Minister przekonuje, że zatrudnianie Brytyjczyków jest korzystniejsze zarówno dla firm, jak i krajowej gospodarki. Odsetek miejsc pracy zdobywanych przez imigrantów wynosi obecnie 55 proc. Za czasów rządu premiera Gordona Browna sięgał 74 proc. Konserwatyści przekonują, że ten odsetek może być jeszcze niższy.
- Kiedy liczba wolnych miejsc pracy rośnie i spada bezrobocie obowiązkiem firm, szczególnie dużych, jest skorzystanie z lokalnych młodych ludzi, a nie natychmiastowe sięgnięcie po najłatwiejszą opcję rekrutowania pracowników z zagranicy – powiedział Hancock.
Minister odrzucił twierdzenie niezależnego Biura Odpowiedzialności Budżetowej, że w Wielkiej Brytanii konieczne jest zatrudnianie corocznie 60 tys. imigrantów, aby dług publiczny nie wymknął się spod kontroli.