 00:00

Wprowadzenie walorów spółki na giełdę to nie tylko nobilitacja dla firmy, ale także przełomowy etap w jej rozwoju.

Status spółki giełdowej w powszechnej opinii oznacza ogromny prestiż. Jak przekonuje historia, korzyści z wejścia na giełdę są zdecydowanie większe niż zagrożenie wynikające z upublicznienia i odkrycia firmy przed konkurencją.

Jak zaznaczają zarówno same spółki, jak i analitycy, w przypadku emitenta, który ma dobry pomysł i potrzebuje konkretnych środków pod realny plan, obowiązki informacyjne na rynku publicznym nie będą żadną przeszkodą.

Sukcesy spółek

Przykłady wielu spółek, jak Comarch, Groclin, LPP czy dystrybutorzy leków, pokazują, że wejście na giełdę pozwoliło z małych, działających na lokalnych rynkach podmiotów stworzyć potężne firmy, potentatów w swoich branżach, o obrotach idących w miliardy złotych. O ile w 1999 r. przychody LPP, gdańskiego dystrybutora odzieży, wyniosły nieco ponad 100 mln zł, to już w minionym roku po spektakularnej giełdowej karierze (rekordowe wyceny akcji i stopy zwrotu), zbudowaniu silnej grupy kapitałowej oraz wypromowaniu kilku marek sprzedaż roczna zwiększyła się ponad pięciokrotnie.

Podobnie było w przypadku PGF — lidera polskiego rynku dystrybutorów leków. We wspomnianym okresie sprzedaż spółki wzrosła dwukrotnie z 1,7 do ponad 3,5 mld zł. Bez wejścia na parkiet firmy te nie miałyby szans rozwoju na taką skalę.

Znaki firmowe spółek giełdowych są zdecydowanie bardziej rozpoznawalne niż spółek niepublicznych. Umożliwia to ekspansję na dużą skalę. Dobrym przykładem jest tu choćby Amica i robiące zawrotną karierę w drugiej połowie lat 90. niektóre firmy meblarskie. Obecnie o takim sprzężeniu zwrotnym można mówić zwłaszcza w przypadku dystrybutorów odzieży czy spółek spożywczych. Wśród nich na czoło wybija się LPP, który oprócz własnego logo, skutecznie wypromował nowe marki, jak choćby salony Reserved czy linia odzieżowa Cropp.

Łatwiej o kapitał

Podstawową przesłanką, jaka przemawia za upublicznieniem spółki i wprowadzeniem walorów do notowań giełdowych, jest możliwość uzyskania relatywnie taniego kapitału. W zależności od potrzeb służy on do finansowania planowanych inwestycji bądź też regulacji zobowiązań. Podobne motywy towarzyszą też emisjom na rynku wtórnym. W takim przypadku status giełdowego emitenta gwarantuje, że oferta będzie przeprowadzona szybciej — a co ważne — niższym kosztem, nawet poniżej 1 proc. wpływów z emisji (tak było m.in. w przypadku spółek Hutmen i Kredyt Banku).

Spółki dobrze zarządzane i cieszące się uznaniem w oczach inwestorów bez problemu mogą uplasować kolejne emisje, korzystając w pełni z przywilejów, jakie daje statut giełdowego podmiotu. Taka emisja stała się choćby udziałem Groclinu, który z prawie nikomu nie znanej firmy stał się m.in. dzięki wejściu na GPW, która zapewniła tani kapitał na rozwój, europejskim potentatem w swojej branży. Firma w kilka lat po debiucie, bez problemu zdobyła poprzez sprzedaż kolejnych akcji środki na inwestycję w budowę fabryki na Ukrainie. Spółka w ciągu jednego dnia uplasowała 1,15 mln akcji o wartości 65 mln zł.

Przy okazji warto wspomnieć, że notowana spółka ma ułatwiony dostęp do kredytów i może liczyć na spore preferencje przy ich udzielaniu. Nie jest tajemnicą, że giełdowym emitentom banki chętniej pożyczają pieniądze, choćby pod zastaw akcji. Wynika to z faktu mniejszego ryzyka (wyższy rating dzięki premii za upublicznienie), u podstaw czego leży przejrzystość finansowa. Księgi spółki są bowiem audytowane rokrocznie, co ma zapewnić m.in. bezpieczeństwo giełdowym inwestorom.

