Wczorajszy wzrost na Wall Street wypchnął wreszcie S&P na najwyższy poziom od dwóch lat, przełamany został opór w postaci szczytów z kwietnia, zatem droga do dalszych wzrostów została otwarta. Wbrew temu, co można byłoby sądzić, za zwyżką w USA nie stoi sama decyzja Fed o przeznaczeniu 600 mld USD na skup obligacji (ta była przecież znana już w środę), lecz także bardzo dobre dane o wzroście sprzedaży w sieciach detalicznych, które pociągnęły w górę przedstawicieli sektora.
Wzrosty obserwowaliśmy także na rynkach azjatyckich. Nikkei zyskał 2,9
proc. (i to po realizacji zysków i spadku w końcówce notowań), a przez ostatnie
dwa dni ponad 5 proc. i jest już najwyżej od 12 października. Decyzja Fed jest
raczej niekorzystna dla gospodarki japońskiej, bo grozi dalszym umocnieniem jena
(póki co nie widać go jednak), lecz inwestorzy nie przejmują się tym na razie. Z
dzisiejszych danych wynika wręcz, że napływ kapitału portfelowego do Japonii był
w październiku znacznie mniejszy niż we wrześniu, a w przypadku rynku akcji
zanotowano nawet odpływ środków. Sugeruje to mniejszy popyt także na jena i daje
pewną nadzieję na zatrzymanie tendencji jego wzrostu wobec dolara, choć Bank
Japonii po dzisiejszym posiedzeniu ostrzegł, że perspektywy gospodarki wyglądają
gorzej niż kilka miesięcy temu. Ale o tym wszyscy wiedzą. Mocno rosły też akcje
w Chinach, za to o 0,2 proc. spadł koreański Kospi. Widać zatem utrzymujący się
wyraźny rozdźwięk na rynkach azjatyckich.
W Europie póki co takiego podziału nie ma, a jeśli już, to GPW
postrzegana jest w ostatnim czasie nieco lepiej niż giełdy zachodnie czy inne
parkiety regionu.
Dobre nastroje w USA i w Azji mogą przełożyć się na dobry start notowań
na Starym Kontynencie, ale nie oznacza to wcale równie udanego zakończenia. Dużo
będzie zależało od popołudniowych danych - chodzi o liczbę nowych miejsc pracy w
USA, którą poznamy o 13:30. Wcześniej także wrześniowe zamówienia w przemyśle
Niemiec i sprzedaż detaliczną w eurolandzie - dane mogą mieć znaczenie dla
rynków tylko wówczas, jeśli znacząco będą odbiegać od oczekiwań.
Dziś nie podano ważniejszych raportów kwartalnych, które mogłyby wpłynąć
na nastroje na całym rynku. Inwestorzy mogą więc trawić wczorajsze publikacje.
Zainteresowanie rynku może koncentrować się na Enei, ponieważ oczekiwana jest
decyzja co do losów prywatyzacji spółki, oznaczająca zapewne także wezwanie do
sprzedaży 100 proc. jej akcji.
KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ
Emil Szweda, Noble Securities