Obligacje zamienne na akcje to instrument niesłusznie niedoceniany przez inwestorów, uważa Martin Kuehle, specjalista towarzystwa Schroders. Kapitalizacja globalnego rynku tego typu papierów to zaledwie 450 mld USD, kwota porównywalna z wartością rynkową jednej tylko spółki — Apple. W Polsce rynek ten praktycznie nie istnieje. Jednak inwestorzy długoterminowi powinni się nimi zainteresować, bo w długim okresie tego typu papiery oferują stosunkowo wysokie stopy zwrotu przy ograniczonym ryzyku. W ciągu ostatnich 12 miesięcy dostępne dla polskich inwestorów globalne fundusze tego typu przyniosły stopy zwrotu o blisko 6 punktów procentowych wyższe niż zwykłe fundusze obligacji korporacyjnych. Jak przekonuje Martin Kuehle, tego typu produkty charakteryzują się korzystną relacją zysku do ryzyka. Jak oblicza specjalista, od początku istnienia firmowany przez towarzystwo fundusz obligacji zamiennych w czasie bessy tracił nieco ponad połowę tego, co traciły indeksy rynku akcji. W czasie hossy wypracowywał jednak wyniki sięgające blisko 80 proc. tego, co dawały giełdowe indeksy.
— Obligacje zamienne, podobnie jak zwykłe papiery korporacyjne, stosunkowo dobrze chronią zainwestowany kapitał przed stratami. Jednocześnie dołączona jest do nich opcja kupna akcji, co daje możliwość znaczącego powiększenia zysków — tłumaczy Martin Kuehle. W funduszach obligacji zamiennych najlepiej utrzymywać od 5 do 10 proc. aktywów. Tego typu instrumenty to jego zdaniem dobre rozwiązanie przede wszystkim dla inwestorów, dla których ryzyko związane z akcjami jest zbyt wysokie. Martin Kuehle jest optymistą, jeśli chodzi o perspektywy koniunktury na globalnych rynkach akcji na najbliższe lata, choć nie wyklucza, że na rynku będzie utrzymywać się podwyższona zmienność. Jego zdaniem, w zwyżkach pomoże nadal łagodna polityka pieniężna głównych banków. Gorsze perspektywy w skali globalnej mają według niego obligacje skarbowe oraz nieruchomości.
— Obligacje zamienne na akcje powinny w najbliższych latach przynosić zyski sięgające 7-8 proc. rocznie. Co najważniejsze, w ich przypadku nie musimy się tak obawiać, że natrafimy na giełdową korektę, jak w przypadku akcji — przewiduje Martin Kuehle. Oprócz towarzystwa Schroders fundusze obligacji zamiennych polskim klientom oferują BNP Paribas, Franklin Templeton, JP Morgan oraz KBC. W ciągu ostatnich 12 miesięcy jednostki dostępnych funduszy podrożały w euro średnio o 6,9 proc. Przy inwestycjach w zagraniczne papiery trzeba jednak pamiętać o ryzyku walutowym, bo nie wszystkie fundusze je zabezpieczają. Zyski, które tego nie robią, a są wyceniane w euro, franku czy dolarze, przez ostatnie miesiące obniżało umocnienie złotego, np. euro osłabło w ciągu roku o prawie 4 proc., co zredukowałoby zyski polskiego inwestora z tego typu lokat o ponad połowę.