Obiektywna ocena

Ważną kwestią jest możliwość obiektywnej oceny wartości spółki. Wprowadzenie walorów do notowań przy określonej cenie emisyjnej, a później poziom ich notowań pozwalają na bieżącą wycenę spółki. Rynek sam weryfikuje jakość zarządzania spółką i perspektywy rozwoju. To z kolei łączy się z ewentualnymi dalszymi próbami uzyskania kapitału z rynku. Zarządzający firmą, znając jej wartość, są w stanie skutecznie porównywać ją z konkurencją i na tej podstawie wyciągać konkretne wnioski. Dzięki temu można na bieżąco korygować strategie rozwoju i plany biznesowe.

Wiarygodny partner

Dla wielu firm wejście na giełdę stanowi doskonałą okazję do pozyskania inwestora. W zależności od potrzeb może to być inwestor finansowy lub branżowy. Przykłady można mnożyć, jak chociażby głośna sprawa przejęcia Polaru przez amerykański Whirlpool. Dzięki partnerowi strategicznemu spółka może zyskać możliwość wyjścia nawet poza krajowy rynek. Tak obecnie dzieje się z kutnowską Polfą, którą przejął amerykański potentat farmaceutyczny — Ivax.

Dzięki wejściu na giełdę, zwiększyła się w oczach zagranicznych firm atrakcyjność polskich instytucji finansowych. Część z nich została szybko włączona do grup kapitałowych największych europejskich przedstawicieli sektora, jak było np. w przypadku Pekao SA (trafił do grupy Unicredito Italiano).

Nowe drogi rozwoju

Giełda pomaga również w procesach konsolidacyjnych. Wystarczy spojrzeć na sektor bankowy gdzie swoje siły połączyły Bank Zachodni z WBK czy BPH z PBK. Istotną kwestią jest także — dzięki rozpoznawalności marki, prestiżu i większej wiarygodności — znalezienie wartościowych partnerów handlowych. Tutaj przykładem może być współpraca Europejskiego Funduszu Leasingowego z francuskim Credit Agricole.

Rozwój, jaki często staje się możliwy wyłącznie dzięki giełdzie, może zaowocować nieoczekiwanymi sytuacjami, jak było w przypadku Unimilu. Spółka, która stała się obiektem przejęcia ze strony niemieckiego Condomi, obecnie nie tylko przejęła długi swojego największego akcjonariusza, ale także i kontrolę nad nim.

Dużą zaletą giełdy dla spółek działających w mało atrakcyjnych sektorach jest możliwość przebranżowienia się. Do tego potrzebne są jednak spore środki, a banki nie zawsze chcą finansować takie przedsięwzięcia. Rynek publiczny pozwala — przy przedstawieniu realnej strategii — uzyskać niezbędne środki od inwestorów.

Tego typu operacje z powodzeniem przeprowadziły m.in. takie spółki jak AS Motors, który z dilera samochodów dostawczych stał się spółką internetową (7Bulls.com), czy Ariel (obecnie Internet Group). Firma zrezygnowała z działalności w branży garbarskiej na rzecz globalnej sieci. Do takiej metamorfozy szykuje się dawny Pekpol (obecnie Arksteel). Spółka zajmowała się hurtowym handlem surowcami dla zakładów mięsnych. Z powodu braku perspektyw rozwoju w tej branży, firma chce się zająć produkcją i sprzedażą m.in. wyrobów hutniczych, planuje podniesienie kapitału.

Lepsza motywacja

Zarządzający spółką giełdową otrzymują dodatkowe narzędzie motywowania pracowników. Dzięki opcjom menedżerskim i programom motywacyjnym można skutecznie podnosić wydajność i jakość pracy, warunkując przykładowo wielkość wynagrodzeń czy premii od osiągnięcia określonego celu ekonomicznego lub zadania. Istotne jest również to, że w ten sposób można związać na dłużej ze spółką kluczowych pracowników, współpracowników czy partnerów handlowych.

Dla właścicieli spółek giełdowych korzystna jest możliwość wyjścia z inwestycji w dowolnie wybranym momencie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Stasiuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

/ Obecność na giełdzie pomaga w biznesie