Obniżka stóp nie rozwiąże wszystkich problemów

Konrad Soszyński
opublikowano: 2002-02-04 00:00

Środowa decyzja Rady Polityki Pieniężnej okazała się zgodna z oczekiwaniami rynków finansowych i ekonomistów, ale nie spełniła oczekiwań polityków.

Część z nich wciąż domaga się bardziej radykalnych cięć stóp twierdząc, że decyzja Rady Polityki Pieniężnej nie zdoła wesprzeć słabnącej gospodarki. Jednak ostatnie wypowiedzi prezesa Narodowego Banku Polskiego Leszka Balcerowicza i innych członków rady wskazują, że w najbliższych miesiącach decyzje tego ciała mogą być ostrożniejsze niż w ubiegłym roku. Jestem jednak przekonany, że wciąż słaby popyt wewnętrzny przyczyni się do dokonania jeszcze jednej obniżki stóp procentowych na przełomie pierwszego i drugiego kwartału tego roku.

Ważniejszym wzywaniem dla banku centralnego będzie teraz doprowadzenie do sytuacji, by różnica między oprocentowaniem depozytów i kredytów była nieco niższa. Równie poważnym problemem dla banku centralnego będzie znalezienie sposobu na to, by stopy produktów oferowanych klientom szybciej i silniej reagowały na zmiany stóp procentowych banku centralnego. Jednym z rozwiązań może być obniżenie stopy rezerwy obowiązkowej, zaś drugim zawężenie marży między stopami banku centralnego. Szczególnie dotyczy to zmniejszenia różnicy między stopą interwencyjną a lombardową.

W ten sposób może dojść do zmniejszenia alternatywnej stopy pozyskania pieniądza przez banki i tym samym obniżenia stopy kredytów. Istnieje jednak obawa, czy rynek bankowy jest dostatecznie konkurencyjny, by nie doszło do konsumpcji oszczędności z tego tytułu przez banki, zamiast przez klientów.

Na razie jednak nawet stawki na rynku międzybankowym nie poszły w ślad za obniżką stóp oficjalnych. Tak kwotowania depozytów jednotygodniowych jak i jednomiesięcznych są wyższe niż stopa interwencyjna. Nie jest to jednak wynikiem oczekiwań wzrostu stóp, lecz raczej charakterystycznym dla końca miesiąca „wysuszeniem” rynku pieniężnego. Dodatkowo wpłynęły na to duże emisje obligacji skarbowych oferowanych na przetargach w styczniu — ich podaż w tym miesiącu wyniosła 6,5 mld PLN — i utrzymująca się w górnej strefie emisja bonów pieniężnych przez NBP.

W tym tygodniu nie zostaną ogłoszone żadne istotne dla rynku finansowego dane. Oczekuję, że złoty raczej podtrzyma swój dotychczasowy trend spadkowy. Przyczyną jest przekonanie rynku o tym, że mamy do czynienia z końcową fazą cyklu cięć stóp procentowych. Nie bez znaczenia jest również coraz niższa rentowność polskich papierów skarbowych w relacji do papierów czeskich czy węgierskich. Rentowność ta w przypadku obligacji pięcioletnich jest dla papierów czeskich wyższa tylko o 4 punkty procentowe, zaś w przypadku węgierskich o niewiele więcej niż 1,5 punktu procentowego. Jeszcze przed trzema miesiącami różnica ta wynosiła odpowiednio 6,5 i 3,5 punktu procentowego.

Moim zdaniem, kurs USD/PLN nie powinien w przyszłym tygodniu przekroczyć bariery 4,20, zaś EUR/PLN 3,63.