Obligacje najlepszą inwestycją

Michał Śliwiński
opublikowano: 2001-05-29 00:00

Obligacje najlepszą inwestycją

W ocenie specjalistów rynku kapitałowego, największe polskie spółki giełdowe, biorąc pod uwagę ich fundamenty, nie są obecnie zbyt drogie. Jednak istotną przeszkodą do znaczącego wzrostu wartości, obniżając ich atrakcyjność inwestycyjną, są nie najlepsze nastroje na światowych rynkach akcji oraz niepewność co do strategii ich rozwoju w zmieniającym się otoczeniu politycznym.

Z tych powodów doradcy inwestycyjni sugerują obecnie graczom zainteresowanie się innymi typami papierów wartościowych. Jako ciekawą lokatę wskazują obligacje.

— Zysk inwestycyjny wysokości kilkunastu procent wydaje się przy obecnej koniunkturze na rynkach akcji satysfakcjonującą ofertą. Warto się więc nad nią poważnie zastanowić — twierdzi Tomasz Stadnik, doradca inwestycyjny Credit Suisse Asset Management.

Jego zdaniem, brakuje na tyle przekonujących przesłanek, by można było oczekiwać istotne- go obniżenia stóp procento- wych, chociaż przy wyborze strategii inwestycyjnej nie można wykluczać i takiego scena- riusza.

Znacząco za to zmienił się kształt krzywej dochodowości obligacji, który pokazuje nastrój rynku wobec spodziewanych redukcji stóp procentowych. Rentowności obligacji 10-letnich wzrosły, co sygnalizuje obecnie dużo mniejszy optymizm do- tyczący szybkiego spadku stóp procentowych niż kilka miesięcy temu.

— Krzywa dochodowości spłaszczyła się. Jest to bardzo czytelna reakcja rynku na to, co aktualnie dzieje się w gospodarce — dodaje Tomasz Stadnik.

Wskaźniki makroekonomiczne świadczą o wyraźnym spowolnieniu tempa wzrostu gospodarczego. Wzrosło za to bardzo znacząco bezrobocie.

Doradca uważa, że redukcji stóp procentowych nie należy przy tym traktować jako swego rodzaju panaceum na problemy z bezrobociem. Jej znaczenie jest duże, ale może mieć niewielki wpływ na mało elastyczny rynek pracy.

— Z kolei zbyt mocne poluzowanie polityki monetarnej groziłoby nasileniem presji inflacyjnej. I koło się zamyka — tłumaczy Tomasz Stadnik.

Uważa on, że nie ma raczej możliwości na powtórzenie się tego, co przechodzi gospodarka amerykańska, czyli V shape recovery, oznaczające gwałtowne wyjście z recesji. W Polsce recesji nie ma, ale mamy do czynienia z niskim tempem wzrostu gospodarczego i co gorsza, nie ma co liczyć na szybką poprawę jego dynamiki. Dodatkowo negatywne nastroje na rynku wzmacnia niepewność związana z przewidywaną zmianą władzy po jesiennych wyborach.