Oby prezes NBP został powołany w XX wieku

Jacek Zalewski
opublikowano: 2000-10-24 00:00

Oby prezes NBP został powołany w XX wieku

Funkcjonowanie polskiej gospodarki poddawane jest coraz cięższym próbom. W ramce z prawej strony zestawiliśmy kilka najważniejszych plusów i minusów, zwłaszcza dotyczących styku gospodarki i polityki. Pozytywów udaje się znaleźć zdecydowanie mniej.

DO WSZYSTKICH znanych już plag doszła najnowsza — niespodziewana decyzja prezesa NBP o przejściu od 1 stycznia 2001 r. na intratną posadę w EBOiR. Dotychczas polskie rynki finansowe były przekonane, że przy zmieniających się szefach resortu — przynajmniej szef banku centralnego jest opoką. Tak prezesa NBP sytuuje Konstytucja, ustalając mu aż 6-letnią kadencję. Przedwczesna rezygnacja Hanny Gronkiewicz-Waltz wywołuje mieszane uczucia. Z jednej strony należy się cieszyć, że ktoś z Polski otrzymuje eksponowane stanowisko międzynarodowe — tym bardziej iż nasza wiceprezes EBOiR ma zawiadywać całym sektorem Europy Środkowej i Wschodniej. Z drugiej jednak strony słuszne są uwagi zaskoczonych członków RPP, że pani prezes opuszcza NBP w bardzo trudnym momencie. Jej czeski odpowiednik — którego kandydaturę EBOiR rozpatrywał wcześniej — postawił jednak na pracę w kraju.

ROZPOCZĘŁY SIĘ już zakłady, kto zostanie nowym prezesem NBP (patrz sonda na str. 7). Nie ma szans na tak gładkie przejście owej kadrowej rafy, jak zdarzyło się to przy powoływaniu dotychczasowej pani prezes na drugą kadencję. Nie będzie również analogii do niedawnego, bezkonfliktowego powołania szefa sztabu generalnego, które wymagało zgodności prezydenta i premiera. Można się natomiast spodziewać powtórki fatalnej sytuacji z roku 1992, kiedy to prezydentowi Lechowi Wałęsie dopiero po długich namowach i za drugim podejściem udało się przekonać Sejm do osoby Hanny Gronkiewicz-Waltz.

ZGŁASZAJĄC kandydata, prezydent Aleksander Kwaśniewski będzie miał okazję udowodnić, iż rzeczywiście zamierza obsadzać stanowiska państwowe fachowcami, bez względu na ich barwy. Natomiast Sejm zda praktyczny egzamin ze swego instynktu państwowego. Wszak nowo wybrany prezes NBP przetrwa końcówkę obecnej kadencji parlamentu, całą kadencję rozpoczętą w roku 2001 i jeszcze zahaczy o Sejm wybrany w roku 2005! Wypada zatem zaapelować do obu stron tej strategicznej rozgrywki — panowie, kilka miesięcy to mogliście się wozić z wyborem prezesa IPN. W sprawie prezesa NBP musicie podjąć odpowiedzialną decyzję jeszcze przed końcem tego stulecia.

WYRAŹNA NIERÓWNOWAGA: Puste miejsce w rubryce plusów można wypełnić np. obiektywną prawdą, iż mamy wyjątkowo pogodną jesień, która nastraja do spacerów w parku.