Podobnie jak poprzednie lata, także obecny rok WFM Oborniki zamkną stratą. Na początku przyszłego firma chciałaby wyemitować akcje dla inwestora finansowego.
Po raz kolejny nieoficjalne prognozy finansowe WFM Oborniki okazały się kompletnie nietrafione. Pod koniec lipca przedstawiciele meblarskiej spółki mówili o wyniku zbliżonym do zera, a może nawet minimalnym zysku na koniec 2001 r.
Wojciech Krych, nowy prezes WFM, nie ma złudzeń — rok zakończy się stratą. Ma być ona jednak mniejsza od wykazanej po półroczu. Sięgnęła wtedy 3,6 mln zł. We wrześniu i październiku firma zaczęła generować zyski.
— Nie pozwoli to jednak na zniwelowanie straty z pierwszego półrocza. Udało się nam ustabilizować sytuację wewnętrzną. Jest szansa na utrzymanie zysku. Porozumieliśmy się z bankami, które postanowiły nie zmniejszać zaangażowania finansowego, a nawet je zwiększyć. Zakończyliśmy też — uwzględniając wypowiedzenia w toku — redukcję zatrudnienia — mówi Wojciech Krych, prezes WFM.
Od początku roku z zakładów WFM zwolniono około 610 osób, czyli ponad połowę załogi. Udało się natomiast uruchomić zakład w Słonawach.
Tegoroczny wynik zostanie podreperowany sprzedażą nieruchomości. Za parę dni kasę WFM zasili 1,2 mln zł. Jednak sprzedaż najcenniejszych terenów wycenianych na 20 mln zł, nastąpi w 2002 r. Oborniki nie narzekają na nadmiar gotówki. W tym roku firma utraciła nawet na krótko płynność. Antidotum na problemy ma być pozyskanie inwestora finansowego.
— Na pewno nie dojdzie do tego w tym roku. W grę wchodzi najwcześniej pierwszy kwartał przyszłego — tłumaczy prezes WFM.
Oborniki chciałyby, aby w ręce inwestora trafiła nowa emisja akcji, która umożliwiłaby dofinansowanie przedsiębiorstwa. Obecnie pakiet 40 proc. udziałów WFM należy do rodziny Bików.