Obiad od Jamiego w 15 minut?

AD
opublikowano: 2013-04-18 10:52

Drogi Jamie Oliver, oto powody, dla których nie da się ugotować twojego obiadu w 15 minut.

Na początku, drogi Jamie, zaznaczę, że zaliczam się do grona twoich fanek. Zaliczam się też do grona zaskoczonych i ucieszonych inwestycją polskiego kanału tv Kuchnia Plus w Twój nowy program tak szybko. Kilka miesięcy od brytyjskiej premiery to prawdziwy rekord!

Kadr z czołówki nowego programu Jamiego Olivera (FOT. Youtube)
Kadr z czołówki nowego programu Jamiego Olivera (FOT. Youtube)
None
None

W drugim punkcie przemowy nadmienię, że dania, które wybrałeś do "15 minute meals" są rzeczywiście proste, szybkie i nadające się do zrobienia wrażenia na niespodziewanych gościach. Brawa za pomysł i realizację.

Trzeci punkt przemowy to będą już moje "ale", takie małe "gwiazdki" drobnym druczkiem, które należałoby dopisać przy każdym odcinku. Bo jeszcze matka Polka prasująca mogłaby pomyśleć, że wystarczy jej siatka zakupów wskazanych składników i po 15 minutach od wejścia do domu będzie miała obiad od Jamiego. Nie będzie miała. Nawet jeśli umie siekać tak szybko jak ty. Nawet, jeśli wie, że podstawą szybkiego gotowania jest zorganizowany wcześniej front robót.

Prawdziwym czasu pochłaniaczem w gotowaniu nie jest bowiem samo gotowanie (duszenie, smażenie, pieczenie) lecz właśnie wszystkie sprawy, które szef kuchni lub gospodarz programu kulinarnego ma już zrobione przez sztab pomocników. Czyli:

- dostęp do dużego zapasu czystych naczyń. Jamie, do wczorajszego przygotowania jagnięcego Tagine użyłeś 3 różnych patelni! Gdy nagle potrzebujesz następnej po prostu ją wyjmujesz. Zwykły człowiek po pracy musiałby je wcześniej myć/wycierać/wyjmować ze zmywarki czyli doliczyć z 5 minut

- dostęp do umytych składników. Sałata u Jamiego jest już umyta i wysuszona, pomidory, cukinie, bakłażany też nie wzięte prosto ze straganu tylko gotowe do użycia. Normalny człowiek na początku 15 minut gotowania ma je ciągle w siatce na zakupy.

- świeże mięso lub ryby. Jamie ma je zawsze świeżutkie, umyte, gotowe na wszystko. Przeciętniak po pracy, jeśli wraca właśnie zakupów w delikatesach, które robił z przepisem Jamiego w dłoni - właściwie także. Ale w większości przypadków me je ciągle w zamrażalniku. I dolicza kolejne minuty na rozmrażanie.

- krojenie, siekanie, obieranie. Brawa dla Jamiego, bo w swoich programach zawsze robi to niewdzięczne zajęcie w czasie rzeczywistym, podczas gdy gospodarze innych kulinarnych show wszystko mają już wcześniej obrane, pokrojone, poodmierzane i czekające w miseczkach. Ale przeciętniak po pracy nie sieka tak zgrabnie i sprawnie, jak szef kuchni. Gdyby stanęli obok siebie widz i mistrz - widz ciągle siekałby jedną cebulę podczas gdy Jamie miał już posiekane cztery.

 

Dlatego ja, jeśli mam rzeczywiście wyłącznie 15 minut na przygotowanie jedzenia dla 3-4 osób robię po prostu jedną ze zwykłych włoskich past, np. spaghetti aglio e olio. Najdłużej trwającą czynnością jest tam gotowanie makaronu (do 10 minut), a wszystkie składniki (makaron, oliwa, czosnek, sól) są zawsze w domu.

Na 15-minutowe dania Jamiego rezerwuję pół godziny.

 

Na filmie odcinek z jagnięcym tagine oraz sałatką cezar