Obligacje wróżą przełom

Andrzej Stec
08-09-2008, 00:00

Inflacja w Polsce jest najwyższa od lat. Szybko drożejące obligacje sugerują jednak, że zacznie spadać, a z nią stopy procentowe.

Krajowy rynek już dziś obstawia spadek inflacji i stóp procentowych. To dobra wiadomość dla kredytobiorców i giełdy

Inflacja w Polsce jest najwyższa od lat. Szybko drożejące obligacje sugerują jednak, że zacznie spadać, a z nią stopy procentowe.

Zdecydowana większość inwestorów i analityków zapatrzona jest w rynek akcji. Tymczasem ciekawiej dzieje się na rynkach długu. Mocno tanieją obligacje rządowe, nie tylko w Polsce, lecz także w USA i strefie euro. Jeszcze miesiąc temu rentowność dwuletnich obligacji skarbowych nad Wisłą wynosiła 6,7 proc., dziś niewiele przekracza 6 proc. Podobnie dzieje się z papierami: pięcio- i dziesięcioletnimi. To oznacza, że inwestorzy przestali się obawiać ewentualnej podwyżki stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej (RPP).

— Mimo słabości złotego rynek oczekuje, że stopy procentowe nie pójdą już w górę. Ceny rosną, a rentowność obligacji może spadać. Wszyscy mają w pamięci ostatnią, bardzo udaną aukcję 5-letnich papierów skarbowych, na której był ogromny popyt — mówi PAP Błażej Wajszczuk, diler obligacji z Fortis Banku.

W środę instytucje chciały kupić od resortu finansów obligacje za prawie 9 mld zł. Takiego popytu nie było już dawno. Sprzedano im papiery za 2,2 mld zł.

Ważny sygnał

Drożejące obligacje to dobra wiadomość, zwłaszcza dla rzeszy klientów krajowych funduszy inwestycyjnych. Mocno rośnie wartość ich jednostek funduszy obligacji. To pozytywny sygnał również dla obecnych i przyszłych kredytobiorców. Negatywny — dla klientów banków. Wraz ze spadającą rentownością obligacji spadają również — choć wolniej — stawki pożyczek na rynku międzybankowym (tzw. WIBOR). A to od nich zależy oprocentowanie kredytów i lokat.

Szykuje się więc przełom. Koszt pieniądza w Polsce rósł od początku ubiegłego roku. W połowie 2007 r. tempo przyspieszyło za sprawą Ameryki. Przypomnijmy, że rok temu wybuchł kryzys finansowy w USA. Instytucje wpadły w tarapaty, bo nie mogły wycenić aktywów zabezpieczonych tamtejszymi nieruchomościami. Jak nigdy zaczęły szanować gotówkę, usztywniając politykę kredytową. Amerykańska zaraza szybko rozprzestrzeniła się po świecie, docierając również na rynki rozwijające się i do Polski.

Pomagają surowce

Skąd ten optymizm? To zasługa m.in. mocnej przeceny na rynku surowcowym. Jeszcze w lipcu baryłka ropy kosztowała 146 USD, najwięcej w historii, windując inflację na całym świecie. Dzisiaj jest o 40 USD tańsza. Tanieją też inne surowce.

— Mamy do czynienia ze zmianą trendu — mówili niedawno szefowie PZU Asset Management.

Tańsze surowce to szansa na niższą inflację (już w sierpniu z tego powodu spadła inflacja w kilku europejskich krajach). A to z kolei działa kojąco na banki centralne, które kreują politykę pieniężną. W USA opóźni to moment podwyżek stóp procentowych, a w Europie — przyspieszy ich obniżkę. Ale surowce to nie wszystko.

— Idzie spowolnienie gospodarcze i inflacja prawdopodobnie osiąga właśnie swoje apogeum — powiedział w TOK FM Sebastian Buczek, prezes TFI Quercus.

USA zaraziło Europę

O spowolnieniu w Polsce mówi się od kilku kwartałów. Jak na razie jest lepiej, niż przypuszczali analitycy. Jak długo jeszcze? Ministerstwo Finansów jest nastawione optymistycznie, podobnie jak niektórzy członkowie RPP. Ostre hamowanie nam raczej nie grozi. Nie można jednak zapominać o poważnym zakażeniu Europy Zachodniej. O ile USA uniknęło recesji (w III kwartale PKB wzrósł tam 3,3 proc.), o tyle Europie poważnie ona zagraża. Choć i tutaj są pierwsze pozytywne sygnały (przyśpieszenie wzrostu gospodarczego Danii, która pierwsza na Starym Kontynencie zanotowała ujemne PKB, czy plany zawieszenia podatku od nieruchomości na Wyspach, co ma ożywić tamtejszy rynek nieruchomości).

"Dwaj najważniejsi partnerzy handlowi Polski — Niemcy i Francja — zanotowali w ostatnim kwartale ujemny wzrost gospodarczy. Istnieje ryzyko, że chwilowa stagnacja przerodzi się w recesję (…) Osłabienie gospodarcze naszego głównego partnera handlowego prędzej czy później musi negatywnie wpłynąć na naszą gospodarkę — czytamy w komentarzu analityków Raiffeisen Banku Polska.

Sygnał dla akcji

Co dalej? Prognozy dla krajowego rynku długu są optymistyczne. Inflacja w Polsce wynosi 5 proc. Resort finansów szacuje, że za rok spadnie do 2,9 proc. Niektórzy analitycy są jeszcze większymi optymistami.

— Za kilka miesięcy będziemy obserwować wyraźny spadek inflacji. W przyszłym roku nawet do 2,5 proc. — prognozuje Buczek.

Warto przypomnieć, że tak niska inflacja w Polsce była ostatnio na przełomie 2006 i 2007 roku. Obligacje dawały wtedy 4-5 proc. rocznego zysku, a lokaty — jeszcze mniej. Polacy na potęgę zaczęli wtedy szukać zyskowniejszych inwestycji. Oblężenie przeżywały krajowe TFI, głównie fundusze akcyjne. Czy historia się powtórzy?

— Widoczne zmniejszanie się napięcia inflacyjnego i tym samym coraz bliższa perspektywa zakończenia cyklu podwyżek stóp, a potem ich redukcji, będą stopniowo zwracały nurt strumienia pieniędzy w stronę rynku akcji — przewiduje Łukasz Kwiecień z Pioneer Pekao TFI.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Stec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Obligacje wróżą przełom