Premierzy Donald Tusk i Keir Starmer podpisali 27 maja 2026 r. w zachodnim Londynie długo negocjowany traktat o partnerstwie Rzeczypospolitej Polskiej oraz Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności. Traktat dotyczy współpracy militarnej, w tym wspólnych ćwiczeń, a także kooperacji przemysłów zbrojeniowych. W szczegółach chodzi m.in. o współpracę w zwalczaniu zagrożeń hybrydowych, dezinformacji i nielegalnej migracji. Wysokie układające się strony akcentują znaczenie cyberbezpieczeństwa oraz bezpieczeństwa infrastruktury morskiej, systemów energetycznych i ochrony zdrowia. Warszawa i Londyn planują wspólną produkcję zaawansowanych technologicznie pocisków obrony powietrznej średniego zasięgu nowej generacji oraz wzmacnianie systemów przeciwrakietowych.
Specyficzną okolicznością jest przynależność sygnatariuszy traktatu do struktur międzynarodowych. Oba państwa są silnymi partnerami w Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO), przy czym Wielka Brytania to współzałożyciel sojuszu z 1949 r. – pierwszą roboczą siedzibą kwatery głównej był zresztą Londyn – zaś Polska dołączyła w 1999 r. Wraz ze sfinalizowaniem się w 2020 r. brexitu radykalnie zmieniły się natomiast nasze dwustronne relacje gospodarcze i społeczne, dotychczas regulowane w znacznym stopniu przez Unię Europejską. Dlatego najnowszy traktat z jednej strony jest tzw. poziomką wypełniającą luki 77-letniego mocno już zmurszałego aktu założycielskiego NATO, z drugiej zaś może stać się jakąś kładką – bo raczej nie mostem – zawieszoną pomiędzy Wielką Brytanią a porzuconą przez nią UE.
Traktat podpisany został w bardzo symbolicznym miejscu historycznym. Dawny operacyjny bunkier dowodzenia 11. Grupy Myśliwskiej RAF w Uxbridge, która w dramatycznych dniach powietrznej bitwy o Anglię w 1940 r. broniła przede wszystkim Londynu, to dzisiaj muzeum z ekspozycją poświęconą również dywizjonom polskim, na czele ze słynnym 303. Bardzo blisko Uxbridge, koło bazy lotniczej Northolt, wzniesiony został w 1948 r. wysoki pomnik upamiętniający polskich lotników. Nawiązywanie przez obecnych premierów Polski i Wielkiej Brytanii do wojennego braterstwa krwi oczywiście jest bardziej chwalebne i politycznie wygodniejsze, niż na przykład wspomnienie niegodziwości wykluczenia sojuszniczych Polaków z londyńskiej parady zwycięstwa w 1946 r.
Traktat polsko-brytyjski trzeba postrzegać w pakiecie z podpisanym rok temu polsko-francuskim. Tamten z Nancy zawierał również wiele symboliki, na czele z samą datą – było to 9 maja 2025 r., czyli w Dzień Europy. Nadal nawiązując do historii trudno uniknąć skojarzeń, że w niepewnej sytuacji zwracamy się ku sojusznikom z Ententy podobnie jak w roku… 1939. Wtedy w obliczu narastającego zagrożenia ze strony Berlina właśnie Londyn i Paryż do ostatnich dni dawały Warszawie gwarancje bezpieczeństwa. Ba, ostatni ratunkowy traktat polsko-brytyjski podpisany został 25 sierpnia 1939 r. i Adolf Hitler nawet się go wystraszył, zawieszając zaatakowanie Polski 26 sierpnia. Ale tylko na krótko, po analizie realiów przesunął wojnę na 1 września. Gwarancje zostały wypełnione przez Wielką Brytanię i Francję wypowiedzeniem Niemcom wojny 3 września, ale ta dyplomatyczna formalność okazała się militarną fikcją.
Przywołuję dawne dzieje nieprzypadkowo, ponieważ tamte gwarancje unikały wymieniania Niemiec z nazwy jako potencjalnego agresora. Notabene również we wspomnianym założycielskim dokumencie Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego z 1949 r. nikt nawet nie śmiał wpisać choćby zdania konkretów, że nieprzyjacielem jest stalinowski Związek Radziecki – równie wzniosłe co ogólnikowe zapisy od 77 lat straszą tylko jakimś napastnikiem teoretycznym. W tym kontekście deklaracje Donalda Tuska i Keira Starmera po podpisaniu traktatu 27 maja okazały się zdecydowanie inne. Obaj premierzy absolutnie nie uciekali do dyplomatycznego zamiatania prawdy pod dywan, a wręcz nagłośnili okoliczność, że strategicznym i długoterminowym zagrożeniem dla Rzeczypospolitej Polskiej, Zjednoczonego Królestwa oraz całego NATO jest oczywiście Federacja Rosyjska. Taki znak czasów.

